Dawno nie czytałam tak mocnego kryminału, jak "Nikt". To moje pierwsze, ale zapewne nie ostatnie zetknięcie z twórczością Macieja Kazimierczaka. Książka podobała się zarówno mi, jak i mojemu mężowi, który w zasadzie przeczytał ją jako pierwszy.  

"Nikt" to kryminał z totalnie wciągającą, z intrygującymi wątkami, mega pokrętną fabułą, który pochłonął mnie bez reszty. Jest tu i zbrodnia, i kara, ofiara i jego kat, oprawca, walka dobra ze złem. Nic tu nie jest jednoznaczne, każdy ma coś na sumieniu. Zakończenie totalnie wbiło mnie w fotel i wywróciło mój pogląd do góry nogami. 

Akcja książki rozgrywa się w Łodzi, gdzie rządzi prawo silniejszego, a wszelkie wykorzystywanie układów rodzinnych i wszelkich koneksjach są na porządku dziennym. W jednym z mieszkań odkryte zostają zwłoki młodej kobiety. Na domiar złego okazuje się, że w tym mieszkaniu rok temu również młoda dziewczyna popełniła samobójstwo. Dodatkowo w pobliskim lesie napadnięta została nastolatka, która przeżyła, jest świadoma, a pytana o sprawcę, odpowiada że "nikt". Okazuje się, że te trzy wydarzenia są ze sobą ściśle powiązane. Kto zatem stoi za napaścią i śmiercią młodych kobiet? Na te pytania muszą znaleźć odpowiedź łódzcy śledczy pod dowództwem podkomisarz Kamili Szolc. Czy uda im się rozwikłać zagadkę?

"Nikt" to książka, która funduje niezły czytelniczy rollercoaster. To kryminał dla ludzi o silnych nerwach, bo tutaj strach miesza się z ciekawością i ekscytacją, ale momentami powoduje napady mdłości. Autor obnaża najciemniejsze zakamarki mrocznej, pokrętnej natury człowieka i pokazuje szokujący wachlarz ludzkich zachowań. 

To kawał rasowego, dusznego kryminału wywołującego skrajne emocje, strach i dreszcze na plecach, gdzie czujemy oddech oprawcy na karku. Tutaj dużo się dzieje, a plastyczny język autora sprawia, że ma się wrażenie bycia w centrum wydarzeń. Zdecydowanie polecam!!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza i jest do kupienia TUTAJ.


Obsługiwane przez usługę Blogger.