odpowiedzialne rodzicielstwo

Przez ostatnie dwa tygodnie byliśmy czteroosobową rodziną, ponieważ w ramach ferii odwiedziła nas moja siostrzenica. Obserwowałam bacznie wspólne zabawy dzieci, ich wzajemne relacje i doszłam do wniosku, że nawet się nie spodziewałam, że jedno dziecko może tak kochać drugie. Spowodowało to lawinę myśli na temat rodzeństwa dla Alexa. 


Przez pierwsze trzy lata syna byłam, zresztą mąż też, pewna że Alex będzie jedynakiem. Te niekończące się pobudki w nocy (teraz to już wstajemy tylko kilka razy, czasem trzy, a czasem pięć, ale to i tak perdyliard razy mniej, niż wcześniej) dały mi tak solidnie popalić, jak nic innego do tej pory. Nawet poród mnie tak nie wymęczył. To utwierdzało mnie noc po nocy w przekonaniu - nigdy więcej dzieci! Teraz, kiedy sytuacja odrobinę się zmieniła, dopuszczam do siebie myśl, że mogłabym zostać mamą po raz drugi. Tylko, że zaraz wraca myśl, a jak drugie będzie miało takie same problemy ze snem, albo, o zgrozo, jeszcze większe niż pierwsze?! 

Właściwie to nie jest jedyny powód, dla którego nie mogę wszystkim, którzy po raz enty pytają mnie: kiedy drugie? odpowiedzieć, że właśnie jestem w ciąży. Wychodzę bowiem z złożenia, że nie sztuką jest urodzić kilkoro dzieci (chociaż może to i też sztuka??), ale wszystko rozchodzi się o to, aby móc zapewnić dziecku odpowiednie warunki do rozwoju, aby później poradziło sobie w dorosłym życiu. Zwłaszcza, że czasy mamy, jakie mamy, gdzie wyścig szczurów na porządku dziennym. Zapewnić nie tylko podstawowe potrzeby, ale jakiś start w życiu. Poświęcić dziecku odpowiednią ilość swojego czasu. Nie rozumiem w ogóle założenia, że dziecko samo się wychowa, tak przy okazji, albo starsze zajmie się młodszym, przecież to moje dziecko, a nie dziecko mojego dziecka. Nie rozumiem ludzi, którzy decydują się na kolejne potomstwo, mając już gromadkę wokół siebie, gnieżdżąc się w jednym pokoju, bez żadnych perspektyw na przyszłość, czasem nawet na jutro. Tłumaczenie, że to z miłości? Tylko do kogo? Bo zapewne nie do tych dzieci! Do siebie? Ależ sex nie jest podstawową potrzebą człowieka.

Wiem, że w chwili obecnej, nie możemy sobie pozwolić na posiadanie kolejnego dziecka, i nie przekonuje mnie żadne stwierdzenie, że Bóg dał dziecko, to i da na dziecko. Bullshit!!! Jakby tak było, to miliony dzieci na świecie nie umierałoby z głodu. Pewnie niektórzy zaraz powiedzą, że kiedyś rodziny były duże, żyło się skromnie, dzieliło pokój z braćmi, siostrami, rodzicami, a czasem nawet dziadkami. Pewnie tak, ale to było kiedyś. A dziś jest dziś! Oczywiście nie można patrzeć na wszystko jednostronnie. Nie jest bowiem tak, że rodziny wielodzietne (osobiście jestem pełna podziwu dla rodziców wielodzietnych, że potrafią wszystko ogarnąć) trącą patologią, a w rodzinach z jednym czy dwojgiem dzieci wszystko jest takie wspaniałe, wyważone, wprost landrynkowe. Chodzi mi wyłącznie o odpowiedzialne rodzicielstwo.

Mnie osobiście do posiadania więcej, niż jednego dziecka, przekonuje tylko myśl, że kiedy Alex będzie dorosły, kiedy będzie mu ciężko, albo kiedy zwyczajnie nas zabraknie, będzie miał bliską osobę, siostrę czy brata, do których będzie mógł zadzwonić, tak jak ja teraz dzwonię do swojej  siostry. To uzmysłowiła mi moja 10 siostrzenica.A jak będzie? Czas pokaże.


Zobacz także:

12 komentarzy:

  1. Dokładnie, urodzenie dziecka to powinna być świadoma decyzja.
    U nas akurat od początku wiedzieliśmy, że Filipek nie będzie jedynakiem;)
    Zapraszam do mnie na konkurs.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż zgadzam się w 100 procentach, nie tak dawno sama napisałam podobny post. Bardzo denerwują mniej porównania do tego co było kiedyś, kiedyś też było średniowiecze i ludzie żyli ze swiniami w jednej izbie, czy to znaczy ze dalej mamy tak żyć??? Ja jednak nie uważam, że rodzeństwo to jakieś remedium na samotność dziecka teraz i w przyszłości. Znam rodzeństwa na papieroku, znam rodzeństwa które są bardziej samolubne i egoistyczne niż jedynacy... na niektóre rzeczy nawet my rodzice nie mamy wpływu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie tylko Wy nie możecie sobie pozwolić w tej chwili na kolejne dziecko. Mamy tak samo ;-(.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiadomo, dzieciom chce się dać to co najlepsze. Nie jestem w stanie zrozumieć rodziców, których nie stać na porządne buty dla jednego dziecka, a decydują się na drugie, trzecie i kolejne... Przyznam, że nigdy, przed pojawieniem się dzieci, nie robiłam kalkulacji czy będzie nas stać, z czego trzeba będzie zrezygnować... Może nie musiałam, ale wiedziałam też, że chcę mieć co najmniej dwójkę i zrobię wszytko, żeby móc sobie na to pozwolić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz takie możliwości :)

      Usuń
  5. Ja zawsze byłam za dwójką dzieci jednak Kacperek tak samo jak u Was non stop budzi się w nocy, jest grymaśny pomimo swojego wieku a im starszy tym mniej samodzielny - najlepiej wiecznie na rączkach i teraz nie myślę o drugim. Jednak wiem, że to kwestia czasu, ze kiedyś mi przejdzie zmęczenie i zmienię podejście do sprawy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli też trafił Ci się "ciężki" egzemplarz

      Usuń
  6. Ja zawsze myślałam o dwójce, ewentualnie trójce, gdyby było nas na to stać. Teraz o trójce już nie myślę, bo już trochę za późno i różnie może być z finansami. Na dwójkę, wiem, że mogę sobie pozwolić. Psychicznie byłam na to gotowa nawet jeszcze na łóżku porodowym i z czasem się to nie zmieniło. Fizycznie no to potrzeba jeszcze poczekać. No i mąż musi się przekonać do drugiego dziecka. Córa chyba bardziej daje mu w kość niż mi. Ale ja jestem bardzo cierpliwa do dzieci, więc nie męczy mnie wiele rzeczy związanych z rodzicielstwem. /Justyna.

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.