Kupa wstydu



Kilka dni temu stałam się uczestnikiem bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Nie jestem osobą, która na siłę szuka zaczepki, sprzecza się z byle powodów czy podnosi niepotrzebnie głos. Staram się raczej pokojowo rozwiązywać problemy, prosić niż rozkazywać, rozmawiać niż kłócić się czy opieprzać kogoś. Jednak tym razem moje zdenerwowanie wzięło górę... Uważam, że słusznie!

Wielokrotnie pisałam Wam o tym, że korzystamy z Synem z publicznych placów zabaw. Niestety nie jesteśmy w gronie tych szczęściarzy, którzy posiadają własne, ogrodzone podwórko z placem zabaw
i piaskownicą, gdzie to, w jakich warunkach się bawimy zależy wyłącznie od nas samych.  Tylko, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Zwłaszcza, że mój Synn, to homo podwórkus, więc kiedy tylko zrobi się na tyle ciepło, że nie potrzeba zakładać rękawiczek, wychodzimy na pole (dwór, jak się mówi w Lublinie ;) bawić się i biegać. 

Większość czasu spędzamy w ogrodzonych placach i piaskownicach, ale sporadycznie też zdarza nam się spędzać czas bezpośrednio pod blokiem, gdzie spółdzielnia zamontowała huśtawki i ustawiła piaskownicę ze świeżym piaskiem. Dookoła piękna, młoda trawka i .....

No właśnie i sytuacja rodem z Dnia świra. Poczułam się wówczas jak Adaś Miauczyński. Bawimy się w piaskownicy, budujemy mosty, robimy babki, jeździmy koparami, do czasu, kiedy mój rozbawiony wzrok pada na ogromnego, biegającego bez smyczy psa, który załatwia swoją potrzebę tuż przy piaskownicy. W swojej naiwności pomyślałam, że pewnie właściciel nie zauważył, co robi jego pupil i zaraz uprzątnie wielką kupę. Niestety, tak się nie stało. 

Poszukałam wzrokiem właściciela, eleganckiego, opalonego, wystrojonego, "na oko" trzydziestoletniego chłopaka, który nic sobie z tego nie robił. Grzecznie więc poinformowałam go, że jego pies załatwił się obok piaskownicy, i poprosiłam, żeby po nim posprzątał. To, co wydobywało się z ust tego człowieka, pozbawiło mnie złudzeń, co do jego kultury i elegancji. Moja kolejna uwaga, że nie życzę sobie, żeby to bydle (kocham psy, ale na litość boską!) biegało bez smyczy, obwąchiwało mojego syna, który zaczął histerycznie płakać, dolało tylko oliwy do ognia. Absolutnie żadna argumentacja do niego nie docierała. Pan krzyczał na mnie (używając również wulgaryzmów), że żyje w wolnym kraju, że może sobie robić co chce, tylko dlaczego jego wolność ma być kosztem mojej wolności? Wszystkich nas obowiązuje jakaś dyscyplina i reguły współżycia społecznego. Poza tym żądasz szacunku dla siebie, a nie szanujesz innych? Do licha, pomyśl o osobie, która sprząta ten teren? Czy ty chciałbyś sprzątać takie gówna? No chyba raczej nie, co? 

Chcesz mieć psa, super!, tylko posprzątaj po nim. Wiem, że można. Tak robi moja siostra. Nie chcę, by moje dziecko, przez czyjąś lekkomyślność i brak kultury, podczas zabawy właziło w psią kupę (a zdarzyło się tak wiele razy! smród, że nos urywa! uwierzcie mi na słowo!) czy jeszcze gorzej, natrafiło na nią w piaskownicy. 

Na usta cisną mi się tu słowa Miauczyńskiego: "To co, że pies? To ma mniej gówniane gówno od człowieka? Czym się różni gówność gówna psiego, od gówna ludzkiego? A jak ja bym tak zaczął walić kupy po trawnikach, w piaskownicach i podcieniach, arkadach, sadzać stolce na betonach, chodnikach, srać na skwerach?".  

* zdjęcie, źródło internet




Zobacz także:

12 komentarzy:

  1. Nie ma co, sytuacja nie przyjemna :( Kraj wolny ale z tego co mi wiadomo za niesprzątanie po pupilu można zostać obciążonym sankcją pieniężną więc usprawiedliwianie się demokracją w tej kwestii jest raczej marne...

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety, są ludzie którzy pieska to by trzymali, ale żeby już po nim posprzątać to nie. Dla mnie - żenujące!

    OdpowiedzUsuń
  3. wrrrr oj we mnie też by się zagotowało. Ja bym chyba zadzwoniła na straż miejską, może to by tego gościa wystraszyło. Strasznie mnie denerwuje jak ludzie nie sprzątają po psach. Jeszcze pół biedy jak gdzieś na trawniku, ale czasem za przeproszeniem nawali na środku chodnika a właściciel udaje, że nie widzi;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety :( Macie jakąś grupę mieszkańców na FB? U mnie jest i czasem ktoś wrzuci zdjęcie takiego zachowania. Trochę chamskie, ale nawet działa w przypadku źle zaparkowanych aut itd. Ostatnio widziałam jak na chodniku facet wyprowadzał psa i ten wypuścił bobka - oczywiście nie posprzątał. U nas w lesie nie da się iść, bo jest gówno na gównie. Myślałam, że tak jest tylko u mnie, a jak widać, u innych podobnie. Po co ludzie w ogóle biorą psy do mieszkań w blokach. Rozumiem jeszcze małe psiaki, ale te wielkie do bloków? Jaki to ma sens. Taki pies powinien mieć kawałek podwórka i tam móc postawić gigantycznego bożka z brązu :) Co do biegania bez smyczy, przysięgam, że gdyby wielkie bydle zaatakowało mi dziecko, skręciłabym kark gołymi rękami. Dlatego rzadko chodzimy do lasu, bo tam biegają psy bez kagańców.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyciągasz telefon, robisz zdjęcia psa i właściciela i na policję. Szybko się nauczy, innej skutecznej metody nie ma. Ja już słyszałam, że jeśli teren nie jest prywatny to jest niczyi i można robić na nim co się chce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe czy jakby jemu ktoś na wycieraczkę narobił to też argumentowałby to życiem w wolnym kraju?

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.