Ja mam trzydzieści lat!



Lubię tą swoją 30. Ta trójka z przodu jest całkiem ok. Martwi mnie tylko jedno, że ta druga cyfra po trójce tak płynnie i błyskawicznie się zmienia, co powoduje, że czasem mam stand-by, kiedy ktoś pyta mnie o wiek. Zastanawiam się czy to 32, 33, a może już 34? Kiedy przyzwyczaiłam się już do tych moich 33 lat, to one w mgnieniu oka zmieniły się na 33+1. Wprawdzie nie metryka jest ważna, ale to na ile czujemy się my sami. Ze mną też tak jest. Są jednak pewne sprawy, które usilnie mi przypominają, że jednak jestem już Panią po trzydziestce.
Oto one:
  • Kiedy ciągle myślisz i mówisz o dzieciach, tych które masz, tych które chcesz mieć lub tych których nie chcesz mieć, bo masz inny pomysł na życie, bo się samorealizujesz. Generalnie temat dziecka jest więc ciągle na tapecie, a temat randek i imprez do białego rana schodzi na dalszy plan,
  • Kiedy pierwsza jesteś chętna do udziału w imprezie, ale im bliżej do niej, tym dochodzisz do wniosku, że czas miedzy 20 a 6 rano to najlepiej spędzić w łóżku. Zresztą co wówczas zrobisz z dzieckiem, tudzież dziećmi, a w ogóle po takiej nieprzespanej nocy to na bank nie będziesz mogła się nimi zajmować,
  • Kiedy szukasz na półkach sklepowych kremu, a Twoje ręce biorą ten z napisem 30+, ten przeciwzmarszczkowy, a nie ten przeciw wypryskom,
  • Kiedy w dziale moda Twojego Stylu patrzysz na propozycje ubrań dla kobiet w wieku 30+, a nie 20+,
  • Kiedy wybierając się na wakacje nie idziesz na spontan, tylko sporządzasz listy, żeby wszystko zabrać, a i tak przed samym wyjazdem mówisz do siebie: "na bank o czymś zapomniałam",
  • Kiedy już jesteś na tych wczasach, to wcierasz krem z filtrem 50, a nie olejek przyspieszający opalanie,
  • Kiedy wyrzeźbienie kaloryfera na brzuchu, takiego jak ma Chodakowska, zajmuje zdecydowanie więcej czasu, niż kiedy się miało te naście lat,
  • Kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że rocznik 2000 to nie robi już w pieluchę, a co więcej zbliża się nieuchronnie do pełnoletności,
  • Kiedy wchodzisz do autobusu, uśmiechnięta ze słuchawkami na uszach, a ten wspomniany rocznik ustępuje ci miejsca. WTF? albo na Twoje cześć odpowiada Ci "dzień dobry",
  • Kiedy w radiu ani w markecie nie lecą już przeboje Twojej młodości (no chyba, że w Złotych Przebojach), a płyty z tymi hitami można znaleźć w dziale "wszystko po 5 zł",
  • Kiedy wódka jest jakaś mocniejsza, jedzenie bardziej kaloryczne, sąsiedzi bardziej wkurzający, a ta muzyka, co to ją puszcza ten chłopak z rocznika 2000, zdecydowanie za głośna,
  • Kiedy nie da się kupić tych upragnionych butków ze zniżką 20% dla studentów, bo sprzedawca nawet nie pomyśli, żeby poprosić Cię o legitymację studencką (ale plus też jest taki, że nie prosi Cię też o dowód kiedy kupujesz alkohol żeby świętować kolejną zmianę kodu z przodu  ;))

Jeżeli takie sytuacje pomagają Wam odnaleźć się w rzeczywistości, to mam dla Was smutną wiadomość: też macie trzydziestkę, zbliżacie się do niej lub już jakiś czas temu ją przekroczyliście. Ale głowa do góry! Do setki zostało jeszcze 70!


Zobacz także:

13 komentarzy:

  1. Znam to wszystko z autopsji :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja lubię to moje 30+. Zainspirowałaś mnie Aniu do napisania postu o wieku :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio rozmawiałam z P właśnie o wieku, jest starszy o dwa lat od moich skromny 34 lat powiedział że on tego upływu czasu nie czuje, że wręcz przeciwnie teraz robi takie rzeczy i uczy się nowych co powoduje że czuje się młodziej niż 10 lat temu. Też szczególnie tego upływ lat nie odczuwam, ciągle założenie jeansów i trampek i związanie włosów w kitkę powoduje że kierowcy busów pytają o legitymacje studencką ( yyy choć z busa korzystałam ostatnio jakieś 1,5 roku temu heheh ). Lubie tą swoją 30 ale co będzie gdy 4 wyjdzie z przodu to nie wiem, budzi to we mnie mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie musiałam się chwilkę zastanowić, jaka to cyferka występuje u mnie po trójce, bo zwyczajnie zapomniałam;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jak ja to dobrze znam :D Przy czym ostatnio udało mi się złamać pkt 2 i jak wyszłam na imprezę przed 15-tą to wróciłam przed 6 rano. Nie pamiętam czy kiedykolwiek w życiu dokonałam takiego wyczynu i to wszystko na dziesięciocentymetrowym obcasie (normalnie 365 dni w roku w balerinach ;) ). Ale jaka ja byłam nieprzytomna na drugi dzień to tylko ja wiem i mój biedny mąż co się musiał ze mną męczyć, no ale on na imprezie nie był :D

    OdpowiedzUsuń
  6. hihihi wszystko przede mną ;) Ja dopiero 25 skończę, a w zeszłym miesiącu podczas zakupów w Lidlu kiedy wśród produktów pojawiło się piwo, Pani spojrzała na mnie i poprosiła mnie o dowód osobisty! :D W kolejce za mną moja mama, zaczęła się śmiać i powiedziała, że potwierdza moją pełnoletniość :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam, że przed 30tymi urodzinami strasznie panikowałam. Chciałam zatrzymać czas. "Ja mam 30 lat? - pytałam z niedowierzaniem" Okazuje się, że przekroczenie magicznej cyfry "3" nic nie zmieniło w moim życiu. No może trochę się wyciszyłam.

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.