Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda.....


Jestem mamą, której zdarza się czasem coś odpuścić, przymknąć oko na niektóre sprawy, ale kwestia zdrowia jest dla mnie bardzo ważna, najistotniejsza. To przecież dobro najwyższe. Dlatego uważam, że należy o nie dbać ze wszech miar. Stąd ogromną wagę w naszym domu przykładamy do dbania o higienę jamy ustnej. Muszę przyznać, że sporo pytań otrzymałam od Was, właśnie w tym temacie. Co nam w tym pomogło? Przeczytacie poniżej.

Od samego początku chciałam, żeby mycie zębów weszło Alexowi w krew, stało się  nawykiem, a nie przykrym obowiązkiem. Chciałam uniknąć codziennych przypominań, nakłaniania i tłumaczenia dlaczego należy myć zęby. Wiadomo, bywało różnie, ale w chwili obecnej mogę dumnie powiedzieć, że osiągnęliśmy z mężem cel. Nasze dziecko chętnie szczotkuje zęby, zarówno rano, jak i po kolacji.

Myślę, że to kwestia pewnej konsekwencji od samego początku. Nigdy nie odpuszczaliśmy mycia zębów, nawet wówczas, gdy syn był bardzo zmęczony po całym dniu i wyczerpujących zabawach. Konsekwentnie staliśmy na straży tego porannego i wieczornego rytuału, dlatego teraz mycie zębów jest dla Niego czymś naturalnym.

Ogromny wpływ na taki stan rzeczy miała także edukacja. Dużo czytaliśmy o czyszczeniu zębów. Z pomocą przyszła nam rewelacyjna książka: "Dlaczego dorośli mają dziwne zęby?". Pisałam o niej  TUTAJ. Oglądaliśmy też niezwykle sugestywne "Było sobie życie".

Nie bez wpływu na dbanie o zęby przez syna miało naśladownictwo. Często szczotkowaliśmy zęby wspólnie, więc dla Alexa ta czynność stała się czymś oczywistym.

Nauka szorowania zębów zdecydowanie stała się przyjemniejsza dzięki dobrej szczoteczce i smacznej paście. Początkowo, kiedy syn był malutki, po jedzeniu czyściłam mu dziąsła gazikiem namoczonym w rumianku, później szczoteczką nakładaną na palec, a następnie bambusową szczotką. Do tej pory używaliśmy manualnych szczotek, które wymienialiśmy bardzo często, ponieważ szybko zostały zwyczajnie pogryzione. Alexander wcześnie chciał myć zęby sam. Oczywiście ogromnie mnie ta Jego samodzielność cieszyła, ale mimo wszystko pomagałam Mu w szorowaniu ząbków, bo zazwyczaj Jego czyszczenie kończyło się po kilku poruszeniach szczoteczką w buzi, a pasta została zjadana lub zwyczajnie lądowała na ubraniach. W zasadzie do tej pory pomagam Mu podczas codziennej pielęgnacji jamy ustnej.


Ze względu na to, że sami używamy elektrycznych szczoteczek, bo są zdecydowanie skuteczniejsze od manualnych, od niedawna na naszej łazienkowej półce pojawiła się elektryczna szczoteczka również dla Alexa. Długo szukaliśmy właściwej i nasz wybór padł na grającą z naklejkami marki Jack N'Jill. Dzięki naklejkom przedni panel szczoteczki dzieci mogą ozdobić na swój własny sposób. Szczotka ma wymienne końcówki, które można zakupić osobno. Włosie szczoteczki jest delikatne dla małych dziąseł, a obroty ustawiono tak, aby dziecko czuło ruch szczoteczki, ale nie było przestraszone szybkością jej działania. Dodatkowym atutem, sprawdzającym się u nas w 100%, jest wbudowana dwuminutowa melodia, a właściwie dwie różne melodie, sygnalizujące pewność czasu mycia zębów zalecaną przez stomatologów. Jeżeli ktoś nie chce korzystać z tej funkcji, nie ma problemu, bo szczotka pracuje też w trybie ciszy.  Dla mnie osobiście ważny jest też fakt, że zewnętrzna obudowa jest biodegradowalna, nie zawiera BPA, ftalanów ani PVC.  


Długo szukaliśmy również idealnej eko pasty. Przetestowaliśmy markę Weleda, Lavera czy Urtekram, ale za każdym razem to nie było to i Alex wracał do drogeryjnej, miętowej swojej ulubionej. Kiedy odkryliśmy truskawkową pastę Jack N'Jill nie chce już żadnej innej. Pasta jest wolna od fluoru, cukru, barwników, aromatów, SLSu oraz konserwantów. Ma działanie przeciwpróchnicze i łagodzące. Całość kompletu dopełnia jeszcze kubeczek z hipopotamem. 


Wszelkie akcesoria, pasty i szczoteczki marki Jack N'Jill możecie znaleźć w Eko Drogerii.

Podsumowując więc: "...aby zdrowe zęby mieć, trzeba tylko chcieć!"










Zobacz także:

7 komentarzy:

  1. Ja do dziś często staję wręcz na rzęsach, by młoda buntowniczka umyła zęby :)
    Jednak regularnie odwiedzamy dentystę, bo to bardzo ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zestaw. Nasz 3-latek lubi myć ząbki, ale do tego jest przeznaczona tylko i wyłącznie pasta od Vademecum. Próbowaliśmy wiele past, ale nie smakowały małemu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas przez długi czas nic nie pomagało w myciu zębów. Młody zwyczajnie nie chciał i już. Próbowałam wszystkiego: ładna szczoteczka, smaczna pasta, przykład, piosenki, książeczki itd... Dopiero gdy odnalazłam swoje stare Sekrety Ludzkiego Ciała (Było sobie życie) z zębami i pokazałam Młodemu, jak bakterie rozbijają ząbki młotkami, załapał :-). Już problemu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  4. My też codziennie walczymy, a różnie z tym bywa. :)

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.