Maks

Alexanderek ma swojego przyjaciela. Nie mam tu na myśli misia, z którym się nie rozstaje, ale chłopczyka zza ściany - Maksymiliana. Nie sądziłam, że dziecko w tym wieku może nawiązać z rówieśnikiem tak silne relacje. Z Maksem mieszkamy ściana w ścianę, balkon w balkon w naszym bloku. Maksymilian jest 4 miesiące młodszy od mojego Synka i jest uroczym chłopczykiem. Bardzo często (prawie codziennie) się widzimy, bo mama Maksa to moja przyjaciółka od czasów narodzin Synka (dobre strony macierzyństwa). Na dodatek Alex chodzi ze swoim przyjacielem do jednej grupy w żłobku. Muszę przyznać, że Alexander bez żadnego problemu potrafi Maksowi oddać swoje ulubione zabawki. Chłopcy potrafią się grzecznie bawić, ciągle coś do siebie mówiąc. Maluch jest smutny, kiedy Maksa nie ma na placu zabaw. Mama Maksa mówi, że jej synek ma dokładnie tak samo. Chłopczyk mówi, na moje dziecko: Aniex - takie połączenie naszych imion.

Absolutnie każde nasze wyjście z domu kończy się pod drzwiami Maksa i prośbą Syna: "chce się bawić z Maksem". Poza tym Alex z dala już rozpoznaje samochód Maksa i oznajmia mi: "Mamuś autko Maksa". Kiedy więc natrafiłam na książeczki z Wydawnictwa Zakamarki  z serii o Maksie



nie było mowy, żebym ich nie kupiła. W naszej kolekcji mamy, póki co, tylko dwie, 

 

ale kolejne są już w drodze, więc pewnie w przyszłym tygodniu u nas zagoszczą.

Książeczki są wspaniałe! Pisane w bardzo prosty sposób, bliski językowi dziecka – to dobry punkt wyjścia do aktywnego czytania i oglądania książeczek z dziećmi, zwłaszcza dla tych mniejszych pociech. 




Każda książeczka o Maksie to opowieść o pełnym dramatyzmu zdarzeniu z życia małego chłopca. Towarzyszy mu piesek, który raz pomaga Maksowi wyjść z opresji, raz mu psoci, a kiedy indziej broją razem. 



 
 W trudnych momentach pojawia się mama, która wie kiedy utulić,


a kiedy skarcić Maksa

 


Książeczki uczą wiele, np. o tym, że nie wolno bić innych dzieci,  sikać na podłogę,  sprzątać po sobie, że można się ładnie razem bawić


Piękne ilustracje wykonane zostały przez Panią Evę Eriksson. Są pełne humoru, proste w swoim odbiorze, a jednocześnie potrafią po mistrzowsku pokazać dziecięce uczucia i nastroje. Alexander,  mając do wyboru kilka książeczek, sięga po te właśnie, więc obowiązkowo czytamy je codziennie przed snem. Zdecydowanie polecam! 

Zdjęcia są średniej jakości, ponieważ robione były w biegu o 5 rano.




Zobacz także:

2 komentarze:

  1. Mój syn tez ma takiego przyjaciela, jednak u mnie to mój jest młodszy 2 miesiące. Teraz mając 2 latka to i sie biją i przytulają, ale to ten wiek :D

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.