Mamo, tato! Wyluzujcie!


I znów wrzesień. Powrót więc do przedszkoli i szkół. A dla nas rodziców to czas nerwowych poszukiwań zajęć pozalekcyjnych i spinania wszystkiego logistycznie. Zewsząd bombardują nas ulotkami zachęcającymi do nauki języków obcych, matematyki, robotyki czy rozwijania sportowych pasji naszych dzieci. Chcemy zapewnić im jak najlepszy rozwój, a przez to dobry start w życie, więc na maksa organizujemy ich czas wolny, którego resztki zostały jeszcze pomiędzy jednymi, a drugimi zajęciami. Przecież warto by wykorzystały ten czas najlepiej twórczo i aktywnie. A może by tak dać dzieciom zwyczajnie się ponudzić?

Pamiętam swoje dzieciństwo, w którym było mnóstwo czasu na swobodną, niczym niekrępowaną zabawę, a nie okazją do szlifowania umiejętności i wygrywania konkurencji. Był czas na nicnierobienie, czas wolny od narzuconych obowiązków, reguł i tego czym mam się zajmować. W tym czasie sama organizowałam sobie zabawy i samodzielnie eksplorowałam otoczenie. Kreatywność rozwijała się więc w najlepsze. 

No dobra, ale ktoś powie: dziś mamy inne czasy. Owszem i dlatego pewnie sama wpadłam w pułapkę zajęć dodatkowych, bo jak odpuścić, kiedy wokół dzieci znajomych chodzą na angielski, tenis, taniec, karate czy piłkę nożną? Problemem jednak nie są same zajęcia dodatkowe, a jedynie to, że niejednokrotnie rodzice planują dzieciom każdą chwilę dnia. Zajęcia dodatkowe są wartościowe i dobrze jest by dziecko w jakiś uczestniczyło, bo zdobywa wówczas konkretną wiedzę, nabywa nowe umiejętności, uczy się obowiązkowości, konsekwencji czy przestrzegania określonych reguł. Warto jednak pamiętać o tym, by nie wypełniać szczelnie grafiku na każdy dzień. Ważne jest, aby dziecko miało też możliwość swobodnej zabawy, by samo mogło zorganizować swoją przestrzeń i czas. Osobiście uważam, że spędzany w ten sposób czas procentuje.

Ostatnio czytałam o badaniach prowadzonych na Uniwersytecie w Hildesheim, z których wynika że istnieje silna korelacja pomiędzy spędzaniem czasu na swobodnej zabawie, a odnoszeniem sukcesów w późniejszym życiu. Im mamy więcej wolnego czasu w dzieciństwie, mniej ograniczeń ze strony rodziców i więcej wolności w wykonywaniu wyborów na poziomie zabawy, tym lepsze kompetencje społeczne mamy w dorosłości, lepiej odnajdujemy się w zmieniającej się rzeczywistości i łatwiej dostosowujemy się do różnych sytuacji.

Warto jest dać dziecku czas, by zajęło się samo sobą, ponudziło, bo wbrew pozorom, to bardzo produktywny czas. Wówczas kiełkuje w dziecku kreatywność, odżywa wyobraźnia, rodzą się pomysły na spontaniczną zabawę. Poza tym każdy ma prawo do czasu wolnego, dziecko również. Kto z nas dorosłych lubi dni wypełnione nadgodzinami i dodatkowymi zleceniami z harmonogramem zaplanowanym co do sekundy? Chyba nikt! Nie róbmy więc drugiemu, co nam niemiłe.

→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→
Jeżeli spodobał Ci się ten post i sądzisz, że jego treść może komuś się przydać, proszę kliknij Lubię to na moim profilu na FB lub udostępnij go u siebie. 






Zobacz także:

23 komentarze:

  1. Mnie jakoś nie rusza fakt, że wszystkie dzieci wokół chodzą na rozmaite zajęcia dodatkowe :) Córka nie zgłąsza chęci, więc jej nie namawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zeszłym roku zastanawiałam się nad wieloma zajęciami dodatkowymi, ale w porę się opanowałam i teraz Alex sam aktualnie wybrał sobie basen i byc może układanie klocków Lego. Póki co pójdziemy na zajęcia przykładowe, bo bardzo mnie o to prosi :)

      Usuń
  2. A ja mam odwrotny problem - syn chce chodzić na zajęcia dodatkowe, a u nas żadnych nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje dziewczyny chodzą tylko na zajęcia olimpijskiej, które są niczym innym jak zajęciami podobnymi do wfu. W zeszłym roku starsza córka chodziła też na tańce, jednak teraz uważam to za zbędny wydatek, zajęcia były nieciekawe. Może w szkołę rozwinie sie u niej większe zainteresowanie do zajęć dodatkowych, teraz ich nie namawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My w środę idziemy na budowanie z klocków Lego, bo Alex tak bardzo chce. No i basen :)

      Usuń
  4. Moja córka chodzi na zuchy i jeszcze kilka innych rzeczy, ale tylko ze wzgędu na to, że lepsze to niż siedzenie na głośnej, pełnej dzieci świetlicy

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się i uważam, że dzieci będą jeszcze miały czas na dodatkowe zajęcia, rozwój pasji. Dopiero w wieku 11 lat poszłam na zajęcia judo, nie przeszkodziło mi to w zrobieniu pięknej kariery sportowej, połączonej z wynikami w nauce:) Take it easy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedne-dwa zajęcia dodatkowe, które rozwijają lub które dziecko samo chce są wg mnie dobre. U nas dziewczynki zapragnęły tańczyć, a syn władać mieczem rycerskim. To chcieli. Syn potrzebował korepetycji z angielskiego i po roku takowych i on i ja jesteśmy zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten temat nas jeszcze nie dotyczy. Ja jako dziecko sama wybierałam sobie zajęcia dodatkowe. Miałam ich sporo ale to mi odpowiadało.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie dzieciaki były kołem napędowym na uczestniczenie w zajęciach dodatkowych, tak i teraz jest, chętnie biorą w nich udział, poszukują nowych, a skoro sprawia im to przyjemność, to czemu nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. We wszystkim należy zachować umiar. Ja w dzieciństwie na mojej wsi nie miałam w zasadzie żadnych zajęć dodatkowych. Czas wolny spędzałam tak jak chciałam. Teraz córki też nie zamierzam do niczego zmuszać. Wyraziła wolę chodzenia na tańce i na takie zajęcia będzie chodzić. Na naukę języków ma jeszcze czas. Nic na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeraża mnie to, że dzieci nie mają dziś czasu wolnego. Od najmłodszych lat funduje im się zajęcia, które mają zapewnić im lepszy start w przyszłość. Szkoda tylko, że wiele tych zajęć jest wbrew dzieci. Szkoda mi maluchów, które na siłę są wypychane na tańce, tenisa, szachy czy tym podobne, tylko dlatego, że dziecko sąsiadki, koleżanki, cioci chodzi, a nasze nie może być gorsze...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja uważam, że niektórzy rodzice stanowczo przesadzają.... dzieciaki powinny się przede wszystkim bawić. W miarę dorastania same znajdą zainteresowania, które będą chciały rozwijać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety mam wrażenie, że coraz więcej rodziców usiłuje zaplanować życie dziecka już od momentu, gdy zacznie samo chodzić...

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpuściłam chłopcom zajęcia dodatkowe totalnie. Przedszkole jest czynne 7-17:30, a zajęcia rozpoczynają się o 17:30 a nawet 18:00. Nie wyobrażam sobie, żeby po całym dniu aktywności, hałasu, mieli jeszcze siedzieć "po godzinach" i zdobywać nowe umiejętności. Zobaczymy w przyszłym roku. W tym t o i tak wiele zmian :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się wcale nie dziwię wynikom badań. Bo jak dorosły człowiek ma sam sobie zorganizować czas, pracę, życie, skoro nie nauczył się tego za dziecka, bo rodzice organizowali mu czas? Jak ktoś, kto całe dzieciństwo spędził na doskonaleniu przeróżnych umiejętności, zamiast bawić się z rówieśnikami, ma dobrze odnajdywać się w otaczającym społeczeństwie?
    Mam wrażenie, że przerost ambicji rodziców i uszczęśliwianie na siłę (bo co jeśli dziecko wcale nie chce być światowej sławy chirurgiem, tylko "zwykłym" sprzedawcą w sklepie) pozbawia dzieci dzieciństwa, kreatywności i chęci samodzielnego odkrywania świata...

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie przed chwilą śmiałam się do męża, że jesteśmy dziwnymi rodzicami, bo nasze dzieci nie mają zapełnionego kalendarza od a do z
    Doceniam to, że mogą się bawić

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.