Moje ulubione kosmetyki naturalne #4


Nie spodziewałam się, że ten cykl będzie cieszył się tak dużą popularnością. Wszelkie oczekiwania przerosła też liczba osób piszących do mnie w sprawie naturalnych kosmetyków. Ekspertem nie jestem i przekazuję na blogu tylko swoją własną opinię na temat produktów, które używam, ale bardzo cieszy mnie stale rosnąca liczba świadomych konsumentów i osób zainteresowanych kosmetykami naturalnymi. Dzisiaj pokażę Wam moje perełki kosmetyczne ostatnich tygodni, a poprzednie wpisy z tej tematyki znajdziecie TU, TU i TU.  

1. Naturalny żel pod prysznic kadzidłowiec i rozmaryn - kolejny fantastyczny produkt marki Yope. Myślę, że ich produkty można kupować w ciemno, bo każdy to strzał w 10! Uwielbiam ten żel za cudowny, orzeźwiający, iście letni zapach, totalnie mój, naturalny skład i to jak pielęgnuje skórę. Nie ma w nim żadnych parabenów, PEG, silikonów, SLES, SLS, barwników czy składników pochodzenia zwierzęcego. Ma dość gęstą konsystencję, łatwo się rozprowadza i doskonale oczyszcza skórę, ale jej nie wysusza. Zawarty w żelu naturalny ekstrakt z kadzidłowca dba o łagodzenie podrażnień, a ekstrakt z rozmarynu ma działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Mnie, oprócz działania, urzekła również etykieta na opakowaniu. Nie zamienię go już na żaden inny! Żel w trzech różnych wariantach można kupić w drogerii internetowej Ecoandwell, gdzie asortyment wybierany jest naprawdę bardzo starannie. Zajrzyjcie do nich też na Instagram, cudowne miejsce.


2. Masło do ciała rozmaryn i grejpfrut od MydłoStacji. To zdecydowanie mój zapach lata. Pokazywałam go już kilka razy na Instagramie  i pewnie jeszcze będę pokazywała, bo to rewelacyjny produkt. Idealny na lato, kiedy skóra spalona jest słońcem i przesuszona wodą z basenu, ale też na zimowe dni, bo wówczas nasza skóra narażona jest na mróz czy wysuszające działanie powietrza w ogrzewanych pomieszczeniach. To bardzo odżywcze i treściwe masło, taka wiecie bomba z cennymi składnikami. Ma w sobie bowiem dużą ilość masła shea, olej z krokosza barwierskiego i surowy olej sezamowy, a także olejki eteryczne z rozmarynu i grejpfruta. Idealnie nawilża skórę, pozostawia ją mega elastyczną, sprężystą, naprawdę dopieszczoną. Stosuję niewielką ilość na wilgotną skórę (wyczytałam na stronie producenta by tak robić) dzięki temu masło szybciej się wchłania. Świetnie się rozprowadza. Odkryłam też, że warto posmarować nim pięty, zwłaszcza teraz, latem, bo daje efekt przyjemnej aksamitnej gładkości. Zajrzyjcie do nich koniecznie TU.


3. Ujędrniające mleczko do ciała Bantley Organic kupione w ekoMaluch (znajdziecie tam sporo wyselekcjonowanych ekokosmetyków dla mamy i dziecka). Używam go na zmianę z masłem. Bywają dni, kiedy bardzo mi się śpieszy, więc sięgam po TEN właśnie balsam, który sam w sobie ma lekką konsystencję, bardzo dobrze rozprowadza się po skórze, szybko się wchłania, dzięki temu od razu po aplikacji mogę zakładać ubranie. Pozostawia na skórze delikatny zapach kwiatu pomarańczy. Balsam ma w składzie między innymi olej z avocado, arganowy, ze słodkich migdałów i masło kakaowe. Te aktywne składniki sprawiają, że skóra jest mocno nawilżona, zregenerowana, wygładzona, ujędrniona, a przez to komfortowo się w niej czuję. Super! Wielkie tak!


4. Krem Królowa Pszczół od Natu Handmade - boski to za mało powiedziane. To jeden z najlepszych kremów, które do tej pory używałam. To jak haust świeżego powietrza dla mojej skóry. Dzięki niemu wyleczyłam pozostałości po problemach związanych z uczuleniem po truskawkach. Krem ma gładziutką konsystencję, cudownie się go aplikuje, dość szybko się wchłania, nie zapycha i pozostawia skórę dogłębnie nawilżoną, miękką. Krem też rewelacyjne łagodzi podrażnienia i wygładza skórę. Jest robiony ręcznie z maseł zimnotłoczonych, wosku pszczelego, naturalnych olejów, takich jak olej z orzechów macadamia, olej z kiełków pszenicy czy olej ze słodkich migdałów. Nie ma w nim rafinowanych olejów ani olejków eterycznych, więc jest doskonały nawet dla najbardziej wrażliwej i wymagającej cery. Wieczorem, po całym dniu, dosłownie marzę, by go nałożyć na buzię. Przeznaczony jest do twarzy i całego ciała, ale mi zwyczajnie szkoda używać tego cudeńka na ręce, brzuch czy uda. Ma tylko jedną wadę, właśnie mi się skończył :( Do kupienia TU. Polecam Wam też od nich cytrusowy antyperspirant KLIK. To mój kolejny hit tego lata. Jest mega świeży i zapach utrzymuje się przez cały dzień. Więcej o nim pisałam TU.


5. Fruit Acid Cream od Rau Cosmetics - nie ma  co się oszukiwać do najmłodszych osób już nie należę, dlatego potrzebowałam też kremu do skóry typowo dojrzałej. Mój wybór padł właśnie na TEN krem. Miałam od nich już krem BB (pisałam o nim TU) i byłam mega zadowolona, więc skusiłam się na kolejny produkt. I dziś, po kilku tygodniach stosowania, mogę śmiało powiedzieć, że to był doskonały wybór. Krem ma konsystencję bezwonnej emulsji, która bardzo dobrze się rozprowadza i błyskawicznie się wchłania. Stosuję go wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy i szyi, a rano usuwam. Krem skutecznie pielęgnuje skórę. Przywraca jej młodzieńczą świeżość, miękkość i gładkość. Zauważyłam też znaczne rozjaśnienie przebarwień i widocznie wyrównany koloryt. Krem nie posiada w składzie żadnych olejów mineralnych i parabenów. Muszę przyznać, że jest mi z nim zdecydowanie po drodze. Chętnie wypróbowałabym ich inne produkty, bo moim zdaniem są godne uwagi.


6. Peeling do ciała rozmaryn i limonka od IOSSI. Jak widać rozmaryn w tym zestawieniu przoduje, bo to już trzeci produkt z nim w roli głównej. To jest moje chyba trzecie opakowanie tego peelingu. Ma fantastyczny ziołowo-cytrusowy zapach, który działa niezwykle pobudzająco i odświeżająco oraz długo utrzymuje się na skórze. Lubię ten peeling za to, że dobrze złuszcza skórę, wygładza ją i pozostawiają na tyle odżywioną i nawilżoną, że nie ma potrzeby po jego zastosowaniu wcierania balsamu. Na peeling składają się drobinki cukru, soli epsom, olej z pestek moreli, olej krokoszowy, ryżowy, szałwia czy masło shea. Marka IOSSI ma naprawdę fantastyczne produkty zarówno dla kobiet, mężczyzn, jak i dla dzieci. Stosowałam ich rewelacyjne serum (TO, a pisałam o nim TU), a także nawilżający krem (TEN, a moją opinię o nim znajdziecie TU).


→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→→
Jeżeli spodobał Ci się ten post i sądzisz, że może komuś się przydać, kliknij proszę Lubię to na moim profilu na FB lub udostępnij go u siebie. 


Zobacz także:

14 komentarzy:

  1. Wyglądają bardzo zachęcająco!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają bardzo zachęcająco, ciekawe jak pachną. 😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Kosmetyki Yope dostałam w prezencie i zakochałam się. Cudne opakowania i zapachy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam jeszcze tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjecia zachęcają do kupna każdego z tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam tych kosmetyków ale wyglądają, bardzo, bardzo zachęcająco. Twoje opisy są bardzo kuszące.

    OdpowiedzUsuń
  7. Yope ma ABSOLUTNIE PIĘKNE opakowania, miałam ich krem do rąk. Jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety od kosmetyków trzymam się z daleka, niezbędny mi jest tylko krem do twarzy nawilżający, bo skórę mam czasem tak napiętą że aż boli. Ale może właśnie rozwiązaniem byłyby kosmetyki naturalne?

    OdpowiedzUsuń

i co o tym myślisz?

Obsługiwane przez usługę Blogger.