Jesień i zima ma to do siebie, że zdecydowanie więcej czasu spędzamy w domu. Przynajmniej my. Właściwie wracamy do niego po szkole, jak jest już ciemno, więc na harce na podwórku zostaje sobota, względnie niedziela, pod warunkiem, że pogoda znośna. Najpierw zawsze ogarniamy domową rzeczywistość zostawioną w pośpiechu rankiem, wszelakie prace domowe, by mieć czas na własne przyjemności, na gry planszowe czy wspólne czytanie książek. Bywa, że czytamy sobie na głos po kolei nawzajem, albo każdy zagłębia się w swoją lekturę. Uwielbiam ten wspólny czas. Czekam na niego cały dzień. Na to otulanie się ciepłymi kocami, zapalanie świec, na popijanie dobrej herbaty, na te figle migle, którymi zawsze kończy się czytanie. Taka nasza ulubiona codzienna wieczorna rutyna, po tych zabieganych porankach i intensywnych dniach. Odbijamy sobie wówczas to całodniowe przebywanie bez siebie, te wszystkie stresy i bolączki dnia codziennego. Taka nasza kropka nad "i" prawie każdego dnia. Czuję wówczas wszechogarniający spokój, czuję, że niczego już mi nie brakuje.

Uwielbiam patrzeć na Synka, który sięga po książki, nie dlatego, że mu nakazuję czy nakłaniam, ale dlatego że sam chce. Mam wrażenie wówczas, że jednak umiem w macierzyństwo. Takie wieczory napawają mnie radością, że udało nam się własnym przykładem zaszczepić w nim czytanie książek, pokazać jaka to fantastyczna przygoda. Oby tylko nic się w tym temacie nie zmieniło.

Książek u nas przybywa. W każdy niemal pomieszczeniu pomieszkują jakieś. Od niedawna Alexander korzysta ze szkolnej biblioteki i przynosi nowe książkowe pozycje, które czyta w pierwszej kolejności, bo dba o to, by oddać je w terminie. Jego ulubionym sklepem jest Empik, mam wrażenie, że mógłby tam zamieszkać. A dla mnie są to najprzyjemniejsze zakupy. Ostatnio, oprócz lektur i książek przytachanych z biblioteki, zaczytujemy się w tych poniżej. Może i Wasze dzieci zachwyci, jakiś tytuł.


Seria "Czytam sobie" Wyd. Egmont

Alexander lubi już sam sobie czytać, więc u nas w domu świetnie sprawdziły się książki z serii "Czytam sobie" z Wydawnictwa Egmont. Książki do samodzielnego czytania. W serii są trzy poziomy czytania: składam słowa - dziecko ćwiczy głoskowanie, a tekst składa się z krótkich zdań, około 150-200 wyrazów w tekście, składam zdania - dziecko ćwiczy sylabizowanie, 800-900 wyrazów w tekście, zdania są już zdecydowanie dłuższe oraz połykam strony - tutaj z kolei zdania są bardziej rozbudowane, a wyrazów w tekście jest już około 2500-2800. Te pierwsze są dla nas za "słabe", bo mają za mało tekstu, jak mówi Alexander, ale i one zostały przeczytane. Seria idealna jest więc dla dzieci, które zaczynają przygodę z czytaniem, ale także dla tych, którzy już płynnie czytają. Przekrój tematyczny książek jest naprawdę spory. Myślę, że bez problemu każde dziecko znajdzie coś dla siebie. Warto wybierać jednak takie książki, które rzeczywiście rozbudzą ciekawość w dziecku, bedą zgodne z jego zainteresowaniami, bo wówczas będziemy mieć pewność, że dziecko sięgnie po kolejne tytuły. Fajna jest seria np. o ekologii, która świetnie edukuje młodego człowieka właśnie w tym temacie. Jest o segregacji śmieci, o materiałach, które długo się rozkładają i są szkodliwe dla naszej planety czy o wodzie, która jest wielkim skarbem. W serii znajdziemy książki również np. o Apollo 11, o Edisonie, o Kolumbie czy nawet Marii Skłodowskiej-Curie, ale także o Batmanie czy Smerfetce. Fantastyczna przygoda dla tych, którzy dopiero odkrywają świat liter. To też uczta dla oka, bo książki są pięknie ilustrowane.


 "Śmieciogród" Aleksandra Woldańska-Płocińska Wyd. Papilon

Cudowna książka! Uwielbiam wszystko co wychodzi spod ręki Oli Woldańskiej, jednej z naszych ukochanych ilustratorek. A dodatkowo leży mi na sercu dbanie o naszą planetę, więc chcę, by i mój syn również był świadomy tego, co dzieje się wokół i dokładał wszelkich starań w daniu o to wspólne dobro. "Smieciogród" uczy odpowiedzialności, pokazuje jak na codziennie możemy dbać o Ziemię, a wszelkie zmiany na lepsze powinniśmy zaczynać od samych siebie. Książka zachęca, by zwracać większą uwagę na nasze zakupowe wybory, by rzeczywiście zmniejszać produkowanie śmieci. Podpowiada, że niektórym przedmiotom można dać drugie życie. Mnóstwo tutaj również ciekawostek związanych z ekologią i ruchem zero waste, a wszystko wsparte pięknymi ilustracjami. Zdecydowanie polecam dla dużych i małych.


"Albercie, Ty złodzieju" Gunilla Bergstrom, Wyd. Zakamarki

Alberta znamy i czytamy od lat. Mieliśmy wszystkie książki o przygodach sympatycznego Alberta i jego taty, ale niektóre zostały pożyczone lub podarowane innym małym czytelnikom. Pamiętam jak Alex był mały i czytałam mu o Albercie po kilka razy dziennie, bo on bardzo lubił jego przygody. W zasadzie tak jest do dzisiaj, z tą różnicą, że najnowszą książkę przeczytał już sam. Tym razem Albert zostaje niesłusznie oskarżony o kradzież klucza do domku na drzewie. Chłopiec czuje się bezradny i skrzywdzony niesłusznym oskarżeniem. Na szczęście sprawa się wyjaśnia, bo Albert zdobywa dowody na swoją niewinność. Historia Alberta pokazuje jak słowa potrafią ranić i sprawiać przykrość. To opowieść o emocjach towarzyszących dziecku, które staje w obliczu pomówienia, wyśmiewania, plotek, szydzenia.


 "Lukrecja" Anne Goscinny, Wyd. Znak

Anne Goscinny jest córką autora serii o Mikołajku. U nas Mikołajek "wałkowany" jest od niepamiętnych czasów czy to w postaci książek, audiobooków czy też filmów. Całą trójką uwielbiamy przezabawne przygody Mikołajka. Jakiś czas temu kupiłam "Lukrecję" i też świetnie się przy niej bawimy, chociaż myślę, że dziewczynkom może spodobać się jeszcze bardziej. Tytułowa Lukrecja to dwunastoletnia dziewczynka, która mieszka z mamą, ojczymem, młodszym bratem oraz odwiedzającą ich często babcią Scarlett. Utrzymuje także kontakt z ojcem. Ma swoje trzy bliskie przyjaciółki. Jej szkolne perypetie śmieszą do łez. W domu mocno zaznacza swoją nastoletnią odrębność. Bardzo śmiesznie i refleksyjnie.


"Ale komputery. Megabajtowe historie cyfrowe", Michał Leśniewski, Wyd. Egmont

Tę książkę Alexander wynalazł przy jakiejś wizycie w Empiku. Michał Leśniewski opowiada w niej jak przebiegał rozwój cyfrowy na przestrzeni lat. To trochę taka encyklopedia wiedzy na temat komputerów, ze smakiem ilustrowany przewodnik po komputerowym świecie. Autor pokazuje zmiany jakie zachodziły w tej dziedzinie, podaje fakty i ciekawostki, przedstawia niesamowite historie ludzi czy próby doskonalenia wynalazków już od liczydła począwszy, a także ich zastosowanie np. w wojsku lub kosmosie. Książka jest trochę takim pochyleniem się nad historią i geniuszem człowieka.


"Asteriks. Przygody Gala Asteriksa", Rene Goscinny, Albert Uderzo, Wyd. Egmont

Alexander właśnie rozpoczyna swoją przygodę z komiksami. Ja, przyznam szczerze nigdy nie przepadałam za nimi, ale już mój mąż owszem. Wcześniej czytał komiksowe przygody ludzików Lego, ale jak niedawno obejrzeliśmy Asteriksa i Obeliksa, a Jarek opowiedział mu, że czytał komiksy o ich przygodach, syn poprosił o swój własny komiks o Galach. No i zaczytuje się bardzo. Komiks opisuje przygody sprytnego Gala Asteriksa oraz jego trochę naiwnego, ale obdarzonego nadludzką siłą przyjaciela Obeliksa. Poznamy też rozważnego maga Panoramiksa, który przygotowuje magiczny wywar, Kakofoniksa z jego popisami czy zmartwionego Asparanoiksa.

Obsługiwane przez usługę Blogger.