a moje ciało zdobią tatuaże

Gdyby ktoś, jeszcze kilka dobrych lat temu, zapytał mnie co myślę o tatuażach, odpowiedziałabym z całym przekonaniem, że uważam je za wulgarne, a już w szczególności u kobiet. Co więcej, kojarzyły mi się one wyłącznie z recydywą. Obecnie tatuaż raczej wyzwolił się z przestępnych skojarzeń i nie jest domeną półświatka. Myślę, że to w dużej mierze zasługa artystów, osób sławnych (jak to się mawia: "trzeba mieć fantazję i pieniążki"), bo wielu z nich w taki właśnie sposób zdobi swoje ciała. Dziś jest to też dość kosztowna inwestycja.
Ja sama dopiero pod koniec liceum spojrzałam na tatuaż troszkę przychylniej. Nie był to zachwyt, ale zaczęły mi się podobać tribale na krzyżach. Miłością pierwszą do tatuaży zapałałam, kiedy poznałam mojego J., czyli tatę Fibsona. Jego ramię zdobił wówczas zrobiony czarnym tuszem skorpion. Dziś wspominam jedynie ten obraz, bo w tym miejscu ojciec dziecka ma już inne dzieło. Zachwyciłam się na tyle, że sama zapragnęłam poczynić sobie takie cudo na ciele. Nosiłam się z tym zamiarem przez wiele lat. Wiedziałam że chcę mieć tatuaż, ale nie czułam jeszcze co będzie tym właściwym tekstem czy obrazem. Nie chciałam wyskoczyć z jakimś artystycznym szaleństwem, jakimś kolorowym motylkiem zrobionym na pupie :) Uważam, że tatuaż nie może być czystym przypadkiem, zrobionym np. pod wpływem kumpli z siłowni.
Po urodzeniu Syna wszystko przyszło jak za dotknięciem różdżki, wiedziałam co, i gdzie chcę sobie wytatuować. Gdy trafiłam do tatuażysty, prawdziwego profesjonalisty, początkowo bałam się bólu,  to jednak pikuś w porównaniu z bólem porodowym. Dziś moje ciało zdobią  dwa tatuaże. Są raczej delikatne, mimo to często widzę czyjś przykuty do nich wzrok. Może dziwić, zwłaszcza osoby starsze, mama z dzieckiem i tatuaż, ale dla mnie są one swoistym pamiętnikiem i powiem szczerze niewiele mnie to już obchodzi. Najważniejsze, że mi się podobają i są już częścią mnie. Zresztą to właściwie mój jedyny wybryk.
Dlaczego piszę akurat teraz o tatuażach? bo właśnie mija dwa lata od czasu, kiedy się u mnie pojawiły. Był to dla mnie wyjątkowo łaskawy czas i jednego jestem pewna, że raczej należę do tych osób, które wrócą po więcej. Czasem tylko nachodzi mnie taka myśl, że muszę być przygotowana na to, że pewnego dnia mój Syn może oświadczyć, że chce mieć dziarę. Mam tylko nadzieje, że uda mi się Go uchronić przed nieprzemyślaną decyzją, wynikiem której mógłby być jakiś koszmarek „zdobiący” Jego ciało.


Zobacz także:

8 komentarzy:

  1. Prawidłowe podejście do sytuacji. Nie podobają mi się tatuaże, które nic nie wyrażają - ot taki tygrys czy smok. To nie może być coś pierwszego lepszego :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez marzy mi sie od jakiegoś czasu tatuaż, ale nie chce zeby to był przypadek. Twoje są bardzo fajnie i coś dla ciebie znaczą i o takim podejsciu myslę,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to trochę wciągające, bo chciałabym jeszcze jeden, ale tak dyskretnie :0

      Usuń
  3. Można gdzieś zobaczyć Twoje tatuaże? Myślę o nich dokładnie w ten sam sposób. I chyba swój pierwszy zrobię na tzw. "stare lata" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też swój zrobiłam na stare lata, bo miałam 32 lata :) Tatuaże są na Instagramie. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. A mnie się od zawsze marzył tatuaż :).

    Kiedy byłam młodsza, postanowiłam, że zrobię sobie pierwszy zaraz po narodzinach pierwszego dziecka. Jakiś symbol, znak na pamiątkę. Póki co - jeszcze go nie mam, ale raczej z braku czasu (ciężko mi wygospodarować na wyjście do fryzjera nawet!) i dlatego, że muszę być go pewna, wybrać miejsce i rodzaj. Zgadzam się z Tobą - to pamiątka na całe życie i decyzja o tatuażu powinna być dobrze przemyślana!

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.