drżenie serca


Czasem chciałabym odciąć się od tych natrętnych myśli, od wiecznego zastanawiania się i analizowania, bo czasem lepiej zwyczajnie nie myśleć.... czasem chciałabym przestać czuć, przestać się martwić, zapomnieć o strachu, który towarzyszy mi każdego dnia, bo czasem lepiej nie czuć..... Nie czuć drżenia serca i niepokoju o swoje dziecko. Tak chociaż na jeden dzień, na jedną długą chwilę wziąć urlop, ale wiem przecież że to niemożliwe.


Urodzenie dziecka zmienia i przewartościowuje życie każdego człowieka. Kto myśli inaczej, jest w błędzie. Nigdy wcześniej nie czułam tak ogromnego strachu, jakim jest lęk o własne dziecko, dopóki nie zostałam mamą. Drżenie o każdy jego krok, każdy oddech, katar i niepowodzenie. Czasem zwykła, najbardziej błaha rzecz dotykająca mojego synka, urasta u mnie do rangi dramatu, którym karmię się przez cały dzień.

Czasem wydaje mi się, że od kiedy zostałam mamą, czuję i przeżywam mocniej te wszystkie tragedie z udziałem dzieci, których taki ogrom dookoła. Ostatnio ciągle widzę przed oczami maleńkiego, syryjskiego chłopczyka, którego morze wyrzuciło na plażę w tureckim Bodrum. Ten obraz nie znika mi sprzed oczu. Dręczę się tymi tragediami matek, których dzieci chorują i umierają. Łzy płyną same, serce uderza mocno i brakuje tchu na sam widok łysych główek i tego ogromu cierpienia w oczach. Ta rosnąca gula w gardle, kiedy słyszysz od koleżanki, jak to wygląda w rzeczywistości... ten szpital, ta chemia, ten ogrom bólu, ten strach o każdą godzinę, każdy dzień, kiedy macierzyństwo staje się ciężarem nie do udźwignięcia.....

Te straszne obrazy przerażają mnie i paraliżują, powodując że mój strach narasta. Strach o najcenniejszy skarb, jaki jest mi dany - mój wspaniały syn. Bo przecież takie rzeczy zdarzają się w życiu częściej, niż nam się wydaje. Jednocześnie dzięki nim uczę się dostrzegać szczęście w najdrobniejszej rzeczy, doceniać każdą chwilę, tą naszą zwyczajność, kiedy wspólnie gotujemy zupę, turlamy się po łóżku czy rozmawiamy o minionym dniu całą trójką leżąc na dywanie. Cudownie jest żyć i doceniać dzień dzisiejszy, bo przecież jutro.... jutro możne się wszystko zmienić....



Zobacz także:

7 komentarzy:

  1. Masz rację strach i niepokój o zdrowie i życie dziecka potrafi paraliżować... Przeżywałam wiele skrajnych emocji, gdy mój syn leżał w inkubatorze pod tlenem. Wszystkie mnie wzmocniły i spowodowały, że jestem 100 razy bardziej ostrożna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałam parę razy opisać co czuję w rozmowie z moją bezdzietną siostrą... Kiwała głową z miną mówiącą "o czym ona gada"... Jest coś takiego, co wstępuje w nas wraz z macierzyństwem, co każe nam przeżywać wszystko 100 razy bardziej... I te dobre emocje, i te złe...

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, ja tez panicznie się boję. Wszystko co opisałaś nęka mnie razy trzy, ale staram się wyrzucać to z głowy. Muszę, bo inaczej nie byłabym w stanie funkcjonować na co dzień. "Cudownie jest żyć i doceniać dzień dzisiejszy, bo przecież jutro.... jutro możne się wszystko zmienić...." - tak, tak zrobię...
    Buziak

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisałaś dokładnie to co ja sama czuję! Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też tak czasem mam. Przyczyny to na pewno bycie mamą, ale też z wiekiem chyba człowiekowi strachu o jutro przybywa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, wszystko się zmienia po urodzeniu dziecka. Ten strach towarzyszy mi od 11 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawda! Strach towarzyszy każdej matce, ale dzięki niemu zaczęłam doceniać drobnostki.

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.