Mam wrażenie, że całe wieki temu pisałam o moich ulubionych kosmetykach naturalnych, bo pojawiło się u mnie sporo ciekawych produktów, których na blogu jeszcze nie było. Jedni kupują buty, inni sukienki, a ja kosmetyki bez chemii. To taki mój osobisty nałóg, a właściwie sposób na życie. Cieszę się, że tyle osób do mnie pisze właśnie w sprawie kosmetyków. Ekspertem wprawdzie nie jestem, ale uczę się, i pokazuję tylko te produkty, które rzeczywiście się u mnie sprawdziły. Zapewne jest tak, że nie zawsze to, co jest idealne dla mnie, dla kogoś również będzie strzałem w 10! Zawsze jednak dzieląc się moimi doświadczeniami rzetelnie podchodzę do tematu, bo wiem że korzystacie z moich poleceń. Mam swoich ulubieńców, ale też wiele razy zupełnie nie trafiłam w produkt. Nie zrażam się tym jednak i wyszukuję wciąż nowe kosmetyki, chociaż niektórym markom jestem bardzo wierna. Przygotowałam dla Was krótki przegląd moich odkryć kosmetycznych. Zobaczcie co ostatnio regularnie nakładam na twarz i ciało, ufając że jednak powstrzymam ten proces marszczenia, wiotczenia i szarzenia. 


1. Krem pod oczy Better than botox od Alkemie - przyznam szczerze, że z ogromną rezerwą podchodziłam do zakupu tego kremu. Niespecjalnie dużo sobie po nim obiecałam, bo to jednak krem z naturalnym składem, ale ciekawość była silniejsza. I całe szczęście!!! Używam go już długo i faktycznie zauważam rezultaty. Mam w okolicach oczu dość sporo zmarszczek mimicznych i bruzdę między brwiami, która okropnie mi "dokuczała". Po zastosowaniu tego kremu widzę zdecydowaną poprawę. Bruzda jest spłycona, a okolice oczu wygładzone. Dodatkowo cienie pod oczami są zniwelowane. Krem ma fajną formułę, jest lekki, ale treściwy, nie obciąża skóry, ale dobrze ją nawilża i napina. Nie powoduje łzawienia czy szczypania, co bardzo sobie cenię. Wzbogacony jest o dodatek roślinnego silikonu, dzięki czemu stanowi znakomitą bazę pod makijaż. Uważam, że warto zwrócić na niego uwagę. Można go kupić w mojej ulubionej drogerii internetowej EcoAndWell. Powiem Wam, że ja właśnie w tym sklepie najczęściej szukam nowych naturalnych kosmetyków. Zajrzyjcie koniecznie. 


2. Aloesowy żel-krem od Nacomi - to nowość, którą nabyłam w drogerii HEBE. Z marką Nacomi bardzo mi po drodze. Często kupuję ich kosmetyki i zawsze mi one pasują. A ten krem mega im się udał. Ma fantastyczną formułę, niesamowicie jedwabistą, delikatną, cudownie kremową, co powoduje, ze świetnie się rozsmarowuje. Skóra go wprost wpija, ale zanim się to stanie pozostawia wrażenie kojącego kompresu. Stosowanie go to wielka przyjemność, bo daje on skórze cudowne ukojenie i nawilżenie. Twarz po nim jest miękka, gładka, odświeżona i pachnąca. Taka, że mam ochotę się po niej głaskać. Jego działanie opiera się głównie na właściwościach soku i ekstraktu z aloesu i słodkich migdałów. Dodatkowo jest mega wydajny. Jestem bardzo na tak!


3. Olejek arganowy od Kahina Giving Beauty - jaki to jest dobry kosmetyk! 100%, certyfikowany organiczny olejek arganowy produkowany w Maroku. Jest bardzo lekki i nietłusty przez co mega szybko się wchłania, a to duży plus, bo ja zdecydowanie nie lubię jak skóra się lepi. Stosuję go na twarz, końcówki włosów, dzięki czemu się nie puszą i mniej rozdwajają oraz na dłonie. Ma niezwykle dobroczynne działanie, skutecznie walczy z suchością i szorstkością, bliznami, zmarszczkami, a nawet paradoksalnie przetłuszczaniem. Ja cenię go także za to, że łagodzi podrażnienia, bo ma właściwości przeciwzapalne. Uwielbiam ten olejek, fantastycznie wygładza buźkę, skóra po jego stosowaniu jest bardzo napięta i wygląda zdrowo. Jest niesamowity - polecam! Warto wspomnieć, że firma Kahina Giving Beauty​ wspiera berberyjskie kobiety z Maroka, które pozyskują olej arganowy ręcznie za pomocą wielowiekowych technik przekazywanych z pokolenia na pokolenie przekazując im 25 procent zysków ze sprzedaży swoich produktów. Zebrane pieniądze są wykorzystywane na programy związane z analfabetyzmem, edukacją i prawami kobiet. Produkty tej firmy można obecnie kupić w sklepie internetowym Colima, o TU


4.  Beyond Herbal Tonic od Rau Cosmetics - to marka kosmetyków, do których wróciłam, bo bardzo mi służyły. Obecnie mam ten właśnie tonik, krem do twarzy i rąk. Według mnie absolutnie wszystkie te produkty zasługują na uwagę. Nie wiem jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez oczyszczenia twarzy tonikiem. Obowiązkowo przemywam nim twarz rano i wieczorem, czuję wówczas, że moja skóra jest dokładnie oczyszczona i świetnie przygotowana na dalszą pielęgnację. Po zwilżeniu nim twarzy, szyi oraz dekoltu czuję niesamowite odświeżenie. Działa bardzo kojąco na skórę, czyniąc ją jasną i gładką. U mnie bardzo się sprawdza. Zresztą u męża też, bo mi go notorycznie podkrada :) Oczywiście jest to produkt pozbawiony wszelkich olejów mineralnych i silikonowych, barwników, substancji zapachowych, parabenów, PEGów. Można znaleźć go bezpośrednio na stronie producenta - o TU.   


5. Czekoladowa maseczka do twarzy od Chic Chiq - co tu kryć, od tych maseczek jestem uzależniona. To są jedyne maseczki, które robię (a uwierzcie mi leniem jestem w tym temacie!). Ta oczyszczająca maseczka w proszku (przez co dłużej zachowuje swoje dobroczynne właściwości) jest bardzo przyjemna w użyciu i naprawdę wyjątkowo dobrze działa na moją skórę. W skład maseczki wchodzi prawdziwa czekolada, glinka fulerska oraz szczypta lukrecji co służy wyrównaniu kolorytu skóry i zwalczeniu niedoskonałości. Mogłabym się tu rozpływać nad zaletami tej maseczki w nieskończoność, ale najlepiej będzie jak same wypróbujecie. Zajrzyjcie na stronę marki Chic Chiq i koniecznie wypróbujcie, a gwarantuję, że nie będziecie żałować.

  
6. Odżywka do włosów blond od Basiclab - cudo! Używam ich szamponu i od niedawna też tej właśnie odżywki. Nie sądziłam, że odżywka może tak świetnie zniwelować żółtawy odcień włosów i nadać im delikatnie zimny ton. Zanim odkryłam tę markę stosowałam szampony dające taki efekt, ale one niestety naszpikowane były parabenami, SLSami, SLESami, Metyloizotiazolinonem i innymi takimi paskudztwami. A ten kosmetyk tego w składzie nie posiada i jest naprawdę genialny. Po jego zastosowaniu moje włosy są miękkie, dobrze się rozczesują i układają, są pełne blasku, a do tego mają upragniony przeze mnie odcień. Po każdym umyciu głowy czuję się jakbym wyszła od fryzjera! Odżywkę można kupić np. TU, TU czy TU. Zajrzyjcie też na stronę BASICLAB, bo można tam znaleźć szampony i odżywki do różnych rodzajów włosów, w zależności od potrzeb. 


7. Cytrusowy antyperspirant Natu Handmade - taka perełka na koniec. Ubóstwiam i to nie tylko ja. Ma go moja siostra, najlepsza przyjaciółka, kilka koleżanek i wszystkie zgodnym chórem mówimy mu TAK! Ten zapach, świeży, rześki, soczyście cytrusowy, fanatycznie odświeżający latem, pozostaje ze mną cały dzień. Antyperspirant spisuje się naprawdę dobrze. Ma przyjemną konsystencję, która cudnie się rozprowadza i nie pozostawia tłustych plam na ubraniach. Dodatkowo producentki zapewniają, że ma właściwości przeciwgrzybiczne, antybakteryjne i przeciwzapalne. Mój hit! Do kupienia TU.



Obsługiwane przez usługę Blogger.