Wybór wózka spacerowego typu parsolka

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, a co za tym idzie, więcej wyjazdów, czasem bliższych, czasem dalszych. W związku z tym skupiłam się ostatnio na wyborze odpowiedniej spacerówki w wersji parasolka. Zazwyczaj tego typu wózek jest kupowany po wózku wielofunkcyjnym, albo jako drugi, lekki dodatkowy wózek. U nas będzie to zdecydowanie wersja druga, ponieważ nasza dotychczasowa spacerówka sprawdza się doskonale, do używania tak na co dzień. Jednak jak dwa lata temu lecieliśmy na wakacje, przejście przez odprawę z tym wózkiem graniczyło niemalże z cudem. Nie wspomnę już o tym, że wózek został mocno podniszczony, wszędzie mnóstwo zadrapań. Obecnie używamy wózka Quinny buzz, który został zakupiony jako zestaw składający się z trzech części: gondoli, spacerówki oraz fotelika maxi cosi. Uważam, że był to świetny wybór (w tym miejscu ukłony dla męża!). Wózek jest niebywale lekki, zwrotny, posiada funkcję automatycznego rozkładania, dwustronne regulowane siedzisko, regulowaną rączkę, system zawieszenia, regulowane oparcie na nóżki, obrotowe przednie kółko. Materiał, z którego wykonane jest siedzisko wózka, odporny jest na zabrudzenia, odpycha wodę i nie przyjmuje brudu - wystarczy zetrzeć rozlany płyn. Zresztą w łatwy sposób można je zdjąć i wyprać w pralce. Wielką zaletą, według mnie, jest też to, że materiał ten (gąbczasty taki) w zimie daje ciepło, a w lecie jest chłodny. Mogłabym na temat zalet tego wózka rozpisywać się w nieskończoność, dlatego chyba ciężko mi znaleźć spacerówkę typu parasolka równie fajną jak nasz obecny wózek.
Obecnie z wózka korzystamy już rzadziej. Staram się spacerować z Synkiem za rączkę, albo korzystamy z rowerka czy jeździka. Są jednak takie chwile, że bez wózka ani rusz! Najczęściej potrzebuję go, kiedy idziemy na szybkie zakupy, albo kiedy rano odprowadzam Alexa do żłobka. Jak zwykle mam mało czasu, więc wózek w takich sytuacjach jest niezbędny. Czasem wybieramy się na długi spacer i wówczas także korzystamy ze spacerówki. Nie wyobrażam sobie również wyjechać na dłużej poza miejsce zamieszkania bez wózka. Dlatego wybór wózka jest taki ważny. Musi spełniać kilka podstawowych warunków praktycznych, bo dla mnie design, w tym akurat przypadku, to drugoplanowa sprawa.
Chciałabym zakupić taki wózek, który miałby mały i lekki stelaż, wyposażony w regulacje, niezbędne do zapewnienia wygody mojemu dziecku, żeby posiadał regulowane oparcie i podnóżek, pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa, a także aby Synek miał w nim trochę przestrzeni. Ważne dla mnie jest również to, by siedzisko było wykonane z dobrych materiałów, raz to takich, do których by się nie kleiło ciałko Synka, a dwa by było łatwe w utrzymaniu czystości. Skoro ma być to wózek raczej wyjazdowy, chcę taki, który błyskawicznie i łatwo się składa w parasolkę do małych rozmiarów, posiada amortyzację (koniecznie, bo nie chcę żeby telepało Alexandrem!) i hamulec tylnych kół. Z praktycznych rzeczy to nie wyobrażam sobie wózka bez miejsca na zakupy, folii przeciwdeszczowej i odpowiednio dużej budki zasłaniającej przed słońcem czy wiatrem. Pewnie nie znajdę takiego w wersji trójkołowej, więc ciężko będzie mi się przestawić na wózek czterokołowy.
Moim faworytem w tej sprawie są wózki marki mamas&papas z serii TOUR 



(można je zobaczyć tutaj: <KLICK>) lub też marki i'coo




(więcej tutaj  <KLICK>)

Może ktoś wypróbował i powie mi coś więcej.  Chętnie się zapoznam też z innymi propozycjami.


Zobacz także:

Brak komentarzy:

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.