Hity kwietnia!


Kwiecień w tym roku przyniósł nam wspaniałą pogodę i choroby. Na szczęście to drugie mamy już za sobą przynajmniej na jakiś czas (taką mam nadzieję!), ale fajnie by było, gdyby piękna pogoda z nami została na dłużej. Pomimo wielu przeszkód, kwiecień był dla mnie wyjątkowo dobrym miesiącem, głównie dlatego, że postawiłam w nim na siebie. Sporo dobrych rzeczy się wydarzyło, za co jestem naprawdę wdzięczna. Przekonałam się, że warto podążać za marzeniami, spełniać je, cieszyć się każdym dniem, nie poddawać się, chociaż czasem wiatr wieje w oczy. Cudowną sprawą jest mieć wokół siebie życzliwe osoby, które nas zmotywują, popchną do działania, które w nas wierzą. Ja mam takich ludzi wokół siebie i pewnie dlatego tak mi dobrze. A jeśli chcecie wiedzieć co jeszcze przyczyniło się do mojego fajnego kwietnia, zachęcam do przeczytania wpisu!

1. Hatha joga


W kwietniu zapisałam się na zajęcia z jogi, a dokładniej na hatha jogę połączoną z relaksacją i medytacją. Zbierałam się na to aż....... 9 lat. Dzięki Jarkowi w końcu się zmobilizowałam, poszłam i już po pierwszych zajęciach wiedziałam, że to coś w sam raz dla mnie. Teraz biegam na nie dwa razy w tygodniu, gdzie ćwiczę, medytuję i relaksuję się przez 1,5 godziny. To czas totalnie dla mojego ciała i ducha. Z zajęć wychodzę zawsze mega odprężona i zrelaksowana. Polecam każdemu!

2. Zioła


W kwietniu zaczęłam pić pokrzywę, bo chciałam oczyścić, pozbyć się toksyn i wzmocnić swój organizm. Kupiłam suszone liście pokrzywy w sklepie ze zdrową żywnością, które gotuję i piję codziennie. Często z dodatkiem mięty. Ta pospolita roślina zawiera w sobie bogactwo składników odżywczych i ma właściwości lecznicze nieporównywalne z innymi roślinami. O jej zaletach pisał już sam Hipokrates twierdząc, że jest królową wszelkich ziół leczniczych. A co daje picie pokrzywy? Otóż bardzo dużo, chociażby: oczyszcza organizm z antybiotykoterapii, z toksyn, chemii, łagodzi dolegliwości związane ze stanem zapalnym przewodu pokarmowego, wzmacnia układ odpornościowy, wzmacnia kości, usuwa nadmiar wody z organizmu. Zresztą możecie sobie poczytać w internecie o dobroczynnych właściwościach pokrzywy. 

3. Szczotkowanie ciała na sucho


Przez okres zimowy trochę zaniedbałam się ze szczotkowaniem ciała na sucho, ale na szczęście znów włączyłam tę czynność do dziennych rytuałów. Pozwala mi ona utrzymać skórę w świetnej kondycji. Ciało szczotkuję minimum 5 minut przed wzięciem prysznica, od dołu ku górze, ponieważ pobudza to naczynia limfatyczne do lepszej pracy, a po wszystkim wcieram np. balsam czy masło. Szczotkowanie ciała na sucho ma bardzo dużo zalet. Dzięki temu można zredukować cellit, ujędrnić skórę, pobudzić krążenie czy oczyścić organizm z toksyn. Ja teraz mam szczotkę z włókien naturalnych z agawy. Można nią wykonać masaż na sucho, ale też na mokro. Szczotka jest bardzo poręczna, idealnie dopasowana do dłoni, z paskiem, co zdecydowanie ułatwia wykonanie takiego masażu. Swoją szczotkę kupiłam w Natu Handmade

4. Peel maseczka owocowe podróże


Maseczkę odkryłam niedawno i się zakochałam. Lubię i cenię sobie bardzo kosmetyki od Mydłostacji, a ta maseczka jest właśnie od nich. Ma w swoim składzie drobinki pestek owocu granatu, dzięki którym można wykonać delikatny peeling, a następnie pozostawić ją na kilka minut na buzi (więc 2w1). Maseczka ma postać gęstej pasty, która dzięki zawartości oleju z baobabu i masła kakaowego nie zasycha na twarzy. Podstawą jej jest najdelikatniejsza z glinek - biała kaolinowa. Niewątpliwie dodatkowy plus to cudowny zapach grejpfruta i róży orientalnej. Maseczka nie podrażnia skóry, świetnie ją oczyszcza, pozostawia niesamowicie miękką, nawilżoną, taką wiecie pełną blasku. No cudo. Znajdziecie ją TU.

5. Krem do rąk


Z reguły zimą i wiosną mam największe problemy z suchymi dłońmi. Poszukiwałam czegoś naprawdę skutecznego, bo skóra dłoni dosłownie mnie piekła. Potrzebowałam ukojenia, nawilżenia, w skrócie kremu, który uratowałby moje dłonie. Koleżanka poleciła mi krem do rąk od Rau Cosmetics. Znam tę markę i mam od nich kilka dobrych kosmetyków, dlatego skusiłam się na ten krem. Muszę przyznać, że robi robotę. Fantastycznie działa na moją spierzchniętą i przesuszoną skórę. Idealnie nawilża niwelując szorstkość i zaczerwienienia dłoni. Super się wchłania, a dla mnie to plus, zwłaszcza kiedy używam go w pracy. Bardzo mi pomaga, pozostawia skórę dłoni miękką i gładką. Działa też ujędrniająco i przeciwstarzeniowo (w sam raz dla mnie!). Można go dostać np. na stronie producenta TU.

5. Książka 


Najciekawszą przeczytaną książką była kolejna powieść Jojo Moyes "Moje serce w dwóch światach". Lubię jej książki i przeczytałam chyba wszystkie, które się do tej pory ukazały. Tym razem autorka zabiera nas do Nowego Jorku, gdzie towarzyszymy Lou Clark (bohaterce "Kiedy się pojawiłeś" i "Zanim odszedłeś"). To bardzo ciepła, wzruszająca opowieść z jednoznacznym przekazem - żyj najlepiej jak umiesz, bo życie masz tylko jedno. Louisa wyrusza za ocean, zostawiając chłopaka, rodzinę i przyjaciół, by poszukać własnego ja, rozpocząć nowy etap w swoim życiu, podbić Nowy Jork, chociaż tak naprawdę nie ma na to żadnego planu. Udaje jej się znaleźć dobrą pracę, co powoduje, że rzuca się wir obowiązków i terminów. Mimo, że wiedzie jej się całkiem nieźle na Upper East Side, przychodzi moment na refleksję, na zastanowienie się kim jest i co tak naprawdę w życiu się liczy. Radość, ekscytacja, nowe doświadczenia mieszają się ze smutkiem, tęsknotą i brakiem tego "czegoś". Życie bywa jednak nieprzewidywalne i zaskakujące, często wywraca nasze plany do góry nogami, stawia na naszej drodze ludzi, dzięki którym otwieramy szeroko oczy, a nasze życie nabiera sensu. Bohatera najnowszej książki Jojo Mojes takich właśnie ludzi spotyka. Czy jednak uda jej się odnaleźć siebie i poczuć się szczęśliwą? Czy Nowy Jork to jej miejsce na ziemi? Tego dowiecie się sięgając po książkę. Polecam!

6. Biżuteria 

W kwietniu odkryłam też piękną, minimalistyczną biżuterię od Trzpiotki. Zamówiłam sobie u niej cudowny, delikatny pierścionek z płytką z czarnego obsydianu. Mam go akurat w wersji złotej. Wyroby Trzpiotki są bardzo klasyczne, pasujące w zasadzie do każdej stylizacji. Obłędne, subtelne małe cuda, ale zwracające uwagę, które totalnie mnie urzekły. Zresztą, nie będę się rozpisywać, przekonajcie się sami, jaki talent skrywa ta uzdolniona Kobietka. Zerknijcie koniecznie TU, TU czy TU. Przepiękna biżuteria, prawda?


7. Miejsce w sieci 



Od niedawna w sieci jest takie miejsce, do którego regularnie zaglądam. To blog prowadzony przez moją koleżankę Kasię, poznaną zresztą w internecie, założycielkę fantastycznej marki kosmetyków naturalnych Ajeden. Każdy tekst na blogu jest wart uwagi, dobry, rzetelny materiał dla wszystkich, którzy pragną być bliżej natury, wieść życie w wydaniu slow. Jak sama Kasia pisze, to blog o zwyczajnym życiu, o tym że można osiągnąć więcej mając mniej. Znajdziecie tam coś na temat zdrowia, urody, minimalizmu czy DIY, ale nie tylko. Zaglądając na jej stronę poczujesz się jak u siebie, zaczerpniesz trochę inspiracji, jak zdrowo się odżywiać i dbać o siebie. Wyjątkowo wartościowe miejsce w sieci. Zapiszcie koniecznie ten adres i wbijacie: closeetonature.pl. Ja jestem codziennym gościem. 


Zobacz także:

11 komentarzy:

  1. W pełni zgadzam się z piciem ziół, ja regularnie do herbaty dorzucam listki mięty. Zaintrygowałaś mnie ta jogą - będę szukać u siebie i porywam "miejsce w sieci"!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam bym na jogę polatał... Tylko w moim mieście, to dobrze, że sklepy jakieś są ��

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawe hity - zaciekawiły mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta maseczka mnie zainteresowała - muszą ją mieć

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jest dobra na wszystko, a obsydian uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Zioła, joga i szczotkowanie ciała to moje hity od dłuższego czasu :D Super, że coraz więcej osób się do nich przekonuje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tej samej marki kupiłam niedawno wierzbownicę :) widzę, że Twój kwiecień pięknie wyszedł na zdjęciach

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaintrygowało mnie szczotkowanie ciała, muszę wypróbować koniecznie, jednak nie przekonuje mnie oczyszczanie ciała z toksyn. Tym przecież świetnie zajmują się nasze organy jak wątroba, czy nerki i gdyby w naszym organiźmie rzeczywiście zbierały się toksyny potrzebowalibysmy dializ. Polecam za to pocie ziół, w odpowiednich ilościach są bardzo zdrowe i pomagają przy wielu dolegliwościach. Pozdrawiam ☺️

    OdpowiedzUsuń
  9. Też muszę zacząć pić pokrzywę, bo woda mi się zatrzymuje w organizmie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe te Twoje hity kwietnia :) Przypomniałaś mi o piciu pokrzywy - kiedyś to robiłam, a potem jakoś zaniechałam tego zwyczaju. Oczywiście moim hitem na pewno byłaby też książka Jojo Moyes - tej akurat jeszcze nie czytałam, ale inne zawsze mnie zachwycały. A joga - no cóż ... nie polubiłyśmy się ;)

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.