Jesień już tuż, tuż, więc na temat odporności dużo się mówi. Wszelkie sposoby na to, aby jednak wyjątkowo w tym okresie wzmacniać swój organizm są na wagę złota. Pogoda za oknem niestety nie sprzyja zdrowiu, bo raz ciepło, raz zimno, słota, za chwilę przymrozki zdecydowanie mogą sprawić, że się rozchorujemy. Należy więc się wspomagać i poznać tajniki odporności, którymi w swojej książce dzieli się Matt Farr - trener zdrowia z wieloletnią praktyką w branży zdrowia i fitness. Książka zaciekawiła mnie kiedy przeglądałam nowości w księgarni TaniaKsiazka.pl. Warto bowiem stale poszerzać wiedzę w tym temacie.

Książka "Tajniki odporności" to istna skarbnica wiedzy na temat wzmocnienia naszego układu immunologicznego, ochrony przed chorobami oraz poprawy samopoczucia w ujęciu holistycznym. Takie podejście do tematu bardzo mi się podoba. Należy bowiem całościowo spojrzeć na nasz organizm, zadbać zarówno o tę fizyczną stronę, jak i duchową. Wiele porad, a jest ich ponad 175, zawartych w książce dotyczących zdrowia jest wydawałoby się oczywistych, chociaż często o nich zapominamy i nie stosujemy się do nich, dlatego warto je przypominać. Matt Farr objaśnia w książce np. dlaczego określone pokarmy, witaminy czy suplementy należy stosować, a inne ewidentnie unikać oraz jakie aktywności podejmować.

Autor książki również sporo uwagi poświęca nawykom i stronie duchowej człowieka. Zaleca chociażby przelewanie emocji na papier, wybaczanie sobie, porozprawianie z zaufanym przyjacielem czy praktykowanie wdzięczności, kiedy nie jesteśmy w zbyt dobrej formie.

Według mnie książka skierowana jest do osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z odkrywaniem naturalnych sposobów wzmacniania organizmu oraz do tych, którzy chcą sobie tę wiedzę usystematyzować. 

"Tajniki odporności" Matta Farr'a to nowość z księgarni internetowej TaniaKsiążka.pl.


Dzięki temu, że śledzę nowości wydawnicze w księgarni TaniaKsiazka.pl zawsze wpadnie mi coś fajnego w ręce. Czasem wybieram książki, bo zaciekawił mnie intrygujący opis, innym razem zaś mój wzrok przyciąga ciekawa okładka i książka ląduje w koszyku. Tak zdecydowanie było w przypadku książki Kamili Bryksy "Błyski". Mroczna, klimatyczna, mocno sugerująca o czym możemy przeczytać w środku. To moje pierwsze zetknięcie z twórczością tej autorki, ale już dziś wiem, po przeczytaniu powieści, że z całą pewnością nie ostatnie. 

Kryminał opowiada historię rodziny, która od lat prowadzi lokalny zakład fotograficzny. Obecnie jego właścicielem jest Igor, czyli wnuk założyciela, wielki pasjonat fotografii. Pewnego razu odwiedza go była dziewczyna Oliwia. Kobieta pojawiła się w zakładzie fotograficznym, ponieważ znalazła w domu dziadka zdjęcie swojej babci, która została przed laty brutalnie zamordowana. W drzwiach mija się ze śliczną drobną blondynką, która właśnie robiła sobie zdjęcie. Następnego dnia Oliwia dowiaduje się za sprawą mediów, że spotkana dzień wcześniej blondynka została zamordowana. Marta, bo tak było na imię denatce, była studentką Wydziału Lalkarskiego Akademii Teatralnej. Oliwia postanawia dowiedzieć się, jak i dlaczego zginęła śliczna blondynka, bowiem zbrodnia ta łudząco przypomina tę, która wiele lat temu dotknęła jej rodzinę. Czy oba morderstwa mają ze sobą coś wspólnego? I co łączy młodego fotografa ze studentkami lalkarstwa? Szukając prawdy młoda kobieta odkrywa sieć rodzinnych układów, a na jaw wychodzą mocno skrywane tajemnice. Każdy ma tu coś za uszami.

Oliwia za wszelką cenę stara się odkryć prawdę, co powoduje że ściąga na siebie mnóstwo kłopotów. Dodatkowo w jej życiu prywatnym nie dzieje się najlepiej. Zaborczy mąż kontroluje ją na każdym kroku. Dziewczyna nie potrafi się też usamodzielnić. Nie skończyła żadnego z rozpoczętych kierunków studiów, nie może nigdzie w pracy zagrzać na dłużej miejsca, więc udziela korepetycji z języka francuskiego, ale nie daje jej to stałych dochodów.

Od pierwszych stron książki czuć atmosferę tajemnicy. Chciałoby się poznać prawdę już, ale autorka powoli odkrywa przed Czytelnikiem karty. Nie tak prosto rozszyfrować, kto stoi za morderstwem i jakie układy mają między sobą poszczególni bohaterowie, bo ciągle pojawiają się nowe, dość istotne  dla całej historii, wątki. Książkę czyta się naprawdę szybko i ze sporym zaangażowaniem. 

"Błyski" Kamili Bryksy to nowość w księgarni TaniaKsiazka.pl


 

Są takie książki, które mocno mnie poruszają, każde słowo sprawia, że moja dusza drga. Są takie książki, wobec których nie da się przejść obojętnie, bo zmuszają do refleksji i zastanowienia się nad życiem i jego sensem. Do takich książek zalicza się bez wątpienia "Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi" Eddie'go Jaku. 

Kiedy przeczytałam opis książki, wiedziałam że koniecznie chcę ją przeczytać. Spojrzeć na świat oczami człowieka, który w życiu naprawdę dużo wycierpiał, który złu zaglądał w oczy, a mimo wszystko jest w stanie czuć się szczęśliwą osobą. Eddie Jaku, a właściwie Abraham Salomon Jakubowicz, jako stulatek spisał swoją historię, która z jednej strony jest pełna bólu, okrutnych doświadczeń, ale z drugiej dająca nadzieję i niosąca radość wszystkim, którzy ją czytają.
 

Główny bohater, pomimo tego że przeżył w życiu niewyobrażalną tragedię, musiał mierzyć się z traumą Holokaustu, nie pielęgnuje w sobie nienawiści ani żalu do swoim oprawców, bo jak twierdzi nienawiść zatruwa nas samych. A zetknął się nawet z samym doktorem Mengele zwanym Aniołem śmierci. Pomimo tego, ze wiele wycierpiał, bo stracił rodzinę, majątek został rozkradziony nie stracił wiary w ludzi, pozostał człowiekiem pogodnym i ceniącym każdą chwilę życia. Duża w tym zasługa jego ojca, który powtarzał synowi, że "człowiek jest dużo więcej wart niż jego konto bankowe", że w życiu liczą się ludzie i dobroć, którą dajemy innym. Sami jesteśmy panami swojego losu i możemy w życiu wybrać szczęście. Jak zrobił to Eddie. Możemy się uśmiechać, bo jak to robimy, to świat uśmiecha się razem z nami.

Książka "Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi" jest swoistego rodzaju pamiętnikiem tamtych trudnych czasów, horroru obozów koncentracyjnych, gdzie człowiek człowiekowi wyrządzał przeokropną krzywdę. W książce pojawiają się przepiękne zdjęcia z prywatnego albumu pisarza, które można zobaczyć również w Muzeum w Sydney. Zdecydowanie warto przeczytać tę wspaniałą, bardzo wzruszającą, pełną nadziei historię.

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza S.A. i jest do kupienia TUTAJ.


Bardzo lubię czytać książki Harlana Cobena i wcale nie dziwię się, że na ich kanwie powstają seriale. Uważam, że ekranizacje jego powieści to strzał w przysłowiową dziesiątkę! Zawsze wiele się dzieje, nie brakuje mocnych wrażeń i snucia domysłów, więc to szalenia dobra rozrywka. Przeczytałam książkę "Bez pożegnania", obejrzałam też serial na Netflixie i mam poczucie dobrze wykorzystanego czasu przeznaczonego na odpoczynek. 

Każda kolejna przeczytana książka Cobena zachwyca mnie niezmiernie. Genialny, zagmatwany pomysł na historię, zagmatwana, niebanalna intryga, świetnie, misternie uknuta fabuła, wartka akcja, nieśpieszne wyjawiane tajemnice bohaterów, zaskakujący finał, częste zwroty akcji i lekki styl pisarza to zdecydowanie plusy jego wszystkich powieści. 

W "Bez pożegnania" poznajemy historię rodziny, naznaczonej wielką tragedią, z którą Will i jego mama nie potrafią się pogodzić i uporać, a co więcej są głęboko przekonani, że finał tej historii był zupełnie inny. "On żyje" to ostatnie słowa jakie wypowiada umierająca matka Willa, a na potwierdzenie tezy pokazuje mu zdjęcie Kena. Czy to prawda czy jednak mistyfikacja?

Will pojawił się ze swoją dziewczyną Sheilą na pogrzebie matki. Młoda kobieta po ceremonii odbiera telefon, który sprawia że zaczyna się denerwować, żegna się z Willem zostawiając mu dziwny list i ślad po niej ginie. Zrozpaczony chłopak, który w przeszłości stracił już dziewczynę, bo została ona brutalnie zamordowana rzekomo przez jego brata Kena, rozpoczyna na własną rękę poszukiwania. Pomaga mu w tym kolega z charytatywnej organizacji pomagającej dzieciom z ulicy, w które oboje pracują. Chłopak wszędzie napotyka na mur milczenia, trudności się piętrzą, pojawiają się bezlitośni i okrutni przyjaciele Kena, ale Will pomimo wszystkich przeciwności nie poddaje się, ryzykuje nawet własne życie i tajemnice z przeszłości powolutku wychodzą na jaw. Przeszłość okazuje się być jednak bardziej skomplikowana, niż to mogło się wydawać, niż to jak ją zapamiętał młody Will. Chłopak szukając ukochanej i próbując rozwikłać sprawę zaginionego brata odkrywa, że te dwie sprawy się łączą, ewidentnie istnieje związek pomiędzy sprawą z przeszłości, a wydarzeniami z teraźniejszości. Rozwiązanie zagadki dosłownie wbija w fotel. 

"Bez pożegnania" to książka z gatunku tych nieodkładanych, hipnotyzujących i niesamowicie wciągających. To jak przejażdżka rollercoasterem. Doskonała rozrywka dostarczająca mnóstwa emocji, nie pozwalająca na odrobinę nudy łamigłówka z nieprzewidywalnym zaskoczeniem. Harlan Coben kupił mnie tą historią, dlatego gorąco polecam przeczytać jego najnowszy kryminał. Satysfakcja czytelnicza gwarantowana!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros.

   

Wakacje rządzą się swoimi prawami, tyczy się to także wyboru lektur na ten wspaniały czas. Poszukuję ciekawych pozycji buszując po księgarniach internetowych i moich ulubionych wydawnictwach. W przypadku książki "Nic tu po was" było trochę przewrotnie, bo to książka "znalazła" mnie. Otrzymałam ją bowiem przedpremierowo z Wydawnictwa Agora

Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale przyznam szczerze, w przypadku tej książki ważną rolę odegrała właśnie jej okładka. Mocno mnie bowiem zaintrygowała, co więcej zaintrygowała na tyle, że chciałam koniecznie poznać historię opisaną w środku. 

Lilian, bardzo zdolna, ale biedna dziewczyna, dostaje się do elitarnego liceum z internatem dzięki stypendium. Poznaje tam bogatą "dziwacznie inteligentną" Madison. Dziewczyny mieszkają w jednym pokoju i szybko się zaprzyjaźniają. W wyniku skandalu wywołanego przez Madison, Lilian musi jednak opuścić szkołę. Sprawia to, że wiedzie nieszczęśliwe, ubogie życie bez perspektyw. Praca ani życie towarzyskie też nie dają jej satysfakcji. Kiedy więc otrzymuje list od Madison, bo kobiety nie zerwały całkowicie kontaktu, z propozycją pracy, bez większego zastanowienia ją przyjmuje. Lilian ma się zajmować przybranymi dziećmi, bliźniętami z pierwszego małżeństwa męża przyjaciółki. Problem polega tylko na tym, że Bessie i Roland ulegają samozapłonowi, kiedy czymś się bardzo ekscytują. Ich skóra wówczas płonie.

Na kanwie tej historii Kevin Wilson w bardzo bezpretensjonalny, bez nadęcia sposób tak naprawdę opowiada o pokiereszowanych przez los ludziach, zmarnowanych szansach i nieudanym życiu, trudnych relacjach rodzinnych, braku zrozumienia i miłości czy inności. Pokazuje też bardzo różne podejścia do życia.  

"Nic tu po was" czyta się właściwie jednym tchem. Wciągająca i niebywale wzruszająca historia nie pozwala oderwać się od lektury. Szereg emocji towarzyszących przy czytaniu książki powoduje wspaniałe Czytelnicze doznanie. Czasem jest wesoło, czasem smutno, bywa zaskakująco, a czasem refleksyjnie i melancholijnie. Jedno jest pewne, warto ją przeczytać!



Macie swoich ulubionych autorów? Ja mam ich nawet kilku, ale jednym z najulubieńszych jest Guillaume Musso. Odkryłam jego ksiażki wiele lat temu i zawsze czekam na kolejną powieść. Zamawiam w ciemno, bo uwielbiam styl Musso. 

To, co o łączy praktycznie wszystkie jego powieści i wyróżnia je spośród innych to zdecydowanie pomieszanie realizmu z fantazją. I to zazwyczaj z zaskoczenia, niespodziewanie. Przenikają się również sprawnie różne płaszczyzny i wymiary w sposób niebanalny i niezwykle przemyślany tworząc  intrygującą historię, w którą Czytelnik zostaje wciągnięty już od pierwszych stron. 

W najnowszej książce francuskiego autora "Zabawa w chowanego" nie brakuje połączenia tego co rzeczywiste z tym co nierealne. Musso puszcza tu wodze fantazji, jego nieposkromiona dusza artysty po raz kolejny pozwala, że Czytelnik zostaje zaskoczony. Autor igra sobie z Czytelnikiem, sprowadza go na manowce poruszając się po dwóch światach i wnikając w umysł twórcy. Tu autor staje twarzą w twarz z bohaterami swojej powieści.

Flora Conway niebywale znana pisarka, która bardzo mocno oddziela świat zawodowy od prywatnego, w swoim apartamencie podczas zabawy z córką w chowanego odkrywa, że ta znika be śladu. Kobieta próbuje wszelkimi sposobami dowiedzieć się, co stało się z Carrie. Pomaga jej w tym policyjny detektyw. Okazuje się, że prawdę na temat zniknięcia trzyletniej Cariie może znać Romain Ozorski - pisarz mieszkający we Francji, który również zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym zmaga się z wieloma problemami. Czy tych dwojga będzie w stanie sobie pomóc? Czy z takiego spotkania może wyniknąć coś dobrego? Tego dowiecie się sięgając po książkę. Serdecznie zapraszam do świata Musso!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros.




 


"Przemiana. Ajurwedyjski sposób na piękno i zdrowie" Kate O'Donnell to moja pierwsza przeczytana książka na temat ajurwedy, która uznawana jest za najstarszy system opieki zdrowotnej na świecie. Już od dawna szukałam ciekawej pozycji w tym temacie. Jakiś czas temu w nowościach w księgarni TaniaKsiazka.pl znalazłam właśnie ten tytuł, więc postanowiłam nabyć książkę, by zapoznać się z podstawami i tajnikami ajurwedyjskiego stylu życia.

Kate O'Donnell, która od lat jest propagatorką zdrowego stylu życia i pasjonatką medycyny niekonwencjonalnej, swoją "przygodę" z ajurwedą zaczęła ponad dwadzieścia lat temu, kiedy wyjechała do Indii w celu pozbycia się ze swojego organizmu pasożytów. Od tej pory zgłębiała temat ajurwedy, więc jej książka jest oparta na ogromnej wiedzy i bogatym doświadczeniu.

Autorka w swojej książce w zwięzły, dość prosty i raczej zrozumiały dla każdego sposób (nawet dla takiego laika, jak ja) pisze o ajurwedzie, która jest zwyczajnie rzecz ujmując "nauką o życiu", swoistego rodzaju drogą samopoznania i troski o siebie, dzięki której możemy odzyskać nasze zdrowie, piękno i harmonię w życiu. Ajurweda jest pomocna w odzyskaniu równowagi ciała i duszy.  W książce znajdziemy mnóstwo podpowiedzi, jak w praktyce ten stan osiągnąć, jak polepszyć stan naszego organizmu. Sporo więc tutaj wskazówek i porad, receptur opartych na ziołach czy przyprawach i to tych ogólnie dostępnych. Autorka podaje receptury na toniki, kremy, ale też wspaniałe przepisy kulinarne i lecznicze napary. Z książki dowiadujemy się także o tym, jak oczyścić i zregenerować nasz organizm oraz wspierać odporność i układ nerwowy.

"Przemiana. Ajurwedyjski sposób na piękno i zdrowie" to dla mnie trochę również taki rodzaj albumu, bo sama książka jest przepięknie wydana, na ładnym papierze, a wspaniałe duże fotografie cieszą oko.

Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, to zdecydowanie warto zapoznać się z tą książką. Obecnie w bardzo dobrej cenie "Przemiana. Ajurwedyjski sposób na piękno i zdrowie" można kupić na TaniaKsiazka.pl. A ja rozglądam się już za kolejną w temacie ajurwedy, bo to dziedzina według mnie warta odkrywania.

 

Kiedy sprawdzałam kilka tygodni temu nowości z księgarni TaniaKsiazka.pl przypomniałam sobie, że jeszcze nie mam w domu najnowszej książki Agnieszki Maciąg "Dobrostan. O szczęśliwym, bogatym i spełnionym życiu", więc czym prędzej nadrobiłam. Przeczytałam chyba wszystkie jej książki, bo są to wyjątkowe pozycje, do których często wracam, zwłaszcza w tych trudniejszych chwilach, kiedy potrzebuję energetycznego kopa. Agnieszka Maciąg zawsze mnie inspiruje, dodaje wiary we mnie samą i w moje możliwości.

"Dobrostan. O szczęśliwym, bogatym i spełnionym życiu" traktuje o materialnej stronie życia. Autorka w książce jednoznacznie rozprawia się z krążącymi i pokutującymi od lat mitami na temat pieniędzy, ich przepływu przez nasze życie i ich zarabianiu. Pokazuje, że to nie pieniądze i myślenie o przyszłości są nam w stanie zapewnić szczęście i wspomniany dobrostan, jest to raczej kwestia stanu świadomości, aniżeli posiadania. Czasem w życiu może być tak, że jeździmy luksusowym samochodem, a w sercu doświadczamy cierpienia. Możemy też jechać wysłużonym rowerem, a doświadczać totalnej radości i wolności. Dobrostan więc według Agnieszki Maciąg jest "pełnią obfitości, to radość, która na stałe mieszka w naszym życiu", to poczucie że masz wszystko i czujesz za to totalną wdzięczność.

Książka jest swoistym drogowskazem, który ma nam przypominać, że warto żyć tu i teraz, cieszyć się z małych rzeczy oraz znaleźć wspomniany dobrostan. Warto żyć tak, by być wolnym od potrzeby robienia wrażenia na innych. Warto odkrywać swoje własne priorytety, które sprawią że będziemy szczęśliwi. Da nam to czego aktualnie potrzebujemy i wyswobodzi z z tego, co nam nie służy. Dobrostan nie jest nam podany po nos, na tacy, a jest tym, co sami sobie tworzymy dla siebie każdego jednego dnia. 

Czytając "Dobrostan. O szczęśliwym, bogatym i spełnionym życiu" czułam, jakbym rozprawiała z najlepszą koleżanką, która podpowiada, jak osiągnąć szczęście, spełnienie i harmonię. Czułam spokój, ukojenie i wyciszenie. To prawdziwa uczta dla duszy! 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte. "Dobrostan. O szczęśliwym, bogatym i spełnionym życiu" w dobrej cenie można kupić TaniaKsiazka.pl

 

Szalenie ten czas płynie do przodu! Nie wiem gdzie mu tak śpieszno!? Za nami niebawem półmetek wakacji, a ja staram się cieszyć chwilą, bo kocham ten późnowiosenny i letni czas. Za wszystko! Za dobrodziejstwa z ryneczku, skórę muśniętą słońcem, za wszystkie wyprawy te duże, i te całkiem malutkie. 

Poniżej zapraszam Was na post, a w nim moje osobiste zachwyty kilku ostatnich tygodni. Zdominowane przez kosmetyki, ale ostatnio trafiłam na kilka fajnych, służących mi bardzo produktów, więc z chęcią się  tą wiedzą dzielę. Pozostałe hity też warte uwagi! Zapraszam!

1. KOSMETYKI

 

Zdecydowanie do grupy moich ulubionych kosmetyków, należą produkty służące do demakijażu i oczyszczania skóry, wszelkie mleczka, pianki, toniki czy żele. Tych kosmetyków, oprócz kremu do rąk i bezbarwnej pomadki do ust, nie może u mnie nigdy zabraknąć :) Mam kilka sprawdzonych, do których co jakiś czas wracam, ale lubię też sięgać po nowe produkty. Tak było w przypadku tonizującego żelu do mycia twarzy marki Bandi, z linii EcoFriendly Care. To bardzo wydajny produkt, który rewelacyjnie doczyszcza skórę, nie wysuszając jej, nie podrażnia oczu, co np. dla mnie osobiście jest bardzo ważne, jest bezzapachowy, delikatny, ale niebywale skuteczny (nie wiem, jak będzie się spisywał w przypadku kosmetyków wodoodpornych, bo takich nie stosuję ). Skóra po nim jest miękka i gotowa na dalszą pielęgnację. Genialny jest też z tej serii trójaktywy peeling do twarzy. Cenię go, bo pozostawia skórę nawilżoną, gładką (wystarczy "przejechać" palcem po brodzie :), przyjemną w dotyku, bez jakichkolwiek podrażnień. Plus za fajną konsystencję, łatwą aplikację, skład oraz formuły biodegradowalne. W ogóle pamiętam, że pierwsze kosmetyki Bandi używałam jeszcze na studiach, zresztą firma ma ponad trzydziestoletnie doświadczenie i aż 15 linii kosmetycznych. Warto się im przyjrzeć!

A na taką oczyszczoną twarz, to aż się prosi serum. To odżywcze od Natuhandmade, o zapachu zielnej herbaty i cudownej nazwie Blask bogini będzie idealne. Uwielbiam to cudo! Stosuję je na noc i rano moja skóra jest super nawilżona dzięki kwasowi hialuronowemu, który świetnie wiąże wodę (działanie hydroskopowe), sprężysta, elastyczna i promienna. Poza tym składniki wchodzące w skład serum hamują procesy starzenia się skóry, doceniam to bardzo, bo w tym wieku to jest już mocno ważne. Mnie nie podrażnia, nie uczula i nie zapycha. Świetnie radzi sobie z wszelkimi niespodziankami na twarzy - szybciej się goją, a cera jest mniej wrażliwa. Bomba!!! 

 

Bez kremu do rąk, jak pisałam wyżej, nie ruszam się nigdzie. Zawsze go mam przy sobie, bo borykam się z problemem ciągle przesuszających się dłoni. Ostatnio mocno polubiłam regenerujaco-ochronny krem do rąk i paznokci od Shy Deer, głównie dlatego że przynosi dłoniom natychmiastową ulgę. Koi i regeneruje skórę moich rąk czyniąc ją gładką i miłą w dotyku. Krem stosuję w dzień, ale także na noc jako maskę regeneracyjną i smaruję wówczas grubszą warstwę. Krem nie pozostawia na dłoniach tłustej powłoki. Lubię go także za bardzo bogaty, ale naturalny skład, dozownik w postaci pompki i ładny zapach. Polecam wypróbować!!!

 

Kolejne zachwyty kosmetyczne to dwa kremy/serum od Nacomi Next Level. Jeden bazujący na 3 formach witaminy C, a drugi z kwasem hialuronowym. Oba fajne i w naprawdę bardzo dobrych cenach. Po regularnym stosowaniu widać poprawę w wyglądzie skóry twarzy, wyrównany koloryt, lekki lifting i znakomicie nawilżona, aksamitnie gładka cera. Świetnie się rozsmarowują, z dobrym poślizgiem, super się wchłaniają, mam wrażenie jakby woda wnikała w skórę. Ogromny plus za zastosowanie opakowania typu AIRLESS, które zostało zaprojektowane w taki sposób, by ograniczyć dostęp powietrza i chronić składniki wrażliwe na światło, a to z kolei pozwala na zachowanie właściwości kosmetyku przez cały okres jego użytkowania, bez zbędnej konieczności zwiększania ilości konserwantów. Koniecznie zwróćcie na nie uwagę. Do kupienia TU. Podobno TEN jest również genialny. Z całą pewnością wypróbuję. 

2. KSIĄŻKI

Czytam ostatnio jak szalona, o czym możecie się przekonać zerkając TUTAJ, bo umieszczam recenzje przeczytanych lektur. Jeżeli lubicie kryminały i thrillery to zdecydowanie polecam książkę "Dom głosów" Donato Carrisi (pisałam o niej TU). Niepokój, mroczy klimat, duszna atmosfera, gąszcz domysłów i tajemnica goniąca tajemnicę dostarcza niezapomniane Czytelnicze wrażenia. Misternie uknuta intrygująca fabuła, akcja trzymająca w napięciu, ciekawie wykreowani główni bohaterowie to zdecydowanie atuty tej książki. Czas spędzony z powieścią to czysta przyjemność. 

Z kolei z książek rozwojowych i motywacyjnych polecam "Mikronawyki. Niewielkie zmiany, które wiele zmieniają" BJ Fogga (moja recenzja TU). Autor pisze w niej o tym, że wszelkie zmiany należy wprowadzać małymi krokami, bez nadęcia, nadmuchanych ambicji, zmian na siłę czy zbyt szybko. To wróży sukces, bo warto zrobić w życiu ewolucję, a nie rewolucję. 

 


Warto przeczytać też genialną książkę dla rodziców, myślę że już odrobinę starszych dzieci, która wprowadza rodziców i dzieci w świat Internetu. Mowa tu o książce "Jak nie zgubić dziecka w sieci? Rozwój, edukacja i bezpieczeństwo w cyfrowym świecie" Zyty Czechowskiej i Mikołaja Marceli, którego książki już tutaj wcześniej polecałam - KLIK, KLIK. Ta pozycja trochę przebudowała moje podejście do korzystania przez moje dziecko z komputera czy telefonu. Spojrzałam z dystansem na wiele moich lęków z tym związanych. Książka dostarczyła mi też konkretnych narzędzi do tego, jak pokazywać dziecku ten internet, być wsparciem dla niego w jego eksplorowaniu. Sporo tutaj informacji o tym, jak wszelkie nowe technologie wpływają na mózg dziecka, znajdziecie odpowiedź na temat tego czy granie w gry jest złe (spojrzałam dzięki książce na tę sprawę z trochę innej perspektywy). Wiadomo jednak, że korzystanie z internetu niesie ze sobą nie tylko plusy, ale też szereg minusów, jednak dzięki książce będziemy wiedzieć, jak sprawić aby dzieci były świadomymi cyberobywatelami, nauczyć ich wykorzystywać np. różne aplikacje do rozwoju i nauki. Warto jednak pamiętać, że żaden tablet czy komputer nie zastąpią dziecku czasu spędzonego z rodzicami. Żadne też nagminne zakazy, nakazy, ględzenia, nie przyniosą takich rezultatów, jak własny przykład, bo nie od dziś wiadomo, że dzieci podpatrują rodziców i ich naśladują. 

3. BIŻUTERIA

Lubię wszelkie błyskotki, zwłaszcza latem. Lubię jak mi brzęczy na nadgarstku, jak połyskuje przy szyi. Wszelkie koraliki, wisiorki, bransoletki są jak najbardziej wskazane do zwiewnych sukienek czy letnich koszulek. Uwielbiam. Jakiś czas temu kupiłam sobie naszyjnik księżyc w PD Jewellery i bardzo mi się podoba. Już mam upatrzonych kilka innych produktów :) Wpadły mi też w oko cudne kolczyki słoneczka od Matylda Zielińska Jewellery o TE. Czyż nie są urocze?

4. LETNIE WYPADY

Cenię sobie te letnie wspólne wypady. Wszyscy bardzo lubimy kajaki, więc jak nadarza się okazja, to korzystamy. Polecamy również Farmę Iluzji, spory park rozrywki, w środku lasu, i dla małych, i dla dużych z mnóstwem ciekawych atrakcji. Eksplorujemy również Poleski Park Narodowy i jego ścieżki dydaktyczne, o których można więcej poczytać TU

5. SERIALE



Na seriale nie zostaje mi już dużo czasu i zazwyczaj w ciepłe dni wolę czas spędzać poza domem lub z książka, ale jakiś czas temu dosłownie "łyknęłam" te dwa seriale. Pierwszy z nich to polski serial kryminalny Klangor. Kiedy zobaczyłam, że jedną z głównych ról gra Maja Ostaszewska, to koniecznie chciałam go obejrzeć. Zresztą pozostała obsada również świetna, bo i Arkadiusz Jakubik, i Wojciech Mecwaldowski, i Aleksandra Popławska. Serial opowiada o zaginionej nastolatce i jej rodzinie pogrążonej w żałobie. Ojciec dziewczyny, który jest psychologiem więziennym, rozpoczyna poszukiwanie córki na własną rękę. Mroczny, duszny klimat! Mega wciągający! 

 

Drugi z nich to Niewinny - hiszpańska produkcja emitowana na Netflixie, która powstała na podstawie książki Harlana Cobena o tym samym tytule. To serial z elementami akcji, thrillera, dramatu, nieprzewidywalny i zaskakujący. Mateo, który po odsiedzeniu wyroku za nieumyślne zabójstwo, wiedzie szczęśliwe, zdawać by się mogło, życie u boku żony Olivii. Wszystko zaczyna się jednak komplikować, gdy jego żona wyjeżdża służbowo, a on otrzymuje na telefon zdjęcia i filmy żony w dwuznacznych sytuacjach. W głowie Mata rodzą się liczne pytania, ale nie może ich zadać żonie wprost, bo kobieta znika. Okazuje się, że to tylko wierzchołek góry lodowej problemów i intryg, w które zostaje wplatany główny bohater. Nie można się oderwać przez wszystkie osiem odcinków!

6. POZOSTAŁE

A na koniec jeszcze totalne misz-masz. Fajna torba Lofrocity, która pomieści cały wakacyjny i nie tylko, mandżur. Pojemna, trwała, pięknie wykonana z dbałością o każdy szczegół. Ostatnio jest ze mną wszędzie. 

Ulubiona sukienka tego lata, to zdecydowanie sukienka Sienna Little Dots od Naree. Zwiewna, komfortowa, lekko oversizowa, mega kobieca, idealna do pracy i na spotkanie z koleżanką, no i 100% wiskozy. 

Wróciłam ostatnio na stacjonarne zajęcia z jogi. Nosiłam się z zamiarem powrotu już jakiś czas, ale kiedyś zupełnie przypadkiem pojawiła mi się strona Pauliny, która prowadzi jogę właśnie w Lublinie (i jak tu nie wierzyć w siłę przyciągania?). Poszłam na pierwsze zajęcia, zostałam, bo przepadłam. Cudownie jest trafić na tę właściwą prowadzącą osobę. Na zajęciach jest idealnie!

W takie upały chłodzę się lemoniadą arbuzową zrobioną w Thermomixie - uwielbiam! A jak już jestem przy TM6 to polecam pastę śródziemnomorską z suszonych pomidorów, natki pietruszki, bazylii, serka śmietankowego! Pycha, robię przynajmniej raz w tygodniu!
 
 
Tego lata zdecydowanie pachnę lawendą. Używam olejków lawendowych od Organic Aromas, bo akurat takie mam w domu. To dla mnie najlepsze perfumy. Pokochałam ten zapach na mojej skórze i towarzyszy mi każdego dnia. Zresztą taki olejek ma szereg wspaniałych właściwości. Poczytajcie koniecznie.  

 

Ostatnio mam szczęście do ciekawych thrillerów, zazwyczaj jednak są autorstwa zagranicznych pisarzy, ale ostatnio natrafiłam na dobrą książkę polskiej autorki powieści, opowiadań i przepisów kulinarnych, z pochodzenia warszawianki - Adrianny Rozbickiej. Jej "Utracony element" bardzo przypadł mi do gustu. 

Autorka w książce zaskoczyła mnie ogromną wiedzą o neurochirurgii, psychiatrii i najnowszych osiągnięciach techniki. Ciekawy pomysł na fabułę, idealnie wykreowany świat i jego główni bohaterowie, misternie uknuta intryga, zawiłe historie oraz niezwykła umiejętność budowania niepokoju i napięcia to absolutne plusy "Utraconego elementu". No i ta Toskania w tle. Autorka zgrabnie zachęca Czytelnika do śledzenia losów Konstantego, Gramma i Yumy niespiesznie zdradzając kolejne elementy układanki, pozwalając dobrze zapoznać się z głównymi bohaterami, poznać ich emocje i zrozumieć motywy działań. 

Historia opisana w książce rozpoczyna się w Londynie, gdzie od dwudziestu lat mieszka i robi zawrotną karierę Konstanty. Opływa w luksusy, ma duże powodzenie u kobiet. Pewnego dnia otrzymuje od nieznajomej kobiety, która równie szybko znika, co się pojawia, tajemniczy przedmiot - czarne pudełko. Łączy ono losy trzech osób. Podarunek od nieznajomej dziewczyny stanie się przyczynkiem do ogromnych zmian w życiu mężczyzny. Konstanty po powrocie do domu zostaje napadnięty, jego dobry kumpel zostaje porwany, a wspaniała kariera maklera lega w gruzach. Główny bohater traci panowanie nad sowim życiem, które zaczyna przypominać film akcji. Nie pozostaje mu nic innego, jak zawalczyć o odzyskanie dawnego życia. Postanawia odnaleźć dziewczynę, przyjaciela i poznać prawdę i zrozumieć w co został uwikłany. Ma mu w tym pomóc jedyna wskazówka jaką ma - pocztówka. W tym celu udaje się więc do Florencji. Czy mu się to uda?

"Utracony element" to niepokojący thriller, który zdecydowanie zmusza do refleksji. Zaczynamy szukać odpowiedzi na różnorakie pytania moralne w tym o to czy warto poświecić jednostkę dla ogółu, o etyczność eksperymentów medycznych. Jest to więc książka nie tylko spełniająca swoje rozrywkowe zadanie, ale również prowokująca do zadawania trudnych i niewygodnych pytań. 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Mova i jest do kupienia w dobrej cenie na TaniaKsiazka.pl.

 

Kiedy zobaczyłam w zapowiedziach Wydawnictwa Albatros książkę, gdzie rzecz dzieje się w Irlandii, wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Mam ogromny sentyment do tego kraju, lubię filmy i książki z Irlandią w tle. Dodatkowo tajemniczy opis powieści stanowczo zachęcił mnie do przeczytania "Z dala od świateł" Tany French - pierwszej damy irlandzkiego kryminału. 

Historia opowiedziana w książce rozgrywa się w małym, rolniczym irlandzkim miasteczku wśród dość hermetycznej społeczności. Po dwudziestu pięciu latach służby w chicagowskiej policji i dość trudnym rozwodzie Cal Hooper, emerytowany detektyw, przybywa do małej mieściny by wieść tu spokojne życie, odpoczywać, remontować dom, który właśnie zakupił, chodzić po górach i odwiedzać pobliski pub. To jego plany na resztę życia z dala od zgiełku oraz niezwykle ciężkiej i trudnej pracy policjanta. Ale plany, planami, a życie, życiem, bo pewnego razu zgłasza się do niego trzynastoletni chłopiec, brat zaginionego małego Brendana. Chłopiec szukał pomocy wśród lokalnej społeczności, która jednak nie była mu przychylna, i wśród miejscowej policji, która także niewiele wniosła do sprawy. Obojętność policji i mieszkańców miasteczka na prośby bezradnego dziecka sprawiły, że Cal zajął się sprawą. W czasie prowadzenia śledztwa, napotyka jednak wokół opór, a im głębiej i mocniej angażuje się w sprawę dostrzega mocno zawiłe relacje jakie panują tu, na irlandzkiej prowincji. Zmowa milczenia i  nieufność otoczenia zdecydowanie utrudniają mu pracę, zwłaszcza że nie może liczyć na pomoc kolegów po fachu, a brak odznaki zamyka mu wiele drzwi. Czy Cal poradzi sobie w tym samotnym starciu i uda mu się rozwiązać zagadkę zaginięcia chłopca i czy przy tym sam nie oberwać rykoszetem?   

Akcja w książce toczy się dość powoli, ale autorka zgrabnie buduje mroczną i gęstą atmosferę napięcia, która nie pozwala Czytelnikowi na odłożenie książki. Nieśpieszna akcja pozwala na wnikliwe zapoznanie się z głównymi bohaterami i przyjrzenie się dokładnie sprawie zaginionego chłopca. Mamy tutaj również idealne studium wiejskiej, trochę zapomnianej przez cywilizację społeczności Zielonej Wyspy. Poznajemy klimat życia na irlandzkich zachodnich obrzeżach. 

Niezmiernie podoba mi się styl pisarki, opisy przyrody, dialogi. Nie zawsze mam ochotę na kryminały czy thrillery, gdzie akcja gna bardzo szybko do przodu, zwroty akcji przyprawiają o zawrót głowy, kolejne intrygi pojawiają się co stronę. Czasem mam ochotę na stonowany, aczkolwiek bardzo angażujący kryminał, przy którym nie można się nudzić. Taka jest właśnie najnowsza powieść Tany French "Z dala od świateł".  Jeżeli lubicie tego typu ksiażki, to gorąco polecam!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros i jest do kupienia TU.

 

Mamy w domu taki zwyczaj, zwłaszcza zimą, jesienią, wiosną czy wówczas, gdy pogoda za oknem nie jest specjalnie zachęcająca do przebywania poza domem - otóż lokujemy się we trójkę w sypialni każdy ze swoją książką i czytamy. Bywa też, że mamy jedną książkę, którą czytamy na głos, na zmianę. Przyznam, że uwielbiam te chwile, bo to i odpoczynek i wspólne spędzanie czasu. 

Aktualnie Alexander w większości sam decyduje o tym co chce czytać. Empik to jego ulubiony sklep, więc zawsze coś sobie wypatrzy. Ja ze swojej strony staram się bez zbędnego nacisku proponować Mu ciekawe lektury, które uprzednio "wpadną mi w oko" przeglądając księgarnie internetowe. Od ostatniego wpisu w temacie książek dla dzieci minęło sporo czasu, dlatego podrzucam tu kilka tytułów (oprócz Harrego Pottera, który nadal jest u nas na topie), które przeczytaliśmy. 


1. Na początek dwie książki, które "przerabialiśmy" wspólnie, bo uważam że są idealne do czytania razem. W zasadzie są to poradniki z angażującymi ćwiczeniami skierowanymi dla dzieci w wieku 6-14 lat. Napisane bardzo przystępnym i prostym językiem, zrozumiałym dla młodszych dzieci. 

Pierwszy z nich "Co robić, gdy się martwisz", jak sam tytuł wskazuje traktuje o zmartwieniach. Autorka wyjaśnia czym one są (porównuje je np. do pomidorów), edukuje o tym w jaki sposób one powstają, przedstawia techniki radzenia sobie ze zmartwieniami, znajduje i prezentuje sposoby jak trzymać je na dystans czy spierać się z nimi. W książce jest sporo zadań twórczych, które pozwolą dziecku rozprawić się z emocją jaką jest lęk. Autora uczy w nim nowego sposobu myślenia o lęku i radzenia sobie z nim, oczywiście na miarę możliwości kilkulatka. Jeżeli chcemy pomóc dziecku w oswojeniu jego lęków, pomóc mu je przezwyciężyć, to warto zapoznać się z tą książką. 

Drugi tytuł to "Co robić gdy się złościsz? Techniki zarządzania złością" - również świetna książka do wspólnej pracy z dzieckiem. Złość jest czymś naturalnym. Uczucie to jest znane każdemu, warto więc pomóc dziecku je okiełznać, radzić sobie z nim, a nawet wykorzystać w konstruktywny sposób. Autorka proponuje w książce kilka fajnych, prostych, ale skutecznych technik zarządzania złością, w taki sposób, by nie krzywdzić innych. Młody czytelnik dzięki podanym w książce życiowym przykładom i zrozumiałym metaforom może zrozumieć jakie mechanizmy zachodzą w nim, gdy się złości. 

W obu książkach jest sporo ilustracji i wolnych miejsc do uzupełniania, co czyni je bardziej atrakcyjnymi dla dziecka, a przez to angażującymi lekturami. Jeżeli dobrostan psychiczny dziecka, jest dla Was ważną sprawą to zdecydowanie warto zaproponować dziecku te pozycje. 

Oba poradniki są do ukazały się nakładem Wydawnictwa Levyz (Klik, Klik).


2.
Charles Dickens "Wielkie nadzieje" i "Oliver Twist" czyli klasyka literatury, oczywiście w uproszczonej wersji, napisane jerzykiem dostosowanym do percepcji dzieci. To książki przepięknie wydane, w twardej oprawie, które przenoszą młodego czytelnika w świat XIX-wiecznej Anglii. Trochę baśniowo, trochę historii o ówczesnych czasach. Alexowi bardzo podobały się obie pozycje, w dużej mierze pewnie dlatego, że sporo się tam dzieje, główni bohaterowie mają pełno przygód, a ich życie budzi czytelniczą ciekawość. To bardzo wzruszające opowiadania i wywołujące sporo emocji. "Oliver Twist", jak zapewne każdy wie, opowiada o losach chłopca, który wychowywał się w sierocińcu i postanowił z niego uciec. To lektura o tym, że nie trzeba się poddawać, należy walczyć o siebie i swoje szczęście. Natomiast historia opisana w "Wielkich nadziejach" opowiada o losach Philipa Pirrip'a zwanego Pipem, którego wychowuje siostra wraz z mężem. Jego marzeniem jest zostać dżentelmenem. Czy uda mu się spełnić swoje marzenie? Kto wie, zwłaszcza gdy niespodziewanie w jego życiu pojawia się anonimowy dobroczyńca. W serii ma się ukazać 10 tytułów, więc czekamy na kolejne części.   

Książki  ukazały się nakładem Wydawnictwa Tandem (Klik, Klik).


3. Dariusz Rekosz, Maurice Leblanc "Arsene Lupin dżentelmen włamywacz. Tajemnica pereł Lady Jerland"  - taki kryminał w wersji dla dzieci. Arsene Lupin to francuski dżentelmen włamywacz, który został wymyślony ponad sto lat temu przez Maurice Leblanc'a. Jego niesamowite przygody wciągają od pierwszych stron, no bo chyba każde dziecko lubi rozwiązywać zagadki. Nikt tak jak Lupin nie potrafi się zmieniać i znikać. Tym razem dżentelmen-włamywacz płynie transatlantyckim statkiem "Provence" z Bordeaux do Nowego Jorku. Podczas rejsu giną perły i sporo pieniędzy lady Jerland. Co się z nimi stało i czy naprawdę kradzieży dokonał słynny Arsene Lupin? 

Książka  ukazała się nakładem Wydawnictwa Tandem (Klik).


4. "Niezwykły chłopiec" i "Mroczna czarodziejka" - to kolejna seria z cyklu Klasyka dla dzieci, tym razem są to legendy arturiańskie, które młodego czytelnika przenoszą w świat legend i wierzeń. Książki zostały napisane naprawdę z wyczuciem, bez zbędnej przemocy, pełne tajemnic, trzymające w napięciu. "Niezwykły chłopiec" to opowieść o Merlinie, chłopcu, który  posiadał szczególne moce, potrafił przygotowywać leczące mikstury, zaglądać w przyszłość, zamieniać ludzi w zwierzęta. Pewnego dnia po chłopca przybywają rycerze i zabierają go do zamku. "Mroczna czarodziejka" to z kolei opowieść o dziesięcioletniej Morganie, która również posiada magiczne moce, zarówno te czyniące dobro, jak i te czyniące zło. Morgana jest córką księcia Kornwalii, która zostaje odesłana do klasztoru, kiedy królestwu jej ojca zostaje wypowiedziana wojna. Czy księżniczka wykorzysta swoje moce przeciwko wrogom? Przy tych powieściach nie można się nudzić. Uczą i bawią. 

Książki  ukazała się nakładem Wydawnictwa Tandem (Klik, Klik).


5. Rafał Kosik "Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi" -  opisuje perypetie trójki warszawskich gimnazjalistów, którzy rozpracowują gang znikających złodziei. Mnóstwo tu szkolnych problemów, niecodziennych przygód, wspaniałych przyjaźni. Trochę fantazji, fikcji i nowych technologii.    

 Książki  ukazała się nakładem Wydawnictwa Powergraph (Klik).


6. Sebastian Adamkiewicz "Polska. Na tropie historii" -  Alexander jest zachwycony książką i audioprzewodnikiem, który można sobie ściągnąć bezpośrednio ze strony Wydawnictwa. Książka jest ładnie wydana, ma duży format i piękne, panoramiczne ilustracje - jak klasyczny picture book. Poszczególne nagrania trwają około 5-10 minut, więc dla młodszych dzieci też będą w sam raz. Zakres historyczny obejmuje czasy od panowania dynastii Piastów do PRL-u i ukazuje życie codzienne zwykłych ludzi w tym czasie. Na poszczególnych dwunastu rozkładówkach można znaleźć wiele charakterystycznych elementów danego okresu w historii: stroje, zajęcia, narzędzia czy wystroje wnętrz. Nagrania zachęcają dziecko do pracy z książką, np. wyszukiwania obiektów, o których opowiada lektor. Mój mąż uwielbia historię, więc w zasadzie to książka dla obu moich chłopaków.   

Książki  ukazała się nakładem Wydawnictwa Kapitan Nauka (Klik). 


7. Tomasz Kowalczyk i Justyna Styszyńska "Pustynie/Oceany" - to wspaniały, bogato ilustrowany album z mnóstwem ciekawych informacji dotyczących pustyń i oceanów. Książka podzielona jest na dwie części - w pierwszej można znaleźć wiadomości o zwierzętach żyjących na pustyni, w drugiej zaś w zbiornikach wodnych. Łącznie opisanych jest ponad 300 zwierząt. Naprawdę solidne kompendium wiedzy o pustyniach i oceanach oraz ich mieszkańcach żyjących w skrajnie odmiennych warunkach. Wiele nurtujących pytań dotyczących różnych zakątków świata zostanie rozwianych po przeczytaniu książki. Myślę, że wszyscy miłośnicy przyrody znajdą tu coś dla siebie. 

 Książka  ukazała się nakładem Wydawnictwa Widnorkąg (Klik).


8. Grzegorz Kasdepke "Wielka księga Detektywa Pozytywki" - przytachana z biblioteki i w zasadzie wspólnie przeczytana. Pozytywka, właściciel jednoosobowego malutkiego biura detektywistycznego "Różowe okulary". Detektyw Pozytywka dzięki błyskotliwemu i bystremu umysłowi w mig rozwiązuje wiele zagadek. Jego klienci to w większości dzieci, które "płacą" mu słowem dziękuję lub cukierkiem. W stworzonych przez autora historiach wszystko jest możliwe.

Książka  ukazała się nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia (Klik). 


9. Kate Pankhurst "Nadzwyczajnie wspaniałe kobiety, które zmieniły świat", "Nadzwyczajnie wspaniałe kobiety, które ratowały planetę" Nadzwyczajnie wspaniałe kobiety, które zmieniły historię" - to seria książek o inspirujących kobietach, które poświęcały się ratowaniu planety czy zmieniały bieg historii. W książkach, które napisane są bardzo przystępnym dla młodszych czytelników językiem, jest też wplecionych mnóstwo ciekawostek ze świata. Każda rozkładówka poświęcona jest jednej z bohaterek i jej dokonaniom. Opisane w książkach historie kobiet niejednokrotnie wzbudzają podziw, ale też wzruszają i śmieszą. Fajnie było poznać losy tych wyjątkowych wspaniałych kobiet, które swoją determinacją, konsekwencją, upartością i ogromną wiarą w możliwość zmian, dokonały rewolucji w podejściu i myśleniu o kobietach w ogóle. Polecam, nie tylko jako lekturę dla dziewczynek, ale również dla chłopców.

Książki ukazały się nakładem Wydawnictwa K.E.Liber (Klik, Klik, Klik).


10. Catherynne M. Valente "Minecraft. Kres" - ja osobiście nie znam świata Minecraft'a, ale mój Syn już jak najbardziej. Czyta, jak jego tato, fantastykę, fantasy. Czasem zagra z kolegami w Minecraft'a, więc lubi poznawać historie dziejące się w tym świecie. Bohaterami książki są bliźniacy Fin i Mo, którzy żyją w krainie End-Kres. Zamieszkują statek i są poddanymi Smoka kresu. Pewnego razu ich krainę odwiedzają ludzie, którzy chcą zgładzić Smoka Endu i ukraść skarby z krainy Fina i Mo. Bracia są gotowi bronić swojego domu. Czy poradzą sobie z intruzami? Alexander mówi, że warto przeczytać :)

Książka  ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza (Klik).


11. Łukasz Wierzbicki "Dziadek i Niedźwiadek" - lektura, którą Alexander przerabiał tuż przed końcem roku. To historia Wojtka - niedźwiedzia, który był wraz z polskimi żołnierzami na froncie podczas II wojny światowej. Mnóstwo tu przygód dzielnego niedźwiedzia, zarówno tych wesołych, jak i smutnych. Bardzo ciepła i piękna opowieść o przyjaźni, trudach żołnierskiego życia, bohaterstwie i oddaniu.

Książka  ukazała się nakładem Wydawnictwa Pointa (Klik).


Obsługiwane przez usługę Blogger.