jak to jest rzeczywiście z tym ogladanie bajek?


W wolnych chwilach czytam mnóstwo na temat wychowania dzieci. Zaglądam zarówno do książek, jak i na blogi mam. Ostatnio skupiłam się na szukaniu i czytaniu informacji na temat oglądania przez dzieci bajek i ich na nie wpływu. Dla mnie temat na czasie, ze względu na to, że Alexanderek budzi się w nocy kilka razy, a czasem nawet kilkanaście, a przecież nie jest już niemowlęciem. Szukałam  pomocy absolutnie wszędzie, ale co lekarz, to inna diagnoza. Ostatnio natrafiłam na szereg artykułów i postów zmieszanych na blogach, dotyczących tego właśnie tematu.
Obejrzałam też (na necie) wypowiedzi psychologów na jednym z kanałów śniadaniowych. Otóż większość jest zdecydowanie za tym, że bajki mają zgubny wpływ na dzieci i to one są (w większości przypadków) odpowiedzialne za nocne budzenia dzieci. Najlepiej więc zupełnie wyeliminować bajki. Teoretycznie mogłabym się podpisać pod tym obiema rękami, ale teoria i życie codzienne to coś zgoła innego. Zastanawiam się bowiem czy Ci wszyscy ludzie, którzy tak definitywnie głoszą zakaz oglądania bajek przez dzieci, stosują go rzeczywiście we własnym domu. Jeżeli tak, to wielkie chapeau bas dla nich. Ja wychodzę z założenia, że wszystko dla ludzi, należy jednak zachować umiar. Mimo wszystko, kierując się chęcią pomocy dziecku i sobie samej też (w końcu muszę się wyspać), postanowiłam całkowicie odciąć Fibsona od oglądania bajek. Teraz akurat mogłam sobie na to pozwolić, ponieważ mam pomoc w opiece nad Synkiem. Odcięcie trwało tydzień. I jaki efekt? Póki co żaden. Mały jak nie spał w nocy, tak dalej nie śpi. Nie zaobserwowałam żadnej spektakularnej zmiany.
Wcześniej też ograniczałam Juniorowi oglądanie bajek i wybierałam te, które w moim mniemaniu są spokojne i edukacyjne. Przyzwalam na obejrzenie bajki, nie z własnej wygody, bo nie chce mi się nim zajmować, a dlatego, że zwyczajnie muszę czasem posprzątać, coś ugotować czy poprasować. Kiedy nie jestem zajęta obowiązkami domowymi raczej nie pozwalam Mu na to, bo wiem, że czas biegnie szybko, a On już nigdy nie będzie miał roku, dwóch czy trzech lat. Wprawdzie w domu mam telewizor, opłacam nawet abonament za Cyfrę, chociaż od 10 lat sama go nie oglądam. Robię to tylko chyba po to, żeby mama mogła obejrzeć wiadomości czy programy kulinarne jak do mnie przyjeżdża. Maluch też nie ogląda bajek na TV. Zgubą dla nas okazał się iPad, którego obsługę, niestety, Alex już opanował do perfekcji. Ogląda na nim Świat malego Ludwiczka, ABC song i ostatnio Świnkę Peppę. Przeczytałam kiedyś, że to jeszcze gorsze urządzenie niż telewizor, bo przez funkcję dotykową bardziej uzależnia. Czy to prawda? Nie wiem... Na szczęście Alex, kiedy wyłączam całkiem tablet, rozumie i mówi: "stało się" :)



Zobacz także:

8 komentarzy:

  1. powodów złego spania jest mnóstwo: zęby, bóle wzrostowe,skoki rozwojowe, przeżywanie sytuacji, które wydarzyły się przez cały dzień. jakoś ciężko jest mi uwierzyć, że spokojna bajka, może aż tak destrukcyjnie wpłynąć na sen. Jestem pewna, że w końcu uda ci się wyspać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. liczę na to! Myślałam, że skoro jest babcia Juniora, to pośpię dłużej, ale nie ma takiej opcji, ciągle tylko: mama, mama :)

      Usuń
  2. Zosia w ogóle nie interesuje się bajkami. Ostatnio leciał w TV polski film "magiczne drzewo" to tak ja zaciekawil, ze potrafiła go całego ogladnac :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Patryś też jakoś bajkami nie zainteresowany, rzadko oglądamy TV i może to przez to.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super blog! Będę zaglądała :)
    + moi chłopcy uwielbiają bajki tylko w zimie, gdy nie można grać w piłkę na podwórku :)
    www.malipilkarze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuje ;) do Ciebie tez zaglądam ;)

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.