Lily Lolo czyli moja przygoda z kosmetykami mineralnymi


Dziś będzie bardzo mineralnie :)  a to za sprawą podkładu i pudru marki Lily Lolo. Do tej pory byłam wierna od lat swojemu podkładowi w kompakcie, ale poczułam że czas na zmiany, bo stawiam na naturę na tyle, ile to jest możliwe. Z racji tego, że nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kosmetykami mineralnymi, najpierw sporo na ten temat czytałam, oglądałam filmy na Youtube i w końcu zdecydowałam się na konkretne produkty. Oczywiście słyszałam różne opinie na temat kosmetyków mineralnych, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Trochę obawiałam się czy sypki kosmetyk rzeczywiście poradzi sobie i spra­wi, że uzyskam idealną cerę. Przerażała mnie również sama aplikacja. Dziś już wiem, że było to zupełnie niepotrzebne. Podzielę się z Wami moimi osobistymi (bo specjalistką w tym temacie nie jestem :)) spostrzeżeniami na temat kosmetyków mineralnych, które rzeczywiście solidnie przetestowałam.

Lily Lolo to bry­tyj­ska marka zało­żona w 2005 roku przez Vikki Khan. Jej nazwa pochodzi od imion sióstr założycielki: Lisy (Lily) i Lor­ra­ine (Lolo). Kosmetyki tej firmy są wolne od para­be­nów, syn­te­tycz­nych sub­stan­cji zapa­cho­wych, barw­ni­ków, substancji ropopochodnych, wypełniaczy co znaczy, że pozba­wione che­mii. W skła­dzie mają nato­miast np. tle­nek cynku, który ma wła­ści­wo­ści lecz­ni­cze. Obecnie marka oferuje szeroki wachlarz kosmetyków mineralnych, tj. m.in. podkłady, pudry, róże czy cienie do powiek. Ja u siebie mam podkład, puder sypki oraz pędzel Super Kabuki potrzebny do nakładania tych cudowności. 

Przy wyborze kosmetyków mineralnych niezmiernie ważne jest to, by idealnie dopasować kosmetyk do koloru skóry. Da nam to pewność, że będziemy świetnie wyglądać. Koniecznie musimy przyj­rzeć się swo­jej skó­rze w na­tu­ral­nym świe­tle i okre­ślić ja­kie są jej do­mi­nu­ją­ce to­ny. Do­brze jest też spoj­rzeć na żył­ki wi­docz­ne po we­wnętrz­nej stro­nie nad­garst­ków – ich ko­lor mo­że po­móc w okre­śle­niu to­na­cji ce­ry. Ja z tym miałam dość spory problem, bo pierwszy raz decydowałam się na wybór podkładu i pudru przez internet. Z pomocą przyszła mi ta tabelka:


Więcej wskazówek o doborze idealnego podkładu znajdziecie na stronie Costasy.  


Ważną kwestią jest też odpowiedni sposób aplikowania podkładu. Moim marzeniem było to, aby kosmetyk bezproblemowo się nakładał, niczym klasyczny podkład, i nie tworzył efektu maski. Nie chciałam też, żeby pudrowa warstwa przesuszała moją skórę, dając wrażenie zmęczonej. Jednak nic podobnego się nie stało :) Jestem, bardzo zadowolona z podkładu, który wybrałam.


Sama aplikacja okazała się dość prosta. Tu ogromy ukłon w stronę Pani Aleksandry ze sklepu Costasy, bo udzieliła mi konkretnych, przydatnych rad. Oczywiście każdy z nas sam wypracuje sobie swój własny "patent na minerały", ale ja wybrałam ten najprostszy, przy użyciu pędzla Super Kabuki. Podkład mineralny aplikujemy na dobrze nawilżoną skórę, bo w przeciwnym razie kosmetyki nie będą się dobrze prezentowały. Na spodek jednorazowo wysypujemy niewielką ilość produktu. Następnie "wmasowujemy" produkt w pędzel w taki sposób, aby proszek zupełnie zniknął ze spodka oraz z pędzla. Następnie opukujemy brzegiem pędzla o pokrywkę/spodek, aby to co zostało na włosiu spadło do pokrywki (znikoma ilość). Kolejny bardzo ważny krok to uderzenie podstawą pędzla o płaską powierzchnię, który sprawia, że kosmetyk osadza się głębiej we włosiu, dzięki czemu nie występuje problem pylenia kosmetyku. Pędzel kabuki jest idealnym do tego narzędziem. Zasada w przypadku podkładu mineralnego jest taka, że nanosimy kilka cienkich warstw, zamiast jednej grubej, by zbudować oczekiwany stopień krycia. W przypadku kosmetyków mineralnych, bardzo fajnym sposobem jest wykończenie gotowego makijażu mineralnego hydrolatem, mgiełką nawilżającą lub czymś co odpowiada skórze. Dzięki takiemu zabiegowi pozbywamy się efektu "pudrowości”. Ze względu na to, że mam skórę wrażliwą, skłonną do podrażnień, nakładam podkład wykonując krótkie, posuwiste ruchy z góry na dół lub delikatnie stempluję skórę pędzlem. Dzięki takiej formie aplikacji nie podrażniam skóry włosiem pędzla (jest to bardzo delikatne włosie syntetyczne wysokiej jakości), jak również nie powoduję mikro-złuszczania suchego naskórka. Osoby, które mają skórę normalną, mieszaną lub tłustą, zaleca się wykonywać koliste ruchy. 
Podkład dosłownie stapia się z moją skórą, pozostawiając ją niezwykle gładką i zdrowo wyglądającą. Ku mojej uciesze podkład nie pozostawia efektu ciężkiego matu, ale też twarz nie świeci się. Cudownie wyrównuje koloryt skóry, maskuje nierówności. Zadowolona jestem również z trwałości kosmetyku, ponieważ utrzymuje się praktycznie cały dzień, bez większych poprawek. Dodatkowy plus za to, że nie zapycha skóry.


Mam w domu również jedwabny puder sypki Flawless Silk, który odbija światło, przez co zmiesza widoczność drobnych zmarszczek i przebarwień. Kosmetyk ma śliczny kolor, nienachalnie rozświetla, daje satynowe wykończenie makijażu. Idealnie komponuje się z podkładem. 

Warto wspomnieć, że produkty są bardzo wydajne. 

Kosmetyki mineralne marki Lily Lolo są zdecydowanie dla tych z nas, które stawiają na "zdrowsze" podkłady. Bezpieczny skład oraz wysoka jakość produktu są bardzo zachęcające. Dzięki nim każda z nas bezboleśnie może rozpocząć swoją przygodę z minerałami. Polecam!










Zobacz także:

9 komentarzy:

  1. Nie znam zupełnie tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie, jestem ciekawa tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje pierwsze podejście do minerałów było raczej nieudane, ale widzę tyle pozytywnych opinii, że mam ochotę spróbować jeszcze raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam szczerze, że w tematach kosmetycznych jestem noga. Od wielu lat choruje na atopowe zapalenie skóry i z tego powodu niechętnie sięgam po nowe produkty. Czasem zdarza mi się modyfikować zawartość mojej kosmetyczki i wtedy też wybieram produkty naturalne. Przedstawione przez Ciebie kosmetyki są mi nieznane, ale dobrze wiedzieć, że istnieją :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie nie jest to moja działka, ale.. jako męska część Twoich czytelników jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich pisarskich umiejętności. <3
    Czytało się to rewelacyjnie! :)
    #DOminik

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham minerały! Odkąd wypróbowałam pudry i podkłady mineralne, w innych czuję się jak w masce i mam ochotę zmyć je, jak tylko wróce do domu. Lily Lolo nie próbowałam, jestem wierna Annabelle Minerals, ale kto wie, kto wie, może się skuszę? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh! Lily Lolo znam i używam. Wprost U-W-I-E-L-B-I-A-M ich rozświetlacz Star Dust :-)

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.