Z twórczością Luanne Rice spotkałam się po raz pierwszy sięgając po książkę "Ostatni dzień". To bestsellerowa amerykańska autorka, która ma na swoim koncie spory już dorobek artystyczny. Jej najnowsza powieść powstała w oparciu o prawdziwe wydarzenia. Czy podobała mi się książka? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Rzecz rozgrywa się w małym, sennym, nadmorskim, bardzo urokliwym miasteczku Black Hall, gdzie wszyscy dobrze się znają, czują się bezpiecznie. W miasteczku prosperuje galeria sztuki, której właścicielką jest ciężarna Beth Lathrop. Kobieta prowadzi galerię po swojej zamordowanej matce. Wiele lat temu bowiem doszło do napadu na galerię, w której zginęła kobieta. Został wówczas skradziony obraz. Po latach dochodzi do kolejnej zbrodni, w wyniku której życie traci Beth i jej nienarodzone dziecko. Znika także ten sam obraz, który udało się rodzinie odzyskać. 

Sprawa zostaje przyznana detektywowi kryminalnemu - Conorowi Reid, który zna przeszłość rodziny, wie co się wydarzyło przed laty. Rozpoczyna śledztwo, a pierwsze podejrzenie pada na męża kobiety, z którym od dawna jej się nie układało. To typ niezbyt zainteresowany pracą, tylko rozrywkami i dziewczynami, z którymi wdaje się w romanse. Okazuje się jednak, że w tym czasie wypłynął w rejs ze znajomymi. Kto więc stoi za morderstwem Beth i jej synka? I kto jest ojcem dziecka? Dlaczego po raz kolejny został skradziony ten sam obraz? Wiele pytań, a odpowiedzi konkretnych brak, tym bardziej że autorka wodzi Czytelnika za nos, myląc tropy. 

Wciągająca i intrygująca fabuła, nieprzewidywalny, zaskakujący finał to niewątpliwie plusy książki. Akcja toczy się swoim nieśpiesznym, miarowym rytmem, jak życie w sennym miasteczku w Connecticut, wyznaczane kolejnymi wypływającymi na wierzch skrywanymi sekretami. Bohaterowie, zarówno ci pierwszo, jak i drugoplanowi ciekawie skonstruowani. Książkę czyta się dość płynnie, z zainteresowaniem. Polecam na słoneczne, letnie popołudnia!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza i jest do kupienia TUTAJ

Jestem absolutną fanką twórczości Magdy Stachuli, w zasadzie od pierwszej książki mocno kibicuję autorce. Ostatnio miałam przyjemność być na spotkaniu autorskim z racji promocji jej nowych książek. Pani Magda mówiła na spotkaniu również o nowym projekcie, w ramach którego powstał właśnie kryminał "Gdzie jest Emma?" (będą kolejne części opowiadające inną historię). Mnie dodatkowo do przeczytania zachęcił fakt, że rzecz rozgrywa się we Włodawie, blisko Jeziora Białego, gdzie bywam gościem. Dlatego, kiedy w nowościach wydawniczych na TaniaKsiazka.pl pojawił się tytuł "Gdzie jest Emma?" nie mogłam sobie odmówić przyjemności przeczytania książki.

Emma Dennis to uczestniczka telewizyjnego, rozgrywającego się na rajskich plażach, show, celebrytka, inspirująca gwiazda tv, mieszkanka Włodawy. Niewątpliwie piękna kobieta korzystająca na całego ze sławy, którą przyniósł jej udział w popularnym programie rozrywkowym. Młoda kobieta wraca po programie do rodzinnej Włodawy, objętej stanem wyjątkowym ze względu na napiętą sytuację na granicy z Białorusią i grzeje się w blasku sławy. Kobieta ma wielu przyjaciół, znajomych, nowego chłopaka, ale też wielu wrogów, którzy jej zazdroszczą, lub którym kobieta "zaszła za skórę". Pewnego dnia młoda dziewczyna znika, dosłownie rozpływa się. Zdenerwowani najbliżsi zawiadamiają policję, która rozpoczyna śledztwo. Do poszukiwań włącza się też wielu okolicznych mieszkańców. Niestety ślad po dziewczynie się urywa...

Sprawę prowadzą policjanci z komisariatu we Włodawie: Weronika Herman i Maksymilian Bałucki wspomagani przez kolegów z pracy. Hipotez jest wiele. Niektóre z nich to jednak ślepe tropy, inne wymagają, by się im dokładniej przyjrzeć. Krąg podejrzanych zawęża się, presję społeczeństwa niemalże namacalnie czuć. Policjantom udaje się ostatecznie ustalić, co stało się z Emmą. 

Czy jej zniknięcie to jedynie mistyfikacja, by utrzymać zainteresowanie mediów, czy jednak faktycznie coś złego stało się młodej kobiecie? 

Książka jest niepozornych rozmiarów, taka w sam raz do torebki. Czyta się ją płynnie, z ogromny zainteresowaniem. Fabuła przemyślana, logiczna i spójna. To rasowy kryminał, intrygujący z ciekawym zakończeniem. Polecam!

Książkę "Gdzie jest Emma?" w dobrej cenie możecie znaleźć w mojej ulubionej księgarni internetowej TaniaKsiazka.pl.

 

Rok temu po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Donato Carrisi. Zachwyciłam się książką "Dom głosów" i od tamtej pory czekałam na nową powieść tego włoskiego autora. Kiedy w zapowiedziach Wydawnictwa Albatros zobaczyłam książkę "Jestem otchłanią" z niecierpliwością wyczekiwałam, by móc ją przeczytać. Czy jest równie wciągająca co poprzedni thriller autora? Zapraszam do przeczytania recenzji.

Już na wstępie  napiszę, że ta książka hipnotyzuje, wciąga, rozbudza czytelniczą ciekawość do czerwoności. Po mistrzowsku budowane napięcie sprawia, że nie można rozstać się z książką, z historią w niej opowiedzianą. A kiedy poznamy jej finał, na długo pozostaje w naszej pamięci, wciąż na nowo maglowana i rozpamiętywana. Genialnie skonstruowana, kompletna fabuła, dopracowana w każdym calu. Tu wszystko ma znaczenie i wszystko dzieje się po coś. Liczne wątki łączą się w zakończeniu zapewniając fascynujące i satysfakcjonujące zakończenie. Narracja prowadzona na dwóch płaszczyznach czasowych - teraźniejszym i retrospekcje z dzieciństwa głównych bohaterów to zabieg, który pozwolił w pełni zrozumieć całą historię. Gęsta, duszna, pełna mroku atmosfera potęguje uczucie niepokoju, a czasem wprost przerażenia. Intrygujące postaci i dopracowane rysy psychologiczne poszczególnych bohaterów to również plusy książki.

"Jestem otchłanią" to historia opowiadająca o losach bezimiennego mężczyzny, sprzątaczu, który żyje w cieniu, nie rzuca się w oczy, by móc z powodzeniem skrywać swoje tajemnice. Sprzątający mężczyzna wie, że czasem wystarczy przeszukać wyrzucone śmieci, by poznać ludzkie tajemnice, ich przyzwyczajenia. To z kolei pozwala mu pomóc trafnie wybrać swoją kolejną ofiarę. Na tyle zawsze bezbłędnie je wybiera, że nigdy nie zostaje powiązany z wyławianymi z jeziora ofiarami. Do tego zawsze jest ostrożny, niewidzialny dla społeczeństwa. Do czasu, aż w przebłysku ludzkiego współczucia i chęci niesienia pomocy, w chwili swojej słabości ratuje tonącą dziewczynkę. Sprowadza to na niego zaciekawienie pewnej kobiety i dziewczynki, którą uratował. Czy któraś w końcu odkryje prawdę i powiąże go z morderstwami?

Szczerze polecam ten thriller, jest bardzo emocjonujący, porusza trudne społecznie kwestie, zmusza do refleksji. 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros i można ja znaleźć TUTAJ.

Książki Anthony'ego de Mello poleciła mi wiele lat temu koleżanka. Początkowo dość sceptycznie podeszłam do jego twórczości i drogowskazów życiowych, o których w nich pisze, ale z każdą kolejną stroną byłam koleżance coraz bardziej wdzięczna. Często wracam do książki "Przebudzenie", która sporo "namieszała" w mojej głowie. Kiedy zobaczyłam książkę "Przestań siebie naprawiać" (której jeszcze nie czytałam) z chęcią po nią sięgnęłam.

Anthony de Mello to hinduski jezuita, psychoterapeuta, mistyk, sam siebie nazywał chrześcijaninem Wschodu. W swoich licznych pracach łączył mistykę europejską i mistykę Wschodu. 

W książce "Przestań siebie naprawiać" de Mello uczy i pokazuje Czytelnikowi na konkretnych przykładach jak pozbyć się leków, ograniczeń, by poczuć się wolnym, odnaleźć w sobie prawdziwą radość życia, dotrzeć w głąb siebie, by poznać samego siebie. Autor jednak oręduje, by do tych wszystkich odkryć i prawd dochodzić we własnym tempie, bez niepotrzebnego napięcia. W dążeniu do tej wolności i szczęścia blokują nas jednak fałszywe przekonania, które uporczywie tkwią w naszej głowie. Szczęście w żadnym wypadku nie musimy zdobywać, ponieważ już je w sobie mamy. Wystarczy jedynie, lub aż zmienić nasze myślenie :)

Książka podzielona jest na siedem części, z wyodrębnioną częścią teoretyczną, następnie bardzo krótką, aczkolwiek dającą dużo do myślenia, przypowieścią, a każda z nich zakończona jest medytacją. Można więc książkę przeczytać jednym tchem lub "przerabianie" jej rozłożyć sobie na kolejne siedem dni, by podarować sobie coś na zasadzie siedmiodniowych rekolekcji. 

Szczerze polecam!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka i jest do kupienia TUTAJ.

 

Na książki Agnieszki Maciąg czekam zawsze z utęsknieniem. Wypatruję ich w nowościach wydawniczych albo dowiaduję się z Instagrama, gdzie często robione są live'y z Panią Agnieszką na profilu Naturalnie o zdrowiu. 

Kiedyś temat astrologii żywo mnie interesował, ale z czasem gdzieś tam wyblakł, natomiast obecnie za sprawą książki Agnieszki Maciąg "Ścieżki duszy. Astrologia dla zrozumienia siebie i swoich bliskich" powrócił. Cieszę się, że taka książka wyszła spod pióra Pani Agnieszki. Ma ona niezwykle bogatą wiedzę w tym temacie i w dość przystępny dla każdego sposób się nią dzieli. Bez problemu zrozumiemy podstawowe, a zarazem najważniejsze pojęcia występujące w astrologii. Dowiemy się jaki wpływ mają na nas planety, jak poszczególne fazy księżyca na nas oddziaływają. Po kolei scharakteryzowane znaki zodiaku pozwolą lepiej zrozumieć, zarówno samego siebie, jak i swoich bliskich. Dodatkowo w książce podane są lekcje do przepracowania dla każdego znaku zodiaku, niebywale cenne wskazówki na dany miesiąc dla znaków zodiaku oraz cudowne afirmacje do wykorzystania. 

Te wszystkie cenne wiadomości zebrane w książce mają nam pomóc w codziennym życiu, w budowaniu harmonii z samym sobą czy naszymi bliskimi, zrozumieć jak wszechświat i jego naturalne prawa oddziaływają na każdego z nas, bo czy chcemy czy nie chcemy wpływają na nasz nastrój i samopoczucie. 

Książka oczywiście jest przepięknie wydana, w grubej oprawie z wszytymi zakładkami, które zdecydowanie ułatwiają "pracę" z lekturą. 

Szczerze polecam zarówno zainteresowanym tematem, ale i laikom czy sceptykom, którzy uważają że astrologia to czary mary z kolorowych czasopism, by mogli zweryfikować swoje podejście do astrologii, która jest przecież bardzo rozległą nauką.

"Ścieżki duszy. Astrologia dla zrozumienia siebie i swoich bliskich" ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwartego i jest do kupienia TU.

Przeczytałam absolutnie wszystkie książki Pani Magdy Stachuli i bacznie obserwuję autorkę, by być na bieżąco odnośnie jej nowych książek, więc kiedy tylko pojawiła się "Oskarżona" w nowościach wydawniczych na TaniaKsiażka.pl aż zacierałam ręce, by ją przeczytać. Niebawem też wybieram się na spotkanie autorskie z Panią Magdą Stachulą i książkę oczywiście zabieram ze sobą. 

"Oskarżona" to trzeci tom cyklu o Lenie. Mam jednak głęboką nadzieję, że nie ostatni. Dziewczyna po ciężkich przeżyciach w Polsce, uciekła do Kopenhagi, gdzie ukrywała się w domu starszej Pani Sary, ale niestety i tu nie jest bezpieczna. Odnalazł ją bowiem mężczyzna, przed którym uciekała. Musiała wiec znaleźć inne bezpieczne schronienie. Pomogła jej w tym bliska przyjaciółka z czasów sprzed traumatycznych wydarzeń, która zaprosiła ją do siebie do Hiszpanii. Tym razem młoda kobieta skryła się w hotelu dla swingersów w słonecznej Maladze. Nie czuje się tu jednak całkiem komfortowo, a wystraszony umysł ciągle podpowiada straszne scenariusze. Dodatkowo dochodzą do niej wieści, że ktoś oskarża ją o zabójstwo, którego nie dokonała. Chce zwalić na nią winę za śmierć młodej pielęgniarki pracującej w kopenhaskim szpitalu. Lena ponownie znalazła się w potrzasku. Próbuje jej pomóc Emil, chłopak bezwzględnie zakochany w dziewczynie. Pozostał w Danii, gdzie pracuje jako lekarz, ale nieustannie wspiera kobietę, by ta mogła w końcu odzyskać swoje utracone życie...

W historię Leny wplątani są inni bohaterowie, których poznajemy już we wcześniejszych tomach, i z ich perspektywy również spoglądamy na całą historię. Anna, Nikodem, Emil sporo namieszali w swoim życiu i życiu Leny. Jedni manipulują, inni są manipulowani. Na jednych można liczyć, a drudzy wbijają nóż w plecy.

Autorka genialnie poprowadziła akcję, która rozwinęła się w nieprzewidywalnym kierunku. Dzięki zastosowaniu pierwszoosobowej narracji lepiej poznajemy bohaterów, ich myśli i motywy, którymi się kierują oraz mam pełniejszy obraz sytuacji. Książkę czyta się płynnie, z zaangażowaniem. Zdecydowanie polecam!

 "Oskarżoną" w dobrej cenie można kupić na TaniaKsiążka.pl


Po książkę Sarah Anderson sięgnęłam, bo spodobała mi się okładka oraz bardzo zachęcający opis. To moje pierwsze zetknięcie z twórczością Sarah Alderson - brytyjskiej autorki thrillerów i fantastyki. Intuicja mnie jednak po raz kolejny nie zawiodła. Jestem na tak!!! Zapraszam więc na recenzję.

Orla i Kate to przyjaciółki od lat, które kultywują swoje coroczne wspólne weekendowe wyjazdy za granicę. Mimo, że w ostatnim czasie nie było im zbytnio po drodze, postanawiają jednak wyjechać razem do Lizbony. Planują zakosztować wolności, odpoczywać, zwiedzać bawiąc się przy tym świetnie, rozkoszować każdą chwilą w wynajętym, luksusowym mieszkaniu. Wypad do ekskluzywnej restauracji na kolację i szampan lejący się strumieniami oczywiście wliczony w atrakcje. Niestety jak to często w życiu bywa, nie wszystko poszło zgodnie z planem, bo po mocno zakrapianej imprezie Orla budzi się sama w mieszkaniu. W klubie urywa jej się film i nie bardzo wie, co stało się z przyjaciółką. Zostaje główną podejrzaną w sprawie zaginięcia Kate. Kobieta usilnie próbuje sobie przypomnieć co takiego wydarzyło się poprzedniego wieczoru. Jak przez mgłę pamięta jedynie dwóch przystojniaków, których Kate zaprosiła do mieszkania. Orla rozpoczyna poszukiwania przyjaciółki i natrafia na coraz dziwniejsze informacje. Odkrywa także kłamstwa przyjaciółki, które boleśnie ją ranią. Czy uda jej się odtworzyć przebieg wydarzeń i i ustalić co stało się  Kate? 

Genialnie skonstruowana, intrygująca od pierwszych słów fabuła sprawia, że książkę dosłownie czyta się z zapartym tchem, z wypiekami na twarzy, z ogromną ciekawością. Gwałtowne zwroty akcji i kolejno odkrywane tajemnice dodatkowo podgrzewają atmosferę. Nic tu nie jest pewne, każdy ma coś na sumieniu. Sekrety i liczne niedopowiedzenie czynią tę historię jeszcze bardziej emocjonującą. 

Bardzo dobry tytuł, po który bez wątpienia warto sięgnąć. Styl pisarki autorki sprawia, że dosłownie "łyka" się powieść. Nie ma chwili na nudę, bo kolejne okoliczności wywołują mętlik w głowie Czytelnika i trzeba bacznie się pilnować, by nie zostać wyprowadzonym w pole.

Z całą pewnością sięgnę po kolejną powieść autorki, bo od dzisiaj Sarah Alderson ląduje w gronie moich ulubionych autorów.  

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros i jest do kupienia TU.


"Widzę cię" to moja druga przeczytana książka amerykańskiej autorki Mary Burton. Wcześniej miałam przyjemność czytać "Jeden krok przed śmiercią", o której zresztą pisałam TUTAJ. Moim zdaniem oba tytuły zasługują na przeczytanie. 

Tym razem poznajemy Zoe Specer, również agentkę specjalną FBI, profilerkę, która uznawana jest za speca w swojej dziedzinie. Zajmuje się odtwarzaniem, za pomocą rzeźby, twarzy ofiar morderstw. Wykorzystuje do tego kawałki szkieletów. W najnowszej sprawie udaje jej się odtworzyć popiersie młodej kobiety, która została spalona ponad dwadzieścia lat temu. Zoe Spencer pragnie za wszelką cenę odkryć sprawcę i go ukarać. Młoda kobieta wraz ze śledczym Williamem Vayghanem jedzie do Alexandrii, rodzinnego miasta zamordowanej dziewczyny, gdzie mieszka jej siostra, i wspólnie rozpoczynają śledztwo. Marsha Prince, tak nazywała się ofiara, była młodą, atrakcyjną, niezwykle popularną i lubianą nastolatką. Pewnego dnia wyszła z domu i ślad po niej zaginął. Dziewczyna nie odnajduje się i nie daje znaku życia. Teorie o jej zaginięciu mnożą się, ale rozwiązania brak. 

Tymczasem podczas prowadzonej przez Zoe i Wiliama sprawy okazuje się, że giną kolejne kobiety. Do akcji włącza się również dziennikarka i freelancerka Nikki McDonald, która prowadziła własne śledztwo w tej sprawie. Wszelkie ślady i poszlaki są wnikliwie analizowane, śledztwo posuwa się powoli do przodu, ale czy na tyle szybko, by powstrzymać mordercę przed kolejnymi zbrodniami? Czy zabójstwa są ze sobą powiązane? Kto dopuścił się takich zbrodni?

"Widzę cię" to świetny thriller psychologiczny, z subtelnym wątkiem romantycznym w tle. Bardzo przemyślana, dopracowana fabuła, świetnie skonstruowani bohaterowie, pełen niepokoju, tajemniczości i mocno intrygujący klimat to zdecydowanie plusy książki, którą czyta się z zapartym tchem. Akcja toczy się miarowo, należy jednak być niezwykle czujnym, bo przewijające się zwroty akcji, sprawiają że śledztwo się komplikuje, a Czytelnik zostaje wyprowadzony w pole. Jego uwaga zostaje sprytnie odwrócona. Wszelkie intrygi, domysły, rzucane dla zmyłki tropy budzą napięcie i czytelniczą ciekawość, sprawiając że jest to książka z tych nieodkładanych, bowiem chęć poznania zakończenia jest ogromna.

Osobiście z przyjemnością sięgnę po kolejne książki autorki. 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza i jest do kupienia TU.

Książki Harlana Cobena czytam namiętnie, odkąd kiedyś, wiele lat temu, o jego twórczości powiedziała mi koleżanka. Kiedy pojawia się nowy thriller, kryminał jestem zawsze pierwsza do czytania. No lubię twórczość gościa i już! Odpowiada mi jego styl pisania. Ostatnie ekranizacje książek Cobena też mi się bardzo podobają. Kolejna powieść "Zachowaj spokój", która zresztą została zekranizowana i obecnie można ją obejrzeć na platformie Netflix, również skradła moje serce.

Adam Baye to szesnastolatek, którego przyjaciel niedawno popełnił samobójstwo. Taka jest przynajmniej oficjalna wersja. Adam, to chłopak, z którym rodzice mają kłopot, który nie raz uciekał z domu. Mike i Tia, rodzice chłopca, postanawiają więc założyć program szpiegowski na jego komputerze. Pewnego dnia chłopak otrzymuje maila z informacją -  "już dawno po wszystkim. Po prostu siedź cicho i wszystko będzie dobrze". Zapewne nikt by się o tym fakcie nie dowiedział, gdyby nie zainstalowany na komputerze program. Sam chłopak zaczyna się też dziwnie zachowywać. Na dodatek rodziną Bayów mocno interesuje się samo FBI.

Co odkryją rodzice szpiegując syna? Czy to faktycznie działanie w dobrej wierze czy brak zaufania i chęć kontroli syna? Czy Adam wplątał się w coś poważnego? Może stoi za samobójstwem Spencera? Odpowiedzi na te pytanie znajdziecie w ksiażce.

Intrygująca, zgrabnie skonstruowana fabuła, gdzie dużo się dzieje, pełno zwrotów akcji, niedopowiedzeń, sprawia że książkę czyta się szybko z ogromnym czytelniczym zaciekawieniem. Wiele wątków, które ostatecznie zgrabnie zostają w finale, jak to u Cobena bywa, spięte w całość serwują Czytelnikowi niemałe zaskoczenie. 

Stopniowe budowanie napięcia, mnogość intrygujących, przenikających się wątków, powodujących zwodzenie Czytelnika, ciekawie wykreowani bohaterowie i mistrzowskie zakończenie to z całą pewnością zalety tej książki. Na uwagę zasługują również wplecione w całą fabułę społeczne problemy nastolatków, którzy zmagają się z szeregiem trudności jakie przysparza im przez ówczesny świat. 

Książkę szczerze polecam, bo poznacie tutaj Cobena w jego mistrzowskiej formie. A ja z ciekawością obejrzę teraz serial na Netflixie. 

Thriller "Zachowaj spokój" Harlana Cobena ukazał się nakładem Wydawnictwa Albatros i jest do kupienia TUTAJ.


Bardzo rzadko sięgam po książki fantasy czy science fiction. Natomiast mój mąż uwielbia te gatunki literackie i z takimi właśnie powieściami można go spotkać najczęściej. Czasem udaje mu się mnie przekonać do przeczytania "jego" książek. Tak było w przypadku "Selkis" Gai Grzegorzewskiej - polskiej pisarki, autorki cyklu kryminałów o prywatnej detektyw Julii Dobrowolskiej. Osobiście przekonał mnie jeszcze fakt, że bardzo cenię kryminały autorki.

Rzecz rozgrywa się w VI wieku nowej ery, w odległym układzie gwiezdnym, gdzie funkcjonują obok siebie, współzależne zresztą, siły - militarna potęga Zjednoczony Sojusz Układu oraz dostarczające im towary Konsorcjum Handlowe, w skrócie KaHa. Trwa 570 obrót i wówczas Układ zostaje zaatakowany przez nieznanego wroga. Starcastle, czyli ostatnia jednostka floty ZSU, pozostaje sama na polu walki. Kapitan jednostki planuje samobójczą misję, która niespodziewanie zostaje przerwana, ponieważ do akcji wkracza kontenerowiec KaHa Scarlett, który ratuje z opresji Starcastle. Na pokładzie kontenerowca znajduje się ostatnia przedstawicielka rasy Scorp, drapieżna istota, ekscentryczna i arogancka pokładowa Kruger oraz mechaniczna hybryda Lucius. Jako rozbitkowie zostają przyjęci na pokład Starcastle, ale żołnierze floty są do nich bardzo nieufnie nastawieni, zwłaszcza do tytułowej Selkis, istoty która nie została poddana obowiązującemu w Układzie uczłowieczeniu. To postać z ogonem, o wężowych włosach, pokryta miejscowo łuskami. Czy rzeczywiście ten niespotykany stwór jest zagrożeniem? A może jak zwykle pozory mylą? Jak potoczą się losy głównej bohaterki, poznacie czytając tę niesamowitą powieść.

Historia opisana w książce jest bardzo nieszablonowa, przez co czyta się ją z ogromnym zaangażowaniem, można zatracić się w lekturze. Oryginalny, nietuzinkowy, bardzo przemyślany i dopracowany w każdym calu, pomysł na fabułę to zdecydowanie plus tej książki. Jest generalnie mrocznie, tajemniczo, czasem wzruszająco. Kosmiczne tło powieści stało się dla autorki przyczynkiem do poruszenia niezwykle ważnych kwestii, chociażby traktujących o tolerancji, dobru i złu, o wartościach, egoizmie czy uprzedzeniach. "Selkis"  to też opowieść o pięknej, ale skomplikowanej miłości.

Bardzo dobra książka, która trzyma poziom od pierwszej do ostatniej strony. Gorąco polecam fanom gatunku, ale również tym, którzy rozpoczynają swoją przygodę z sf. 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego i jest do kupienia TU.

W ostatnim czasie znacznie więcej przeczytałam książek rozwojowych, psychologicznych bądź typowych poradników, aniżeli np. książek obyczajowych, kryminałów czy thrillerów. Jedną z nich, o której chciałabym dzisiaj napisać, jest książka o emocjach niemieckiego doktora psychologii - Leona Windscheida.

Przeczytałam wiele książek traktujących o emocjach, głównie jednak w kontekście wychowywania dziecka. Po tę sięgnęłam z ogromną ciekawością, miała mi pomóc łatwiej poruszać się w skomplikowanym świecie ludzkich uczuć. Bo przecież emocje odczuwamy na każdym kroku, towarzyszą nam codziennie. Radość, smutek, gniew, złość, miłość to stali towarzysze naszego życia. Czasem staramy się je poskromić, ujarzmić, czasem się im zwyczajnie poddajemy, niektóre bagatelizujemy, inne gloryfikujemy. Każdy mierzy się z nimi na swój własny sposób. Autor przychodzi nam tu z pomocą i tłumaczy w jakim celu owe emocje są nam potrzebne, jak z nimi pracować, jak sobie z nimi radzić, by nasze życie było łatwiejsze, by lepiej poznać samego siebie czy w inny sposób spojrzeć na drugą osobę. Czyni to z pasją i ogromną wiedzą popartą badaniami naukowymi. Pokazuje, jak nauka ma się do utrwalanych przez tysiąclecia poglądów na temat emocji. Kwestie naukowe są tutaj wytłumaczone i przekazane w czytelny sposób, tak by każdy z nas mógł zrozumieć sens wypowiedzi i wyniósł z książki jak najwięcej dla samego siebie. 

Autor, oprócz odpowiedzi na zasadnicze pytanie: po co są nam emocje?, opowiada też o tym dlaczego to Finowie są najszczęśliwszym narodem na świecie, dlaczego porównujemy się z innymi, czym jest żałoba, na czym polega paradoks czasu czy co dzieje się z nami, w momencie gdy tłumimy emocje. 

"Po co ci emocje. O przewadze płynącej z odczuwania" to książka dla każdego z nas, nie tylko dla osób, które interesują się taką tematyką. Poruszane w niej tematy pomogą nam się rozwinąć, zmobilizują do "zajrzenia" w głąb siebie, a to taka praca, która jest zawsze z pożytkiem dla nas samych. Książka inspiruje do rozwoju i zachęca do zmian. Wiedza, którą przekazuje nam autor może być dla nas znana, ale też czasem może być ogromnym zaskoczeniem. 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa "Otwarte" i jest do kupienia TUTAJ. Polecam, niesamowicie przyjemna w odbiorze.

Z twórczością Jenny Blackhurst miałam przyjemność spotkać się już nie jeden raz (tutaj moje recenzje poprzednich książek autorki: klik, klik, klik), więc kiedy pojawiła się informacja o nowej powieści, ucieszyłam się ogromnie. Jestem już po lekturze "Córki mordercy", więc zapraszam na recenzję.

Trzydziestoletnia Kathryn ciągle zmaga się z traumą, jakiej doświadczyła dwadzieścia pięć lat temu. Kiedy była małą dziewczynką, jej ojciec pozbawił życia Elsie - jej najlepszą przyjaciółkę. Wówczas rozpada się rodzina Kathryn, a ona sama nie potrafi zrozumieć i zapomnieć tego, co wydarzyło się lata temu. Czas mija, ale rany w sercu i głowie kobiety, są wciąż niezagojone. Kobieta nie może zaznać spokoju i ułożyć sobie życia. Kathryn co miesiąc odwiedza ojca odsiadującego wyrok dożywocia, zadając to samo pytanie: gdzie pochował ciało zamordowanej przyjaciółki. Niestety, nie udaje jej się uzyskać odpowiedzi. Patric Bowen milczy jak zaklęty.

Co więc takiego wydarzyło się, kiedy Kathryn miała 5 lat? Co spowodowało, że ojciec dziewczyny, z kochającego taty, stał się mordercą?

W rocznicę śmierci Elsie, Kat dowiaduje się, że z tego samego domu, co kiedyś została uprowadzona jej przyjaciółka, znika kolejne dziecko - Abigail. Kobieta postanawia więc wrócić na walijską wyspę Anglesey i pomóc w poszukiwaniach, a dodatkowo zmierzyć się z tym, co spotkało ją, kiedy miała pięć lat i dowiedzieć się, co tak naprawdę spotkało Elsie. Dowiaduje się bowiem, z dość lakonicznej wiadomości głosowej swojej matki, która chciała popełnić samobójstwo, że być może jej ojciec jest niewinny. Co więc wyniknie z jej poszukiwań?

Powieści wychodzące spod pióra Jenny Blackhurst zawsze dostarczają mi niezapomnianych czytelniczych doznań. Przy książkach autorki odpoczywam, zapominam o otaczającej mnie rzeczywistości. 

Ciekawi, wielowymiarowi bohaterowie, wciągająca, dopracowana fabuła i liczne zwroty akcji budujące napięcie to zdecydowanie plusy książki. Fajnie, że jest tu prowadzona narracja kilkuosobowa, bo dzięki takiemu zabiegowi poznajemy historię z różnych perspektyw. Na uwagę zasługuje również nietuzinkowe zakończenie.

"Córkę mordercy" czyta się płynnie i szybko, na co bez wątpienia ma wpływ intrygująca historia, styl pisarski autorki i dość krótkie rozdziały. Polecam, dobra lektura na kilka wieczorów!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros i jest do kupienia TUTAJ.

Kiedy przeczytałam w zapowiedziach opis książki "Ultimatum" T.J. Newmana wprost nie mogłam się doczekać przeczytania tego thrillera. To bestsellerowa debiutancka powieść byłej stewardesy, do której prawa filmowe zostały kupione przez Universal Studios! Ciekawe czy film będzie również tak genialny i trzymający w napięciu, jak książka!

Dla Billa Hoffmana, pilota amerykańskich linii lotniczych Coastal Airways, miał być to zwykły dzień. W zastępstwie za kolegę pilotuje samolot lecący z Los Angeles do Nowego Jorku. Na pokładzie samolotu znajduje się 148 osób. Wkrótce po starcie, otrzymuje przerażającą wiadomość. Jego rodzina jest w niebezpieczeństwie, szaleniec grozi jego żonie i dwójce dzieci, a Bill musi wybierać: ocalić życie najbliższych czy pasażerów. Terrorysta stawia mu bowiem ultimatum: musi rozbić samolot w Waszyngtonie, albo jego rodzina zginie. Szaleniec oczywiście wszystko skrupulatnie zaplanował. Na pokładzie samolotu jest jego wspólnik. Dla mężczyzny jednak żadna z opcji nie jest dobra. Rozpoczyna więc grę, której stawka jest niewyobrażalnie wysoka, bo są nią ludzkie życia. Jedynym sprzymierzeńcem kapitana jest stewardesa. Czy uda im się ocalić i pasażerów, i sterroryzowaną rodzinę Billa? Jaki będzie finał tej hipnotyzującej powieści?

Historia opowiedziana w książce jest naprawdę nietuzinkowa, mocno absorbująca, wciągająca i nieustannie trzymająca w napięciu. Tu wiele się dzieje, sytuacja zmienia się z minuty na minutę. Liczne, sprytne zwroty akcji serwowane przez autorkę, dostarczają Czytelnikom mocnych wrażeń. Gęsta, mocno klaustrofobiczna atmosfera oraz przerażenie pasażerów sprawiają, że dreszcz niepokoju niejednokrotnie przebiegł mi po karku. Świetnie skonstruowani, różnorodni bohaterowie, z którymi można się zżyć, to również atut tej książki.

"Ultimatum" T. J. Newman to prawdziwa gratka dla Czytelników poszukujących mocnych wrażeń! Fani sensacyjnych książek będą w pełni usatysfakcjonowani! Gorąco polecam!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros i jest do kupienia TUTAJ.

Fajnie jest odkrywać nowych polskich autorów. Lubię od czasu do czasu sięgnąć po nowości z naszego rodzinnego podwórka. Ostatnio natrafiłam na książkę Ireny Małysy "Więcej niż jedno życie". Przeczytałam jej opis i recenzje poprzedniej książki autorki, a to skutecznie zachęciło mnie do przeczytania najnowszej powieści.

Akcja książki rozgrywa się głównie w Krakowie, a w szczególności w szpitalu pediatrycznym. Policjantka Barbara Zajda zaangażowała się w zbiórkę pieniędzy dla Mateusza - synka swojej koleżanki z podstawówki. Sama odwiedza chłopca i walczy o zdobycie funduszy na jego operację. Podczas kolejnej wizyty w szpitalu okazuje się, że wypadkowi ulega szanowana neurochirurg Marta Kuc. W wyniku zdarzenia kobieta traci życie. Pani doktor osobiście nadzorowała rozbudowę nowego skrzydła szpitala. Przybyła na miejsce zdarzenia policja szybko ustala, że nie był to jedynie nieszczęśliwy wypadek, a udział osób trzecich jest pewny. Młoda lekarka znana była z twardego i nieustępliwego charakteru, co spowodowało że wiele osób było z nią skonfliktowanych. Podejrzenie jednak pada na mamę chorej dziewczynki, która niedawno pokłóciła się z młodą lekarką. 

Sprawę otrzymuje Tomasz Witkowski, śledczy krakowskiej policji, a jednocześnie znajomy Basi Zajdy. Prosi on kobietę o pomoc w prowadzonym śledztwie. Aspirant Barbara czuje, że to nie mama dziewczynki jest odpowiedzialna za śmierć lekarki, zaczyna więc działać, by jak najszybciej znaleźć zabójcę. W miarę prowadzonego śledztwa na jaw zaczynają wychodzić kolejne szczegóły, które rzucają nowe światło na sprawę i zmieniają obraz sytuacji. Co takiego dzieje się w szpitalu? Dlaczego zginęła doktor Kuc?

Historia opowiedziana w książce jest emocjonalnie bardzo ciężka. Smutek, strach, ból, które gdzieś tam mieszają się z nadzieją zieją niemal z każdej strony. Mimo tego książkę czyta się bardzo szybko, dzięki ciekawemu, mocno zawiłemu i wciągającemu wątkowi kryminalnemu. Myślę, że fani, zarówno powieści obyczajowych, jak i kryminalnych, będą zadowoleni z lektury. Warto jednak zaopatrzyć się w chusteczki!

Książka "Więcej niż jedno życie" ukazała się nakładem Wydawnictwa Mova i jest do kupienia TUTAJ.


"Sąsiad" to trzeci tom kryminału o detektyw D.D. Warner napisany przez Lisę Gardner - niezwykle popularną amerykańską autorkę, której powieści stale plasują się w ścisłej czołówce list bestsellerów „The New York Timesa”. Ja do tej pory przeczytałam tylko jedną powieść autorki, która bardzo mi się podobała. Pisałam o niej TUTAJ. Czy ta najnowsza jest równie genialna jak "Powiem tylko raz"? Zapraszam na recenzję.

Kiedy znany dziennikarz Jason Jones wraca do domu nie zastaje w nim żony. W łóżeczku grzecznie śpi jego mała czteroletnia córeczka. Sandry nigdzie nie ma, nie ma też śladów walki, jedynie zbita lampa. Coś musiało się wydarzyć, bo kobieta nie pozostawiłaby samej córki, była bardzo troskliwą i kochającą mamą. Jason wzywa policję, ale dopiero po trzech godzinach. Na miejsce zdarzenia przyjeżdża D.D. Warner, by zająć się sprawą. Próbuje ustalić co mogło się wydarzyć, ale mąż zaginionej nabiera wody w usta. Nie pozwala też na przesłuchanie nieletniej córki. Detektyw ma więc związane ręce. Zaczyna drążyć temat, a im bardziej się zagłębia w sprawę, tym pojawia się więcej niewiadomych. Krąg podejrzanych rozszerza się, wśród nich jest mąż, który zachowuje się zupełnie nieadekwatnie do sytuacji. Kolejnym podejrzanym jest osoba z bliskiego otoczenia Sandry, która miała w przeszłości zatargi z prawem. 

Rodzina Jasona i Sandry Jones z pozoru idealna, ona młodziutka nauczycielka, on pracujący po nocy dziennikarz, skrywa jednak tajemnicę. Małżonkowie nikomu nie ufali, dzielili się po równo opieką nad Ree, nie mieli przyjaciół. Coś zdecydowanie tu nie gra. Czego obawiali się małżonkowie? Czy Sandra żyje czy policja szuka już tylko jej ciała?

Książkę, mimo sporych rozmiarów, przeczytałam błyskawicznie próbując rozgryźć co tak naprawdę się wydarzyło i co spotkało Sandrę. Autorka jednak umiejętnie wodziła mnie za nos, podrzucając nowe tropy, które na nowo rozbudzały moje podejrzenia, więc dopiero na finale książki poznałam prawdę. 

Genialna, niebanalna intryga, pełnokrwiści bohaterowie, mnóstwo poszlak, domysłów i nieoczekiwane zakończenie to zdecydowanie plusy powieści. Do tego lekkie pióra pisarki sprawia, że książkę czyta się przyjemnie, z ogromnym zaangażowaniem. Brawa dla autorki. Ja jestem zachwycona, więc polecam.

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros i więcej znajdziecie o niej TU

Postanowiłam trochę odsapnąć od wszelkich thrillerów, kryminałów czy sensacji, a skupić się na nieco lżejszych historiach. Kiedy przyszła do mnie książka "Jedno życzenie" Nicholasa Sparksa  przeczytałam ją jednym tchem. Ta książka przypomniała mi czasy, kiedy głównie sięgałam po taką właśnie literaturę. Kiedy się wzruszałam, czytałam o pięknej, wzajemnej, czystej miłości, a opowiedziana historia niosła ze sobą głębsze przesłanie. Super więc było znów przeczytać powieść Sparksa, który jest w świetnej pisarskiej formie, dlatego już zamówiłam kilka jego kolejnych obyczajówek, bo on jak nikt potrafi oczarować Czytelnika.

Lekkie pióro autora sprawia, że właściwie książka "czyta się sama", dosłownie płynie się przez kolejne strony, zżywając się bardzo z bohaterami i kibicując im mocno. To opowieść o tym, że na miłości nigdy nie jest za późno, że przychodzi czasem zupełnie niespodziewanie i jest silniejsza aniżeli strach. Subtelna historia, która sprawiła, że moje serce rozpadło się na milion kawałków, przeżywałam ją nawet długo po przeczytaniu książki. 

Maggie w wieku piętnastu lat zostaje wysłana przez swoją bardzo katolicką rodzinę by nie przynieść wstydu rodzinie do ciotki, która mieszka na wyspie oddalonej o setki kilometrów. Dziewczyna nie jest zachwycona tym faktem. Jednakże z biegiem czasu i poznaniem młodego mężczyzny zaczyna przywiązywać się do nowego miejsca i rozwijać swoją pasję, którą zaraził ją chłopak. Mija wiele lat, Maggie rozwija skrzydła, staje się szczęśliwą wewnętrznie kobietą i spełnioną zawodowo sławną fotografką. Niestety nigdy nie wiemy co szykuje nam los. Główna bohaterka bowiem słyszy druzgoczącą diagnozę, zaczyna przegrywać walkę z wyniszczającą chorobą. W związku z tym ma jedno wielkie marzenie. Czy uda jej się je spełnić przed śmiercią?

Dawno nie czytałam tak emocjonującej książki, rozedrgała moją duszę, zapadła w pamięć. Wyjątkowa! Zdecydowanie polecam! Warto zaopatrzyć się w chusteczki, bo zapewniam, ze obok tej historii nie można przejść obojętnie.

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros.



Książki Magdy Stachuli bardzo lubię, więc kiedy w nowościach wydawniczych na TaniejKsiążce.pl ukazał się thriller napisany przez Panią Magdę i dwie inne polskie pisarki - Alicję Sinicką i Klaudię Muniak, nie mogłam sobie odmówić jej przeczytania. O ile ksiażki Magdy Stachuli są mi bardzo dobrze znane, o tyle książki pozostałych autorek już mniej. Byłam jednak niebywale ciekawa tego wspólnego projektu. No i opis był bardzo intrygujący.

Michał Jurczyk, utalentowany kucharz i znany juror z programu kulinarnego nie stawia się na finałowy odcinek show. Zrozpaczona rodzina, rodzice i siostra celebryty, nie mają z nim kontaktu. Jego narzeczona również, wiec zgłasza ten fakt policji. Sprawa tajemniczego zaginięcia kucharza zostaje szeroko nagłośniona. Wśród podejrzanych jest jego siostra bliźniaczka - Michalina, która żyła ciągle w cieniu swojego brata. Rodzice bowiem zawsze bezwzględnie faworyzowali brata. Kolejną podejrzaną jest była dziewczyna Michała - Patrycja, która została porzucona i nadal leczy złamane serce. W kręgu podejrzanych znajduje się również obecna dziewczyna mężczyzny - Daria. Planuje ona z wielkim rozmachem ślub, ale podejrzewa że jej przyszły mąż nie jest z nią do końca szczery. Każda kobieta kochała Michała, ale też miała do niego wielki żal. 

Kto więc stoi za zniknięciem mężczyzny? Kto najwięcej mógł zyskać na jego zniknięciu i jakie tajemnice skrywał Michał?

"Estrogen" to thriller, który czyta się błyskawicznie i z ogromnym zaciekawieniem, ponieważ trzyma w napięciu umiejętnie stopniowanym. Autorki notorycznie zwodzą Czytelnika, wyprowadzają go w pole serwując zwroty akcji i przerzucając winę na kolejnych bohaterów, by ostatecznie zaskoczyć rozwiązaniem zagadki. Intrygująca fabuła, świetnie skonstruowani bohaterowie, dynamiczna akcja sprawiają, że nie chce się odłożyć książki ani na chwilkę, bo myśli i tak wirują wciąż wokół historii opisanej w książce. 

Po przeczytaniu książki mam ogromną ochotę, by zapoznać się bliżej z twórczością Sinickiej i Muniak. 

"Estrogen" w dobrej cenie można kupić na TaniaKsiazka.pl.

Rozczytał się tan mój chłopak bardzo. Kiedy ostatnio przeglądaliśmy wspólnie nowości wydawnicze na TaniaKsiazka.pl Alexander, po przeczytaniu opisu, poprosił o książkę Katarzyny Miszczuk "Tajemnica domu w Bielinach". Przyznam szczerze, że przeczytaliśmy ją w zasadzie wspólnie, kiedy przebywaliśmy na kwarantannie. 

Katarzyna Berenika Miszczuk w swojej najnowszej książce zabiera Czytelnika z Warszawy do małej, podkieleckiej wsi Bieliny. W życiu rodzeństwa Lipowskich - Leszka, Bogusi, Tosi i Dąbrówki zachodzą duże zmiany. Po rozwodzie z tatą, mama zabiera dzieci i psa do domu ciotki Mirki do Bielin, gdzie wciaż jest żywa wiara w słowiańskie bóstwa i potężną wiedzę szeptuch. Mają tam wspólnie zamieszkać i rozpocząć całkiem nowe życie, z dala od zgiełku wielkiego miasta. Otrzymując dom zobowiązali się jednocześnie pomóc ciotce, która w młodości była szaptuchą, a obecnie ma zaawansowanego Alzheimera. Na miejscu zastają nie do końca to, czego się spodziewali. Dom wcale, ale to wcale nie odpowiada temu, z opisów adwokata. Rodzina Lipowskich stara się jak może doprowadzić dom do stanu używalności, ale pomimo wysiłków, średnio im się to udaje. Dzieci starają się mierzyć, jak potrafią tylko najlepiej, z niespodziewanymi dla nich wydarzeniami. Przed bohaterami jednak nie lada wyzwanie, bo w domu dzieją się dziwne rzeczy. 

"Tajemnica domu w  Bielinach" to bardzo wciągająca historia, dzięki której dowiadujemy się sporo na temat słowiańskiej mitologii. Autorka w książce porusza sporo problemów, z którymi w zasadzie na co dzień spotyka się wielu odbiorców książki, chociażby rozwód rodziców czy pomoc chorym osobom.  

Książkę czyta się bardzo szybko, chłonąc z niezwykłą ciekawością każdą przygodę rodzeństwa za sprawą plastycznych opisów, kreatywnego pomysłu na fabułę, fajnych przygód, a czasem śmiesznych dialogów. Dodatkowo duży plus za stronę wizualną książki. Wielkie brawa za piękną oprawę oraz niezwykle urzekające czarno-białe ilustracje. 

Zachęcam do przeczytania, można ją czytać wspólnie, jak my :) 

"Tajemnicę domu w Bielinach" w dobrej cenie można znaleźć na TaniaKsiazka.pl.

 

Mam kilku swoich ulubionych pisarzy, na których książki czekam z utęsknieniem. Sięgam po nie zawsze z przeświadczeniem, że spędzę czas pełen emocjonujących czytelniczych doznań. Wśród nich jest poznańska autorka kryminałów/thrillerów Pani Ewa Przydryga. Każda książka autorki jest moim zdaniem wyjątkowa.

"Mursz" to jej najnowszy thriller. To mroczna, niesamowicie wciągająca, trzymająca poziom od pierwszej do ostatniej strony powieść. Genialnie skonstruowana fabuła pełna zaskakujących wydarzeń, intrygująca, nęcąca tajemnicą. Przemyślana i misternie dopracowana historia opowiedziana z punktu widzenia trzech kobiet: Poli, Laury i Marianny sprawia, że nie można się od niej oderwać, a duszny klimat kaszubskiego lasu podsyca w Czytelniku niepokój i chęć poznania prawdy o wydarzeniach sprzed kilku lat. Autorka sprawnie lawiruje pomiędzy wydarzeniami z przeszłości i teraźniejszości, pomiędzy tym co opowiada Pola, Laura i Marianna, dzięki czemu mamy pełniejszy ogląd sytuacji. 

Po opuszczeniu przez Polę szpitala psychiatrycznego, do którego trafiła po śmierci synka i męża, kobieta próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Nie idzie jej to zbyt dobrze, do momentu otrzymania listu pożegnalnego od Kasandry, dziewczyny którą poznała w szpitalu. Udaje jej się w ostatniej chwili uratować Kasandrę, a sama pragnie rozwikłać tajemnicę, o której w liście wspomniała jej koleżanka. Chce poznać przyczynę samobójczej próby Kas. Pozwala jej to oderwać się od swoich  osobistych problemów. Zebrane informacje kierują Polę na skraj Duchnego Lasu, który skrywa w sobie sporo mrocznych sekretów, tych z czasów wojny, jak i długo po niej. Czy Poli uda się rozwikłać zagadkę śmierci Laury i Marianny? Czy mordercą jest miejscowy czy przyjezdny?

"Mursz" to genialny, spójny i bardzo angażujący thriller. Gęsty, mglisty, trochę przerażający klimat, który stworzyła autorka, intrygi i garść zwrotów akcji to zdecydowanie atuty książki, którą za sprawą lekkiego pióra Pani Ewy Przydrygi czyta się naprawdę świetnie.

Zdecydowanie polecam! 

Kiedy przeczytałam, że historia opisana w książce "Rzeka" rozgrywa się na Podkarpaciu, a dokładniej w Rzeszowie, czułam że chcę ją przeczytać. Z wiadomych względów. Obecnie mieszkam w Lublinie, ale pochodzę z województwa podkarpackiego. Czy książka okazała się warta poświęconego jej czasu?

Do detektyw Dobrosławy Machniewicz zgłasza się zrozpaczony Paweł Grzędowicz, lokalny biznesmen, który prosi o pomoc w odnalezieniu zaginionej żony. Niby kobieta wiodła wspaniałe życie, nic nie wskazywało na to, że może mieć kłopoty, ani rodzina, ani znajomi nie zauważyli niczego podejrzanego. Sprawa więc od samego początku wydaje się być skomplikowane. Jedyny trop to torebka pozostawiona nad brzegiem rzeki Wisłok. Detektyw Machniewicz podejmuje się zadania i na własną rękę, z małą pomocą komisarza, próbuje ustalić co stało się z Aliną. Stara się odnaleźć kobietę i ustalić dlaczego dosłownie zapadła się pod ziemię. Nie wiadomo jednak czy szuka żywej Aliny czy tylko jej ciała.

Intuicja pani detektyw podpowiada, że być może mąż kobiety nie mówi jej całej prawdy. Podąża więc tym tropem, odkrywając mnóstwo nieścisłości i brudne sprawki małżonków. Okazuje się, że wydarzenia przedstawione przez biznesmena zdecydowanie rozmijają się z prawdą. Dobrosława przestaje wierzyć swojemu klientowi i dokłada wszelkich starań, by odkryć co rzeczywiście się wydarzyło, jaka jest prawda o zaginionej Alinie. 

"Rzeka" Anny Kusiak otwiera cykl kryminalny "Żywioły Podkarpacia". To kryminał, którego historia rozkręca się powoli, a następnie mocno przyspiesza, by w finale zdecydowanie zaskoczyć. Ciekawie zostało to rozegrane. Czytałam książkę z zaangażowaniem, skupiając się na kolejnych odkrywanych elementach układanki. Autorka zręcznie podrzuca nowe tropy wodząc Czytelnika za nos i jednocześnie budując atmosferę niepewności. Zdecydowanie duży plus za kreację bohaterów. Dziękuję autorce za mój Rzeszów na kartach powieści. I już czekam z niecierpliwością na kolejną część!!!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Kobiecego i jest do kupienia aktualnie w promocji TUTAJ.

Dawno nie czytałam tak mocnego kryminału, jak "Nikt". To moje pierwsze, ale zapewne nie ostatnie zetknięcie z twórczością Macieja Kazimierczaka. Książka podobała się zarówno mi, jak i mojemu mężowi, który w zasadzie przeczytał ją jako pierwszy.  

"Nikt" to kryminał z totalnie wciągającą, z intrygującymi wątkami, mega pokrętną fabułą, który pochłonął mnie bez reszty. Jest tu i zbrodnia, i kara, ofiara i jego kat, oprawca, walka dobra ze złem. Nic tu nie jest jednoznaczne, każdy ma coś na sumieniu. Zakończenie totalnie wbiło mnie w fotel i wywróciło mój pogląd do góry nogami. 

Akcja książki rozgrywa się w Łodzi, gdzie rządzi prawo silniejszego, a wszelkie wykorzystywanie układów rodzinnych i wszelkich koneksjach są na porządku dziennym. W jednym z mieszkań odkryte zostają zwłoki młodej kobiety. Na domiar złego okazuje się, że w tym mieszkaniu rok temu również młoda dziewczyna popełniła samobójstwo. Dodatkowo w pobliskim lesie napadnięta została nastolatka, która przeżyła, jest świadoma, a pytana o sprawcę, odpowiada że "nikt". Okazuje się, że te trzy wydarzenia są ze sobą ściśle powiązane. Kto zatem stoi za napaścią i śmiercią młodych kobiet? Na te pytania muszą znaleźć odpowiedź łódzcy śledczy pod dowództwem podkomisarz Kamili Szolc. Czy uda im się rozwikłać zagadkę?

"Nikt" to książka, która funduje niezły czytelniczy rollercoaster. To kryminał dla ludzi o silnych nerwach, bo tutaj strach miesza się z ciekawością i ekscytacją, ale momentami powoduje napady mdłości. Autor obnaża najciemniejsze zakamarki mrocznej, pokrętnej natury człowieka i pokazuje szokujący wachlarz ludzkich zachowań. 

To kawał rasowego, dusznego kryminału wywołującego skrajne emocje, strach i dreszcze na plecach, gdzie czujemy oddech oprawcy na karku. Tutaj dużo się dzieje, a plastyczny język autora sprawia, że ma się wrażenie bycia w centrum wydarzeń. Zdecydowanie polecam!!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza i jest do kupienia TUTAJ.


 

Już sam tytuł i okładka książki Valerie Keogh "Idealne życie Molly" jasno wskazują, że będzie się sporo działo. Zanim rozpoczęłam czytanie, miałam nieodparte wrażenie, że to "idealne życie" wcale takie idealne nie jest, że to tylko psikus, przykrywka, pstryczek w nos, zaczepka dla Czytelnika. Czy miałam rację? Zapraszam na recenzję.

Historia opowiedziana w ksiżżce rozgrywa się w Londynie, gdzie mieszka Molly Chatwel, kobieta dojrzała, której dzieci wyjechały już na studia. Ma w końcu czas, aby zająć się sobą, swoim życiem i relacjami z mężem. Molly ma satysfakcjonującą pracę, dzieci dostarczają radości, dzięki sukcesom jakie osiągają, piękny dom, który może budzić zazdrość. Wszystko z zewnątrz wygląda bardzo imponująco. W tym domu jednak zaczyna wiać nudą i obojętnością. Mąż sypia na kanapie coraz częściej. Do tego Molly nie potrafi uporać się z ogarnięciem domu, ponieważ zwolniła pomoc. Czuje, że wszystko zmierza w złym kierunku. Kiedy więc otrzymuje zaproszenie na wyjazd z przyjaciółmi, kobieta postanawia skorzystać z zaproszenia, pomimo że mąż Jack nie chce jechać. Ostatecznie Molly wybiera się sama. 

W czasie weekendu podczas joggingu Molly "wpada" w oko młody mężczyzna, który jednak nie wykazuje zbytniego zainteresowania kobietą. Dochodzi do nieporozumienia i kobieta czuje zażenowanie. Stara się zapomnieć o incydencie, ale do jej drzwi puka policja z informacją, że chłopak który tak jej się podobał, nie żyje, a ona jest główną podejrzaną. Od tego momentu, życie Molly jeszcze bardziej się komplikuje, ktoś zaczyna jej grozić, a zachowanie męża jest bardzo podejrzane. Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem? Jak potoczą się losy Molly? 

Książkę czyta się szybko i dobrze, idealna na jedno lub dwa popołudnia. Napięcie budowane powoli, gęsta atmosfera, zaskakujące fakty i ciekawe zakończenie to zdecydowanie plusy książki. Warto wejść w ten na pozór idealny świat Molly, by się przekonać co było nie tak!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza S.A. i jest do kupienia TUTAJ.

 



 


"Ostatnie piętro" to kolejna świetna, wciągająca książka przeczytana w styczniu. Mam ostatnio szczęście do takich właśnie książek. Autorką  kryminału jest Louise Candlish - brytyjska pisarka, która za swoją powieść "Na progu zła" otrzymała nagrodę British Book Awards 2019 w kategorii: kryminał i thriller. 

Główną bohaterką książki jest Ellen Saint, dość znana projektantka oświetlenia. Otrzymuje zlecenia, by dostosować natężenie i jasność światła w domach swoich klientów. Kobieta wiedzie bardzo szczęśliwe życie matki i żony, do momentu tragicznej śmierci jej ukochanego syna Lukasa. Ellen kocha swoją rodzinę ponad wszystko i stawia ją zawsze na pierwszym miejscu. Ze swoim synem jest mocno zżyta, ale kiedy w życie chłopaka wkracza Kieran Watts, stosunki trochę się rozluźniają. W momencie, gdy dochodzi do tragedii i nastoletni Lukas ginie w wypadku, Ellen za wszystko obwinia przyjaciela syna. Nie może się pogodzić z tym, że Kieran żyje, nie uratował jej dziecka, a kara jaką otrzymał okazała się, zdaniem kobiety, za mała. Zrozpaczona Ellen szuka winnego i chce pomścić śmierć syna. Całą sytuację podkręca również fakt, że Kieran nie pamięta zupełnie nic z wypadku. 

Pewnego razu kobieta otrzymuje zlecenie w luksusowej dzielnicy Londynu, niedaleko London Bridge, i podczas prac dostrzega na tarasie na najwyższym piętrze wychylającego się przez barierki mężczyznę, łudząco podobnego do człowieka, który skrzywdził jej dziecko. Wówczas Ellen przeżywa szok, zwłaszcza że była pewna, że mężczyzna już nie żyje. Demony z przeszłości wracają natychmiast jak bumerang ze zdwojoną siłą. Ellen postanawia złożyć wizytę w apartamencie nr 10, aby wyjaśnić sprawę. Co wyniknie z tego spotkania?

Główna bohaterka, którą targa wszechogarniający żal i ból po stracie syna, owąłdnięta jest nienawiścią, obsesyjnie szuka zemsty, winiąc za wszystko, co ją spotkało, przyjaciela syna. Zadręcza się, jak wymierzyć sprawiedliwość i pomścić ukochane dziecko.  

Książkę czyta się płynnie i z zaciekawieniem. Pomysłowa, przemyślana i uporządkowana fabuła, frapująca intryga, niesztampowi bohaterowie, zwroty akcji i zaskakujące zakończenie to niewątpliwie zalety książki. Dostarcza przeróżnych czytelniczych emocji, trochę szokuje, trochę wstrząsa. Polecam, a sama czekam na kolejną książkę autorki. 

Thriller ukazał się nakładem Wydawnictwa MUZA S.A. i jest do kupienia TU.

Książka "Moc rytuałów. Przewodnik po świecie self-care" zwróciła moją uwagę, kiedy śledziłam nowości na TaniaKsiazka.pl, przepiękną okładką. Kiedy przeczytałam dokładnie opis książki poczułam, że bardzo chcę ją przeczytać, zwłaszcza że tematy poruszane w niej są mi bliskie, a oprócz tego potrzebuję rytuałów, które pozwolą mi się wyciszyć w tym zwariowanym świecie. 

Książka jest przepięknie wydana, to uczta dla oczu, ma twardą okładkę, wspaniałe oryginalne grafiki, to wszystko razem totalnie zachęca, by spędzić z nią czas. Obcowanie z tak cudownie dopracowaną i estetyczną książką to naprawdę sama przyjemność. Oprócz czysto wizualnych zalet książki, należy również wspomnieć o bardzo bogatym treściowo środku. Napisana jest prostym, zrozumiałym dla każdego językiem.

Autorki książki przeprowadzają nas przez wszystkie pory roku, więc teoretycznie książkę można zacząć czytać od wybranej przez siebie pory roku i skupić się na tym czego aktualnie potrzebujemy, tym co jest akurat w danej chwili nasze. Jak twierdzą autorki warto żyć w zgodnie z naturą i jej cyklicznością, czerpać z danej pory roku jak najwięcej i ją odpowiednio celebrować, bo sprawia to, że jesteśmy wówczas bardziej ze sobą, odpowiednio o siebie dbamy. Wszelkie rytuały self-care opisane w książce inspirowane są tradycjami duchowymi Wschodu, jogą, medytacją, ajurwedą czy medycyną chińską dodatkowo nam w tym pomagają. Rytuały mają moc! Emma Loewe i Lindsay Kellner podpowiadają jakie to rytuały warto odprawiać wiosną, latem, jesienią i zimą, by wzbogacić nasze ciało i przede wszystkim duszę. 

Dużym plusem książki są ćwiczenia, które możemy sami wykonać w danej chwili, aby odzyskać równowagę, uspokoić się i poczuć lepiej. Zdecydowanie polecam!

"Moc rytuałów. Przewodnik po świecie self-care" można w dobrej cenie kupić na TaniaKsiazka.pl.

Uwielbiam czytać ksiażki, które wyszły spod pióra amerykańskiego bestsellerowego pisarza Harlana Cobena. Za każdy razem, po przeczytaniu jego kolejnej pozycji, mam poczucie ciekawie spędzonego czasu. Cieszę się, że powstają seriale na podstawie jego książek. "Zostań przy mnie" to książka, którą pochłonęłam bardzo szybko, a później na platformie Netflix obejrzałam serial. Polecam i książkę, i serial.

Mega Pierce wiedzie spokojne, zdawałoby się ustabilizowane, wspaniałe dostatnie życie u boku kochającego partnera i dwójki cudownych dzieci. Niestety kobieta skrywa trudną przeszłość i stara się nie dopuścić, żeby o tajemnicach z przeszłości dowiedziała się jej rodzina. Chce zapomnieć o przeszłości, chociaż bywa, że tęskni za czasami, kiedy pracowała jako striptizerka. Co więcej, pewnego dnia w przebraniu wraca do klubu i często, jak to w takich sytuacjach bywa, zostaje rozpoznana. Wówczas niespodziewanie wydarzenia sprzed siedemnastu lat upominają się o swoje i główna bohaterka znajduje się w potrzasku, a jej życiu zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo. 

"Zostań przy mnie" to rasowy thriller. Książkę czyta się świetnie, genialnie skonstruowana mroczna, zagadkowa i skomplikowana fabuła, nie pozwala odkryć przed czasem całej prawdy. Tajemnica goni tajemnicę, ciekawi bohaterowie i niespodziewane zwroty akcji, które podsycają atmosferę niepewności i niepokoju, to zdecydowane plusy powieści. Mnogość wątków i wartka akcja nie pozwalają ani na minutę nudzić się z książką. Tu ciągle coś się dzieje, coś istotnego, mającego wpływ na rozwikłanie zagadki. 

Powieści Cobena totalnie trafiają w mój gust. To autor, który jest mistrzem w tworzeniu historii wciągających czytelnika od pierwszych stron. 

Książkę, jak i film na Netflixie raz jeszcze serdecznie polecam! Thriller ukazał się nakładem Wydawnictwa Albatros i jest do kupienia w dobrej cenie TUTAJ.  

Obsługiwane przez usługę Blogger.